BM Slam Stal lepsza od Trefla, mistrz ogrywa TBV Start

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst i filmy , zdjęcie Andrzej Romański

BM Slam Stal Ostrów Wlkp. wygrała w Sopocie z Treflem 86:82, a Stelmet Enea BC Zielona Góra pokonał u siebie TBV Start Lublin 94:72. W innych sobotnich spotkaniach Energa Basket Ligi zwycięstwa odniosły zespoły PGE Turowa Zgorzelec (87:66 z Miastem Szkła), Kinga Szczecin (89:84 z GTK), MKS Dąbrowa Górnicza (90:73 z Legią) oraz Polpharmy Starogard Gdański (106:82 z Asseco).

Trefl Sopot – BM Slam Stal Ostrów Wlkp. 82:86

Najważniejsze wydarzenia: Od początku spotkania to Trefl był stroną przeważająca, a po trafieniu Jermaine’a Love’a prowadził już 21:10. Goście zaczęli grać trochę lepiej w ataku, ale po 10 minutach gry to sopocianie prowadzili dziewięcioma punktami. BM Slam Stal od drugiej kwarty walczyła o odrabianie strat – po trójce Aarona Johnsona zbliżała się na pięć punktów. To nie był koniec ofensywy ostrowian – dzięki trafieniu Łukasza Majewskiego wychodzili nawet na prowadzenie. Ostatecznie jednak to Trefl wygrywał po pierwszej połowie 43:42. Trzecia kwarta była dość wyrównana, chociaż to zespół trenera Marcina Klozińskiego dłużej utrzymywał przewagę. Później trafienia Marca Cartera doprowadzały do remisu, ale po rzucie Grzegorza Surmacza było 63:62 po 30 minutach dla przyjezdnych. W czwartej kwarcie drużyna trenera Emila Rajkovicia wychodziła nawet na siedmiopunktowe prowadzenie po rzutach Cartera i Markovicia. Końcówka była zacięta, bo Trefl potrafił zniwelować prawie wszystkie straty. Kluczową akcję wykończył jednak Marković i to ostrowianie zwyciężyli 86:82.

Najlepsi strzelcy: Filip Dylewicz zdobył dla gospodarzy 20 punktów i 4 zbiórki. Aaron Johnson zanotował dla gości 18 punktów i 3 asysty.

Ciekawostka: Nikola Marković zaczynał obecny sezon w drużynie z Sopotu. W tym spotkaniu zdobył 16 punktów i wykończył kluczową akcję w końcówce.

Statystyka: Rezerwowi BM Slam Stali rzucili w tym meczu aż 49 punktów – dla porównania w Treflu tylko 11.

 

 

Miasto Szkła Krosno – PGE Turów Zgorzelec 66:87

Najważniejsze wydarzenia: PGE Turów rozpoczął ten mecz od prowadzenia 9:2 po trafieniu Camerona Ayersa. Gospodarze w tym fragmencie jeszcze odpowiadali i zbliżali się nawet na dwa punkty. Po 10 minutach jednak to zgorzelczanie prowadzili 23:15. W drugiej kwarcie zespół trenera Michaela Claxtona utrzymał tempo w ataku. Dodatkowo w końcówce popisał się świetną serią 14:0 i po rzucie Jakuba Patoki wygrywał 51:29. Trzecia kwarta była zdecydowanie bardziej wyrównana, głównie dlatego, że bardzo dobrze prezentowali się Peter Alexis, Jayvaughn Pinkston i Dariusz Oczkowicz. To jednak ciągle było za mało na PGE Turów, który po trafieniu Roda Camphora prowadził 69:50 po 30 minutach. Ostatnia kwarta już niczego nie zmieniła, bo goście spokojnie kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Zgorzelczanie zwyciężyli 87:66.

Najlepsi strzelcy: 21 punktów i 7 zbiórek dla gości zdobył Brad Waldow. 17 punktów dla gospodarzy zanotował Jayvaughn Pinkston.

Ciekawostka: Spotkanie było pod całkowitą kontrolą zespołu ze Zgorzelca – Miasto Szkła nawet na chwilę nie wyszło na prowadzenie.

Statystyka: Aż pięciu zawodników PGE Turowa zdobyło przynajmniej 10 punktów. W zespole Miasta Szkła zaledwie dwóch.

Cytat: – Bardzo dobrze rozpoczęliśmy ten mecz, agresywnie. Wyjazdy ostatnio nam w ogóle nie wychodzą, więc wiedzieliśmy, że musimy grać na 100 proc., ponieważ wiadomo jak wygląda tabela. Nasze szanse na play-off są małe, ale wciąż istnieją. Musimy walczyć o każdy milimetr boiska. To się udało – mówił po meczu Jacek Jarecki z PGE Turowa.

 

MKS Dąbrowa Górnicza – Legia Warszawa 90:73

Najważniejsze wydarzenia: Świetny początek meczu w wykonaniu D.J. Sheltona i Piotra Pamuły dał na początku prowadzenie 15:2 MKS. Legia rozbudziła się w ofensywie w kolejnych minutach, ale po pierwszej kwarcie było 25:17 dla gospodarzy. W drugiej części meczu ekipa z Warszawy zbliżała się nawet na sześć punktów, ale dąbrowanie potrafili uspokoić sytuację. Po rzutach Michała Gabińskiego i Pamuły pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 54:33. W trzeciej kwarcie MKS może nie był idealny jeśli chodzi o skuteczność, ale potrafił utrzymywać swoją przewagę. Po 30 minutach gry prowadził już 72:43, a to oznaczało, że kwestia zwycięstwa była już właściwie przesądzona. W ostatniej kwarcie Legia zagrała świetnie w ataku, ale nie była w stanie odrobić strat. Ekipa trenera Jacka Winnickiego zwyciężyła 90:73.

Najlepsi strzelcy: Jovan Novak zdobył 20 punktów i 3 asysty dla gospodarzy. Hunter Mickelson zanotował 11 punktów i 5 zbiórek dla gości.

Ciekawostka: Jorge Bilbao rzucił w tym meczu 10 punktów – to był najlepszy występ Hiszpana w tym sezonie EBL.

Statystyka: MKS zanotował w tym spotkaniu 24 asysty. Co ciekawe, liderem w tym elemencie był Maciej Kucharek, który zanotował ich aż siedem.

 

 

Polpharma Starogard Gdański – Asseco Gdynia 106:82

Najważniejsze wydarzenia: Asseco od początku świetnie rzucało z dystansu i dlatego prowadziło już 12:6. Polpharma goniła, korzystając m.in. z tej samej broni. Ważne rzuty wolne trafiał Marcin Flieger i to dzięki niemu starogardzianie po 10 minutach prowadzili 28:26. W drugiej części spotkania gospodarze bardzo długo utrzymywali korzystny wynik. W pewnym momencie ekipa trenera Miliji Bogicevicia zanotowała serię 9:0 i całkowicie uspokoiła sytuację. Po pierwszej połowie wygrywała 53:41. W trzeciej kwarcie Asseco mogło pochwalić się serią 11:0, która całkowicie zniwelowała straty. Spotkanie zdecydowanie się wyrównało, ale dzięki trafieniu Nikoli Jefticia gospodarze po 30 minutach prowadzili 71:68. W czwartej kwarcie Polpharma zaprezentowała się świetnie w ataku. Szybko odskoczyła rywalom, a kolejne trafienia Marcina Fliegera powiększały przewagę. Ostatecznie gospodarze zwyciężyli aż 106:82.

Najlepsi strzelcy: Marcin Flieger zanotował w tym meczu aż 35 punktów i 8 asyst dla gospodarzy.

Ciekawostka: Marcin Flieger trafił osiem trójek (na 10 prób) – to rekord tego sezonu Energa Basket Ligi.

Statystyka: Polpharma zdobyła w tym spotkaniu 10 punktów tzw. “drugiej szansy”. Asseco nie odnotowało żadnej takiej akcji.

 

 

Stelmet Enea BC Zielona Góra – TBV Start Lublin 94:72

Najważniejsze wydarzenia: Po wyrównanym początku spotkania, przewagę zaczęła zdobywać drużyna z Lublina – nawet pięciopunktową po akcji Chavaughna Lewisa. Straty odrabiał m.in. Martynas Gecevicius, ale po 10 minutach było 22:20 dla gości. W drugiej kwarcie Stelmet Enea wychodził na prowadzenie dzięki kolejnym akcjom Litwina. Po rzutach Łukasza Koszarka i Vladimira Dragicevicia pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 45:37. W trzeciej kwarcie piąty bieg włączyli Dragicević oraz Kelati, a mistrzowie powoli uciekali rywalom. TBV Start co prawda potrafił zanotował serię 10:0 i zmniejszyć straty, ale kolejne trafienie w końcówce Geceviciusa oznaczało, że po 30 minutach było 73:53. W ostatniej kwarcie sytuację starali się zmieniać jeszcze Michał Gospodarek i Wojciech Czerlonko, ale zielonogórzanie kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Ostatecznie Stelmet Enea zwyciężył 94:72.

Najlepsi strzelcy: Vladimir Dragicević zdobył dla gospodarzy 20 punktów i 7 zbiórek. Uros Mirković zanotował 19 punktów i 6 zbiórek dla gości.

Ciekawostka: Chavaughn Lewis rzucił w tym meczu tylko osiem punktów – to dopiero jego trzeci mecz, w którym zdobył ich mniej niż 10.

Statystyka: Stelmet Enea zdobył 21 punktów z szybkiego ataku – to o 11 więcej od rywali.

 

 

GTK Gliwice – King Szczecin 84:89

Najważniejsze wydarzenia: King rozpoczął od prowadzenia 5:0, ale szybko do głosu doszli gospodarze, którzy nieźle prezentowali się w ataku. Niezwykle ważne trafienia notowali Jonathan Williams oraz Quinton Hooker, a GTK prowadziło po 10 minutach 22:16. Druga kwarta była bardzo ofensywna, a zespół ze Szczecina robił wszystko, aby odrobić straty. Po trafieniu Pawła Kikowskiego potrafił zbliżyć się na punkt, ale później znowu lepiej prezentowała się ekipa z Gliwic, która po pierwszej połowie prowadziła 47:43. W trzeciej kwarcie drużyna trenera Mindaugasa Budzinauskasa poprawiła obronę i odrabiała straty. Dodatkowo, w końcówce zanotowała serię 7:0 i po rzucie Martynasa Paliukenasa prowadziła 71:65. Jeszcze na kilkanaście sekund przed końcem po akcji 2+1 Williamsa gospodarze przegrywali zaledwie punktem. W kluczowych momentach na linii rzutów wolnych nie mylili się Carlos Medlock oraz Sebastian Kowalczyk i to King cieszył się ze zwycięstwa 89:84.

Najlepsi strzelcy: 20 punktów dla gości rzucił Paweł Kikowski. 24 punkty i 4 zbiórki dla gospodarzy zanotował Jonathan Williams.

Ciekawostka: GTK trafiło w tym meczu 12 trójek (dwa razy więcej niż rywale), ale nie wystarczyło to do odniesienia zwycięstwa.

Statystyka: 41:34 – w takim stosunku King wygrał rywalizację o zbiórki w tym spotkaniu.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*