Stalowe nerwy kielczan i piękne zwycięstwo w Zabrzu!

Biuro Prasowe PGE VIVE Kielce tekst zdjęcie Aneta Benicewicz -Mazga

W meczu 22. serii PGNiG Superligi PGE VIVE Kielce wygrało na wyjeździe z NMC Górnikiem Zabrze 37:28 (16:11). Mecz był bardzo dynamiczny i pełen zwrotów akcji gdy gospodarze w drugiej połowie zdołali w krótkim czasie odrobić pięciobramkową stratę, wystawiając na próbę stalowe nerwy kielczan. Po chwilowym kryzysie w widowiskowy sposób goście sprowadzili jednak przebieg spotkania do ligowej rzeczywistości, w której wysoko pokonują rywali i dołożyli na swoje konto cztery punkty. W szeregach zabrzan zabrakło kontuzjowanego Rafała Glińskiego, a w zespole żółto-biało-niebieskich nie zagrał Mateusz Kus, który wciąż przechodzi rehabilitację po zabiegu usunięcia osteofitu ze stawu łokciowego.

NMC Górnik Zabrze – PGE VIVE Kielce 28:37 (11:16)

NMC Górnik Zabrze: Galia, Kornecki – Adamuszek, Buszkow, Bąk 3, Czuwara 1, Daćko 3, Fąfara, Gluch, Gogola 4, Gromyko 3, Sluijters 5, Tatarincew 3, Tokaj 2, Tomczak 4,

PGE VIVE Kielce: Szmal, Ivić – Jurecki 1, Bis 1, Dujshebaev 6, Aginagalde 3, Bielecki 2, Jachlewski 3, Strlek 7, Janc 4, Lijewski 2, Jurkiewicz 3, Zorman 1, Mamić 3, Bombac, Djukić 1.

Pierwsza siódemka: Ivić – Jachlewski, Bielecki, Bombac, Lijewski, Djukić, Bis

Zabrzanie powitali żółto-biało-niebieskich swoim znakiem firmowym, czyli agresywną obroną 4:2, w której na froncie rozgrywających rywali straszyli Iso Sluijters i Jan Czuwara. Skrzydłowy zastąpił w tej formacji Rafała Glińskiego, który nie mógł wystąpić w meczu ze względu na kontuzję. Kielczanie również rozpoczęli swoją sztandarową defensywą 5:1 z wysuniętym Mateuszem Jachlewskim i przez pierwszy okres gry to ich system przynosił lepsze efekty, ponieważ gospodarze nie zdołali rzucić im bramki. Dopiero po dziesięciu minutach wspomniany Iso Sluijters pokonał Filipa Ivicia, a na tablicy pojawił się wynik 1:3.

Atakiem pozycyjnym kielczan, podobnie jak we Flensburgu, początkowo dowodził Dean Bombac. Na lewym rozegraniu natomiast straszył Karol Bielecki, a na kole rozpoczął Bartłomiej Bis, których do obrony podmieniali Mariusz Jurkiewicz i Marko Mamić. Chorwat kilkakrotnie wykazał się dużą przytomnością, wyłapując zbłąkaną zabrzańską piłkę spomiędzy nóg kolegów, bądź zmuszając rywali do błędów, poprzez agresywne wyjście do przodu. Raz trochę przeszarżował, chwytając w kleszcze Jurija Gromykę, za co odesłany został na ławkę kar. Grę w przewadze świetnie wykorzystał Bartłomiej Tomczak, zdobywając w dwudziestej drugiej minucie meczu bramkę na 7:10, ale za chwilę kolejne trzy trafienia dla kielczan zdobyli Alex Dujshebaev i Manuel Strlek, więc w efekcie goście wygrali fragment gry w osłabieniu w stosunku 3:1.

Pod koniec pierwszej partii spotkanie zyskało na tempie, ale i niedokładności po obu stronach barykady. A to nieprecyzyjne podania, a to niecelne rzuty i nieprzepisowe zagrania (co ponownie wyeliminowało Marko Mamicia na dwie minuty). Po stronie kielczan wynik pchali Manuel Strlek, Blaz Janc i Alex Dujshebaev, głównie w kontratakach, a u zabrzan kolejne trafienia dokładał przede wszystkim Ignacy Bąk. Goście utrzymywali przewagę oscylującą wokół czterech, pięciu goli, a do przerwy rezultat wyniósł 11:16.

Początek drugiej połowy należał do gospodarzy, którzy szybko zdobyli trzy bramki z rzędu, zbliżając się do kielczan na dwa trafienia. Fantastycznie w bramce sprawował się Martin Galia, który w ciągu kilkunastu sekund zatrzymał w sytuacjach jeden na jeden w kontratakach Mateusza Jachlewskiego i Mariusza Jurkiewicza. Po chwili czeski golkiper ponownie zachwycił publiczność powstrzymując rzut Darko Djukicia ze skrzydła i próbę dobitki z koła Krzysztofa Lijewskiego, a za moment rzut karny Karola Bieleckiego obronił Mateusz Kornecki. Zrobiło się odrobinę nerwowo, szczególnie gdy w czterdziestej czwartej minucie na 20:22 z siedmiu metrów trafił Bartłomiej Tomczak, a ze względu na wykluczenia oba zespoły grały piątką w polu i wkrótce dwudziestego pierwszego gola dla swojej drużyny zdobył Łukasz Gogola.

Na szczęście, w ataku zawodnicy z Kielc przeprowadzili piękne dwójkowe akcje. Najpierw Alex Dujshebaev ściągnął na siebie obrońców gospodarzy, co wykorzystał Marko Mamić, później to Marko skupił uwagę zabrzańskich defensorów, robiąc dużo miejsca na kole Julenowi Aginagalde. Między słupkami wsparcie dał Filip Ivić, a kielczanie oddawali kolejne rzuty, dzięki czemu odzyskali równowagę i pięciobramkową przewagę, którą błyskawicznie, powiększyli do dziewięciu goli.

Tak więc po chwilowym kryzysie w widowiskowy sposób kielczanie sprowadzili przebieg spotkania do ligowej rzeczywistości, w której wysoko pokonują rywali i wygrali z NMC Górnikiem Zabrze 37:28.

PO MECZU POWIEDZIELI:

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Myślę, że możemy być zadowoleni z tego meczu, w niedzielę rozegraliśmy trudne spotkanie, wczoraj wracaliśmy do Kielc, byliśmy bez treningu, przyjechaliśmy do Zabrza i rozegraliśmy mecz. Dziękuję chłopakom, że tak walczyli. Uważam, że w trakcie całego spotkania nie graliśmy źle, ale świetne interwencje Galii na początku drugiej połowy pomogły jego zespołowi wrócić do gry, obronił pięć czy sześć stuprocentowych sytuacji i gospodarze doszli nas na jedną bramkę. Później jednak dłuższa ławka nam pomogła, wygraliśmy ten mecz i jesteśmy z tego faktu zadowoleni.

Krzysztof Lijewski, rozgrywający PGE VIVE Kielce: To było dla nas trudne spotkanie w głowach. W niedzielę był mecz, w poniedziałek powrót do domu, a dziś szybka analiza wideo i przyjazd do Zabrza. Samo spotkanie rozpoczęliśmy bardzo dobrze. Kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń praktycznie od pierwszego gwizdka, graliśmy tak, jak trener tego od nas oczekiwał, czyli twardo w obronie, z szybkimi kontrami i łatwymi bramkami. W drugą połowę natomiast wkradło się trochę nonszalancji w nasze poczynania. Dochodziliśmy do dobrych sytuacji, ale nie potrafiliśmy pokonać bramkarza przeciwnika, a to nakręcało gospodarzy, którzy doszli na jedno trafienie. Cieszę się, że w tym momencie potrafiliśmy uspokoić nerwy i wejść na właściwe tory, wracając dobrze do obrony, wyprowadzając kontry i grając spokojnie w ataku.

Darko Djukić, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: To był dla nas bardzo trudny mecz, tak, jak powiedział trener, dopiero wczoraj wróciliśmy z Niemiec, a dziś już musieliśmy znowu wyjść na parkiet. Dlatego najważniejsze, że wygraliśmy, a Zabrze naprawdę rozegrało fantastyczny mecz. Gratuluję im tego.

Rastislav Trtik, trener NMC Górnika Zabrze: Bardzo się cieszymy, że mogliśmy zagrać tak trudny mecz. Kielce to światowy zespół, to, co pokazali we Flensburgu, to piłka ręczna na najwyższym poziomie. Ja wiem, jak to jest grać w Lidze Mistrzów, bo sam grałem z Tatranem w tych rozgrywkach, wiem jaka jest motywacja, jakie to wszystko jest ciężkie. Chcieliśmy wykorzystać fakt, że przeciwnicy przyjadą do nas tuż po wyczerpującym spotkaniu i przez czterdzieści pięć minut to nam się udawało. W ciągu dziesięciu minut niestety straciliśmy totalnie kontakt z grą, do tego kontuzji doznał Alex Tatarincew i tego nam chyba właśnie zabrakło, siły rozegrania, a PGE VIVE to doświadczona drużyna, która wykorzystywała każdy nasz błąd, kontrując nas i stąd tak duża różnica bramek. Tego typu mecze rozgrywa się w ostatnich piętnastu minutach, a to nam nie wyszło. Gratuluję Talantowi i życzę wszystkiego dobrego w Lidze Mistrzów.

Jan Czuwara, skrzydłowy NMC Górnika Zabrze: Dobre czterdzieści pięć minut w naszym wykonaniu, choć w pierwszej połowie za dużo piłek pchaliśmy do koła, z czego Kielce pociągnęły pięć czy sześć kontr i z tego taki wynik do przerwy. W drugiej połowie bramka trochę pomogła, super graliśmy w ustawieniu siedmiu na sześciu, szkoda końcówki, bo wydaje mi się, że na dziewięć trafień różnicy dzisiaj nie zasłużyliśmy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*