Bezcenne zwycięstwo po szaleńczej pogoni

Biuro Prasowe Enea AZS Poznań teks Maciej Brzeziński  zdjęcia Elżbieta Skowron

Niemalże od początku spotkania prowadziły łodzianki, które w pewnym momencie spotkania miały aż 17 punktów przewagi. Enea AZS rzuciła się jednak w szaleńczą pogoń i na początku ostatniej odsłony wyszła na prowadzenie, którego nie oddała już do końca. Zwycięstwo z Widzewem może być kluczowe w kontekście utrzymania się w Basket Lidze Kobiet.

Początek spotkania był bardzo nerwowy w wykonaniu obydwu zespołów. Nic dziwnego skoro stawka tego pojedynku była niezwykle wysoka. Pierwsze punkty zdobyły gospodynie, ale potem do głosu doszły niezwykle zdeterminowane przyjezdne. Po trzypunktowym rzucie Elżbiety Paździerskiej na tablicy wyników zrobiło się 7:2. Trener gospodyń, Marek Lebiedziński długo nie czekał i poprosił o przerwę na żądanie. To na niewiele się zdało. Po pięciu minutach gry łodzianki miały dziesięć punktów przewagi (14:4). Motorem napędowym była Paździerska, która dwukrotnie trafiła zza linii 6,75m. Dłużna nie pozostała Jazmine Davis, która również dwa razy popisała się trzypunktowym rzutem. O ile w ofensywie trenerzy nie mogli mieć pretensji do swoich zawodniczek (w obu zespołach skuteczność była na poziomie 52%), o tyle defensywa wyglądała bardzo źle.

W drugiej kwarcie łodzianki podtrzymywały swoją dobrą dyspozycję. Szybko za trzy punkty trafiła Julia Drop, a Akademiczki popełniały błędy w prostych sytuacjach rzutowych. Drużyna Dejana Stankovicia grała na swoim poziomie i utrzymywała ponad dziesięciopunktową przewagę. Gra nie układała się poznaniankom, a na domiar złego w ostatniej akcji drugiej kwarty urazu nabawiła się Davis. Amerykanka zacisnęła jednak zęby i wyszła na drugą połowę spotkania.

Trzecia odsłona toczyła się również pod dyktando łodzianek, które od początku spotkania upodobały sobie rzuty zza linii 6,75m. Motorem napędowym przyjezdnych była Kathleen Scheer, która rzucała z niesamowitą skutecznością. W pewnym momencie na tablicy wyników było już 17 punktów różnicy. Na niespełna cztery minuty przed zakończeniem trzeciej kwarty za trzy trafiła Kateryna Rymarenko, a chwilę później w szybkim kontrataku dorzuciła kolejne dwa i różnica stopniała do zaledwie ośmiu „oczek”. To właśnie końcówka tej części spotkania należała do Ukrainki, która ponownie trafiła za trzy punkty i była bezbłędna na linii rzutów osobistych. Ostatecznie przed ostatnią odsłoną meczu Widzewianki miały tylko cztery punkty przewagi.

Nie minęła niespełna minuta czwartej kwarty i na tablicy wyników mieliśmy remis (62:62). Atmosfera w Hali Politechniki Poznańskiej sięgała zenitu, a Akademiczki niesione dopingiem swoich fanów chwilę później wyszły na prowadzenie, którego nie oddały już do końcowej syreny. Zwycięstwo Enei AZS może okazać się na wagę utrzymania w Basket Lidze Kobiet na kolejny sezon.

Enea AZS Poznań – Widzew Łódź 80:71 (21:29, 16:19, 21:14, 22:9)

Enea AZS: Davis 24, Rymarenko 16, Tunstull 15, Marciniak 11, Woźniak 7, Stejskalova 5, Parzeńska 2, Niemojewska.

Widzew: Scheer 21, Drop 15, Paździerska 14, Harvey-Carr 11, Gertchen 10, Zawidna 0, Kudelska 0, Zapart 0.

Powiedzieli po meczu:

Dejan Kovačević (trener Widzewa Łódź): Gratuluje zwycięstwa i utrzymania się w lidze zespołowi z Poznania. Mój zespół zagrał bardzo dobrze w pierwszej połowie, ale w drugiej nam nie wyszło. Naprawdę nie wiem, co się tam wydarzyło.

Elżbieta Paździerska (zawodniczka Widzewa Łódź): Gratuluje rywalkom wygranej. One wytrzymały lepiej presję w drugiej części meczu. Szkoda, że się nie udało, ale wierzymy do końca w utrzymanie.

Marek Lebiedziński (trener Enei AZS Poznań): Dziękuję dziewczynom za wolę walki. Nie ważnie jak się zaczyna, a ważne jak się kończy. Pokazaliśmy charakter i jesteśmy blisko tego utrzymania, ale powalczymy o jeszcze kolejne wygrane w tym sezonie.

Daria Marciniak (zawodniczka Enei AZS Poznań): Pokazałyśmy charakter odrabiając straty. Dziękuję bardzo kibicom za wsparcie, bo to oni byli naszym szóstym zawodnikiem.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*