NIKOLAY PENCHEV: MUSIELIŚMY WYGRAĆ ,PRESTIŻOWY MECZ DLA PGE SKRY

Biuro Prasowe PGE Skra Bełchatów tekst , zdjęcie i film

Na zakończenie fazy zasadniczej kibiców czekał mecz na szczycie. Pojedynek lidera i wicelidera obejrzał w hali Energia komplet publiczności. Fani na poziom emocji nie mogli narzekać.

Przed meczem zastanawiano się, jak obie drużyny podejdą do tego spotkania, czy na boisku zobaczymy siatkarską partię szachów, czy grę w otwarte karty. Choć i ZAKSA, i PGE Skra awans do półfinałów miały już w kieszeni, to mecz rozpoczęły w swoich podstawowych zestawieniach.

Dzięki temu oglądaliśmy w Energii wyrównany bój. Obie drużyny grały punkt za punkt, do czasu, aż w polu zagrywki zameldował się Mariusz Wlazły. Dzięki serwisom kapitana bełchatowianie wyszli na prowadzenie 14:11. ZAKSIE udało się odrobić straty przy stanie 21:21, ale gospodarze nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa w tej partii, wygrywając do 24. Najlepszym zawodnikiem w szeregach bełchatowian był Milad Ebadipour – 4 punkty w ataku (100% skuteczności) i dwa asy. On też dał sygnał do ataku w drugim secie. Przy zagrywkach Irańczyka PGE Skra odskoczyła kędzierzynianom na cztery punkty (11:7). Potem poprawił Wlazły i prowadzenie wzrosło do sześciu „oczek”! Trener Andrea Gardini dokonał kilku zmian w składzie, ale podopieczni Roberto Piazzy pewnie zmierzali do zwycięstwa (25:17). W trzeciej partii zmiennicy w ZAKSIE (z wyjściowego składu pozostali Buszek, Bieniek i Zatorski) nie sprostali zespołowi PGE Skry, choć walka była bardzo zacięta i rozstrzygnęła się dopiero po grze na przewagi. Bełchatowianie wygrali po pasjonującej końcówce do 32 i całe spotkanie 3:0.

PGE Skra – ZAKSA 3:0 (26:24, 25:17, 34:32)
MVP: Mariusz Wlazły

PGE Skra: Lisinac, Wlazły, Kłos, Bednorz, Ebadipour, Łomacz, Piechocki oraz Penchev, Czarnowski, Janusz, Romać
ZAKSA: Toniutti, Buszek, Wiśniewski, Bieniek, Torres, Deroo, Zatorski oraz Jungiewicz, Rejno, Falaschi, Semeniuk

– Choć wynik nie zmieniał sytuacji w tabeli, to myślę, że obu zespołom zależało na zwycięstwie. Wygrać z ZAKSĄ 3:0 nigdy nie jest łatwo – podsumował rywalizację z mistrzem Polski Nikolay Penchev.

– To była ostatnia kolejka, ZAKSA zakończyła fazę zasadniczą na pierwszym miejscu, my na drugim, ale graliśmy u siebie, atmosfera była super i musieliśmy wygrać. Myślę, że było to dobre spotkanie do oglądania. Mam nadzieję, że kibice są zadowoleni – ocenił przyjmujący PGE Skry. Jego zdaniem o końcowym sukcesie zdecydowała pewna gra w zagrywce (9 asów), skuteczność w ataku (53%) i dobry blok (8 bloków).

Kacper Piechocki dodał, że każda wygrana “buduje szatnię”. PGE Skra i ZAKSA są pewne gry w półfinale i czekają na swoich rywali w walce o finał. W tym sezonie ponownie mogą spotkać się w meczu o złoto lub o brąz. Jeśli tak się stanie, libero PGE Skry podkreślił, że sobotnia wygrana nie będzie miała istotnego znaczenia. – Cieszymy się, że dziś tak dobrze potoczyło się to dla nas. Zdajemy sobie jednak sprawę, że jeśli jeszcze raz przyjdzie nam się zmierzyć z ZAKSA, to ten mecz nie będzie miał większego znaczenia i na pewno nikt nie będzie miał go w głowie.

Swojego półfinałowego przeciwnika PGE Skra pozna 21 bądź 22 kwietnia. Pewny udziału na tym etapie rozgrywek jest już Trefl Gdańsk. O trzy kolejne miejsca premiowane awansem walczą ONICO Warszawa, Asseco Resovia Rzeszów, Indykpol AZS Olsztyn i Jastrzębski Węgiel. Kto z tej czwórki zapewni sobie udział w ćwierćfinale PlusLigi?

– Tam jest tak ciasno… Nie mam pojęcia, kto znajdzie się w szóstce, Warszawa wygrała z Radomiem 3:2 i na pewno żałują tego straconego punktu, ale pozostałym zespołom pozostały do rozegrania swoje mecze. Doskonale wiemy, jak gra się pod presją, kiedy ważny mecz trzeba wygrać za 3 punkty, więc jeszcze wszystko może się zdarzyć – uważa libero bełchatowian. W niedzielnych pojedynkach Asseco Resovia Rzeszów zmierzy się ze Stocznią Szczecin, Indykpol AZS Olsztyn zagra z MKS-em Będzin, a Jastrzębski Węgiel spotka się z Dafi Społem Kielce.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*