B. Janc: Jesteśmy drużyną, która może wygrać z każdym!

Biuro Prasowe PGE VIVE Kielce

Po takich meczach, jak ten dzisiejszy, powiedzenie, że nieważne, jak mężczyzna zaczyna, a ważne, jak kończy, zyskuje solidne ugruntowanie. Gdyby wszyscy mężczyźni po tak fatalnym starcie, jaki zaliczyli kielczanie w Mannheim, potrafili w tak fantastyczny sposób doprowadzać sprawy do końca, kobiety zapewne wyrozumiale przymykałyby oko na ich ewentualne początkowe potknięcia.

Mistrzom Polski wstępny etap meczu dziś zdecydowanie nie wyszedł, bo w pierwszej połowie przegrywali z niemiecką drużyną nawet siedmioma bramkami, ale ostatecznie wygrali rewanż z podstawową ekipą Rhein-Neckar Löwen 36:30, a cały dwumecz 77:47. Niedzielnym zwycięstwem żółto-biało-niebiescy zamknęli usta wszystkim tym, którzy mogliby sądzić, że ćwierćfinał osiągnęli tylko dlatego, że w Hali Legionów podjęli trzecioligowe rezerwy. 

Rhein-Neckar Löwen – PGE VIVE Kielce 30:36 (18:16)

Rhein-Neckar Löwen: Appelgren, Palicka – Schmid 8, Sigurdsson, Radivojevic, Baena Gonzalez 3, Tollbring, Mensah Larsen 3, Pekeler, Groetzki, Reinkind 3, Taleski 4, Petersson, Ekdahl du Rietz

PGE VIVE Kielce: Szmal, Wałach – Jurecki, Dujshebaev 5, Kus, Aginagalde 4, Bielecki 4, Jachlewski 2, Strlek 3, Janc 2, Lijewski 4, Jurkiewicz, Mamić, Bombac 4, Djukić 1

Pierwsza siódemka: Szmal – Djukić, Lijewski, Aginagalde, Bombac, Mamić, Jachlewski

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego zwycięstwa, ale myślę, że każdy zdaje sobie sprawę z tego, że chcieliśmy, by ułożyło się to inaczej. Chcieliśmy w obu meczach zagrać z pierwszym zespołem, ale dzisiaj udowodniliśmy, że mamy charakter, bardzo zależało nam na tej wygranej i cieszymy się, że nam się udało. Było wiele różnych czynników, które spowodowały, że początek spotkania ułożył się tak, a nie inaczej. Po pierwsze nie byliśmy do końca skoncentrowani, po drugie bardzo dobrze grał Andreas Palicka, a po trzecie nastawienie Lwów, które stały pod ścianą, mając do odrobienia tyle bramek, to specyficzna sprawa, motywacja przewyższająca sto procent, dlatego im wychodziło wszystko, a nam niekoniecznie.

Jak zwykle jednak mecz trwa sześćdziesiąt minut i najważniejszy jest końcowy rezultat. Gdy odzyskaliśmy koncentrację, udało nam się powrócić do gry, zadziałała też dobra dyspozycja chłopaków, wielkie gratulacje dla nich, że wytrzymali to wszystko. Kibice głośno gwizdali podczas hymnu Ligi Mistrzów, słuchali go odwróceni plecami do boiska, ale gdy my wybiegaliśmy na parkiet, również nas wygwizdali. Co my mamy do tego, że w pierwszym spotkaniu Lwy wystawiły drugi zespół? To nie jest nasza wina. To mnie boli, takich rzeczy nie rozumiem, ale z drugiej strony, myślę, że te gwizdy tylko mocniej nas zmotywowały!

Blaz Janc, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: Przyjechaliśmy do Mannheim z jednym celem: wygrać mecz. Walczyliśmy i pokazaliśmy, że możemy pokonać także ich pierwszy zespół. Gratulacje dla całej drużyny, tak musimy grać w kolejnych spotkaniach! Wydaje mi się, że na początku zabrakło nam koncentracji, a do tego Palicka wybronił chyba z pięć czy sześć stuprocentowych sytuacji i to on wypracował rywalom przewagę. My później poprawiliśmy obronę i zaczęliśmy wykorzystywać te „setki”, zaczęliśmy po prostu grać tak, jak potrafimy i dlatego na przerwę schodziliśmy już tylko z bilansem -2.

Nie chcę komentować zachowania kibiców, na pewno nikt nie może mówić, że awansowaliśmy dalej tylko dlatego, że w pierwszym spotkaniu podejmowaliśmy drugą ekipę Rhein-Neckar Löwen. Dziś wygraliśmy z pierwszą drużyną, liderem Bundesligi, w dodatku na wyjeździe. Teraz mamy przerwę, zgrupowania reprezentacji, a później będziemy mieli trochę czasu na przygotowania do Paryża. To jeden z najlepszych zespołów świata, rewanż będą mieli u siebie, ale wszystko może się zdarzyć, szczególnie z pomocą naszych kibiców. Jesteśmy drużyną, która może wygrać z każdym. Jesteśmy w dobrej formie, mamy swoje cele i będziemy walczyć do końca.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*