Dogrywka dla Rosy, drugie zwycięstwo Anwilu

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst , filmy, zdjęcie Andrzej Romański

Dogrywka w Zielonej Górze dla Rosy! Radomianie pokonali ostatecznie Stelmet Eneę BC 94:86 i tym samym doprowadzili do remisu w serii play-off Energa Basket Ligi. Mecz nr 3 we wtorek o godz. 17.45. Transmisja w Polsacie Sport.

 Stan rywalizacji: 1-1

Najważniejsze wydarzenia: Gospodarze w pierwszych akcjach byli bardziej skuteczni, ale na ich trafienia dość szybko odpowiadał Michał Sokołowski. Późniejsze rzuty Ryana Harrowa dawały Rosie przewagę, którą w dodatku udawało się utrzymywać. Po 10 minutach goście wygrywali 20:17. Na początku drugiej kwarty Stelmet Enea wychodził na prowadzenie – po późniejszej ofensywnej serii i trójce Łukasza Koszarka nawet ośmiopunktowe. Radomianie co chwilę próbowali się zbliżać, ale ekipa trenera Andreja Urlepa kontrolowała wynik. Po pierwszej połowie było 45:39. Trzecią kwartę goście rozpoczęli od małej serii 9:0 i tym samym zdobyli przewagę. Mistrzowie nie chcieli pozwolić na wiele więcej – po trafieniach Dragicevicia i Koszarka ponownie objęli prowadzenie. W końcówce tej części gry świetnie prezentowali się Sokołowski oraz Harrow i dlatego po 30 minutach to Rosa prowadziła 65:60. W czwartej kwarcie zespół trenera Wojciecha Kamińskiego długo utrzymywał przewagę, ale po trójce Martynasa Geceviciusa znowu był remis. Do samego końca mecz był bardzo zacięty. W kluczowym momencie punkty zdobył Boris Savović, a później rzut wolny dołożył Gecevicius. Rosa miała szansę na dogrywkę – rzut Sokołowskiego dobił Zajcew i dzięki temu kibice w Zielonej Górze oglądali dodatkowe pięć minut rywalizacji. Siedem punktów Englisha na początku dogrywki dało wyraźną przewagę gościom. To ustawiło sytuację, a Stelmet Enea nie był w stanie tego odrobić. Ostatecznie Rosa zwyciężyła 94:86.

Najlepsi strzelcy: Vladimir Dragicević zdobył 26 punktów i 5 zbiórek dla gospodarzy. Ryan Harrow zanotował 25 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst dla gości.

Ciekawostka: W czwartej kwarcie kontuzji doznał Ryan Harrow i nie pojawił się na boisku w dodatkowym czasie gry. W dogrywce świetnie zagrał jednak A.J. English – rzucił 10 punktów. To dzięki niemu goście odnieśli zwycięstwo.

Statystyka: Tym razem to Rosa była lepsza w rzutach z dystansu – trafiła o trzy trójki więcej od rywali, co mogło być kluczowe dla końcowego wyniku.

 

Anwil Włocławek pokonał w sobotę PGE Turów Zgorzelec 86:72 i prowadzi już 2-0 w ćwierćfinale play-off Energa Basket Ligi. Mecz nr 3 we wtorek o godz. 20.00. Transmisja na Emocje.TV.

Stan rywalizacji: 2-0 dla Anwilu

Najważniejsze wydarzenia: Gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia i po wsadzie Ivana Almeidy prowadzili 8:2. PGE Turów dość szybko doprowadził do remisu – było to możliwe dzięki trafieniom Camerona Ayersa i Brada Waldowa. Później po trójce Roda Camphora ta ekipa zdobyła nawet przewagę. Ostatecznie po 10 minutach był remis po 23. W drugiej kwarcie zgorzelczanie znowu byli na prowadzeniu, ale późniejsza seria 8:0 pozwoliła gospodarzom na opanowanie sytuacji. Efektownie grali Almeida oraz Hosley i to głównie dzięki nim włocławianie mieli nawet 11 punktów przewagi. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 49:37. W trzeciej kwarcie zespół trenera Igora Milicicia skupił się przede wszystkim na utrzymywaniu bezpiecznej przewagi. Mógł nadal liczyć na skutecznego Almeidę, ale sporo dawał również Paweł Leończyk. Dzięki trójce Jaylina Airingtona gospodarze mieli już 20 punktów przewagi – po 30 minutach było 71:51. Ostatnia kwarta już niczego nie zmieniła – PGE Turów nie był w stanie odrobić tak dużych strat. Anwil zwyciężył 86:72 i jest o krok od awansu do półfinału.

Najlepsi strzelcy: Ivan Almeida tym razem zdobył 17 punktów i 4 zbiórki dla gospodarzy. Cameron Ayers zanotował 18 punktów, 9 zbiórek i 5 asyst dla gości.

Ciekawostka: Quinton Hosley był w tym meczu najlepszym… rozgrywającym. Zanotował na swoim koncie aż 10 asyst.

Statystyka: Rezerwowi Anwilu rzucili w tym meczu aż 41 punktów. Dla porównania – gracze wchodzący z ławki PGE Turowa tylko 21.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*