Wywiad z Piotrem Orczykiem

Biuro Prasowe PGE Skra Bełchatów tekst i zdjęcie

W dzieciństwie kibicował PGE Skrze z trybun, od nowego sezonu sam będzie stanowić o jej sile. Piotr Orczyk po czterech latach spędzonych w Belgii wraca do Polski i… do Bełchatowa.

W sezonie 2015/2016 miałeś okazję wystąpić przeciwko PGE Skrze w barwach Knack Roeselare w swoim rodzinnym mieście – Łodzi. W nowym sezonie zagrasz już po tej samej stronie siatki. Jak wrażenia po pierwszej wizycie w klubie już jako siatkarz PGE Skry?
Piotr Orczyk: 
Jak mógłbym nie być szczęśliwy, przychodząc do zespołu Mistrza Polski? Wiadomo, jest radość, choć emocje już opadły. Nie mogę się już doczekać następnego sezonu. Mam nadzieję, że powrót do Polski wyjdzie mi na dobre. Na pewno dzięki 4 latom spędzonym za granicą dużo zyskałem, ale postanowiłem, że czas wrócić, a że wracam do aktualnie najlepszego klubu w Polsce, to nic tylko się cieszyć. Oby tak dalej.

W przeszłości było kilka podejść do gry w PGE Skrze. W tym roku wreszcie się udało.

– Kilka lat temu było takie pierwsze nieśmiałe podejście, ale ostatecznie nie doszło do skutku. Natomiast rok temu było bardzo blisko. W zasadzie większość spraw była dogadana, ale strona belgijska przyblokowała ten transfer i ostatecznie dokończyłem kontrakt w Roeselare. Teraz już bez żadnych problemów, jako wolny zawodnik przechodzę do PGE Skry.

Jakie uczucia towarzyszą przenosinom do Bełchatowa? 
– Jest lekki stres, bo wiem, że w tym klubie są duże wymagania. Trzeba wygrywać mecze i pokazywać się z jak najlepszej strony w każdym tygodniu. Jest lekka presja, ale myślę, że dam sobie z tym radę, także nie obawiam się aż tak bardzo.

Co łączy Cię z Bełchatowem, bo jest to nie tylko Twój przyszły klub?

– Z Bełchatowem łączy mnie przede wszystkim rodzina, ponieważ tutaj mieszkają moi dziadkowie. Tutaj spędzałem w dzieciństwie wakacje. Tutaj, jeszcze zanim zacząłem grać w siatkówkę, chodziłem ze swoją rodziną na mecze bełchatowian i kibicowałem z trybun. I tutaj też wychował się mój tata, więc łączy mnie naprawdę wiele.

Przed dwoma laty rozegrałeś w barwach Knack Roeselare bardzo dobry sezon. Niestety ten ostatni ze względów zdrowotnych nie ułożył się tak, jakbyś tego oczekiwał. Jak podsumujesz swój belgijski rozdział kariery?
– Na pewno na plus. Dużo zyskałem mentalnie, rozwinąłem się też jako zawodnik, zagrałem dużo meczów w Lidze Mistrzów, mierząc się z topowymi zespołami. To umocniło mnie jako zawodnika. Ostatni sezon faktycznie z powodów zdrowotnych nie był udany, dlatego nie miałem zbyt wielu okazji, aby pokazać swoje umiejętności na boisku. Natomiast wcześniejsze lata zaliczam jak najbardziej na plus i myślę, że wracam jako lepszy zawodnik. Mogę dać więcej drużynie.

Kibice w Bełchatowie będą mogli Cię spotkać znacznie przed startem przygotowań…
– Już w czerwcu razem z dziewczyną przeprowadzamy się do Bełchatowa. Tutaj będę przechodził rehabilitację tak, żeby na zbliżający się sezon być już w pełni gotowym, zdrowym i móc pomóc zespołowi.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*