Trener Jozak i Michał Pazdan po meczu #LEGJAG

Biuro Prasowe Legia Warszawa tekst zdjęcie Mateusz Kostrzewa

– Zbyt wiele rzeczy nie poszło dziś po naszej myśli. Trudno nam myśleć w sposób pozytywny o tym spotkaniu. Można powiedzieć, że czerwona kartka odmieniła obraz meczu, myślę jednak, że nawet jeśli gralibyśmy w jedenastu, trudno byłoby nam wygrać – powiedział po spotkaniu z Jagiellonią Białystok trener Legii, Romeo Jozak.

– Byliśmy jak przebity balon. W zespole zabrakło energii. Nie wiem jeszcze, dlaczego tak się stało – to kwestia do przemyśleń. Być może wyglądałoby to lepiej, gdybyśmy mieli jeden dzień więcej na odpoczynek. To było bardzo trudne spotkanie. Gratuluję Jagiellonii, bo była dziś lepsza. Białostoczanie wygrali bitwę, ale jeszcze nie wygrali wojny. Naszym celem jest końcowy triumf w lidze i mogę wam obiecać, że tak będzie.

Chcemy dominować, chcemy być stabilni mentalnie, jednak dziś w wielu momentach spóźniliśmy się, zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. Jeśli faktycznie jesteśmy drużyną zwycięzców, to jedna porażka nas nie zdestabilizuje. Wielcy ludzie charakteryzują się tym, że są w stanie podnieść się nawet po największej przegranej.

Jestem zmartwiony tym, że popełniliśmy dziś tyle błędów. Sytuacja Łukasza Brozia nie wygląda najlepiej, doznał kontuzji kolana. Ostatni mecz z Cracovią zostawił na nas duży ślad, wyczerpał nas psychicznie i fizycznie.

Sytuacja w przerwie była bardzo trudna, piłkarze byli lekko podłamani sytuacją na boisku. Podkreślałem w szatni, że straciliśmy jednego zawodnika, a nie pięciu i jesteśmy w stanie grać lepiej. Chcieliśmy poprawić automatyzmy, by zawodnicy wiedzieli, co robić zarówno przed, jak i po przyjęciu piłki. Zdecydowaliśmy, że zagramy w ustawieniu 1-4-4-1. Przesunęliśmy Remy’ego do środka pola, chcąc wykorzystać jego agresywność. Nasz plan jednak nie zadziałał.

***

– Dobrze zaczęliśmy tę rundę i nie składamy broni. Gramy w niedzielę z Lechem i teraz skupiamy się na tym meczu. W takich chwilach, jak ta, musimy pokazać, że jesteśmy drużyną – powiedział po meczu z Jagiellonią Białystok obrońca Legii, Michał Pazdan.

– We wcześniejszych meczach miewaliśmy lepsze początki, nie pozwalaliśmy rywalom na rozwinięcie skrzydeł. Jagiellonia grała dziś bardzo pewnie od pierwszej minuty. Czasem tak bywa, że przeciwnik lepiej “wchodzi” w spotkanie. Czerwona kartka zbiła nas z tropu.

– W drugiej połowie gra nam się nie układała. Nie traciliśmy jednak wiary, liczyliśmy na to, że uda nam się zdobyć bramkę choćby po jakimś stałym fragmencie gry. Nie udało się.

***

Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:1)

Bramki: Novikovas 44′, Świderski 88′

Legia: Malarz – Jędrzejczyk, Pazdan, Remy, Vešović – Antolić, Philipps, Mączyński – Hamalainen, Niezgoda, Eduardo (Broź 37′, Hlousek 65′).

Rezerwowi: Cierzniak, Astiz, Broź, Hlousek, Kucharczyk, Radović, Szymański.

Jagiellonia: Pawełek – Guilherme, Mitrović, Runje, Burliga – Novikovas, Pospisil, Wlazło, Romanczuk, Frankowski – Bezjak.

Rezerwowi: Kelemen, Lazarević, Guti, Sheridan, Wójcicki, Grzyb, Świderski.

Czerwona kartka: Antolić 15′, Vesović 90+2′ (po dwóch żółtych).

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*