Polska – Hiszpania: Zabrakło jednej bramki! Bardzo dobre występy kielczan

Biuro Prasowe PGE VIVE Kielce tekst i zdjęcie

W towarzyskim meczu, rozgrywanym w Kaliszu w ramach obchodów stulecia piłki ręcznej w naszym kraju, Polska minimalnie przegrała z Hiszpanią 30:31. W ekipie Jordiego Ribery brakowało wielu uznanych graczy, którzy w styczniu wywalczyli złoto mistrzostw Europy w Chorwacji, wystąpili natomiast nowy skrzydłowy PGE VIVE Kielce, Angel Fernandez Perez, oraz wypożyczony do Celje, Daniel Dujshebaev. W zespole biało-czerwonych bardzo dobrze spisał się Arkadiusz Moryto, który wspólnie z Hiszpanem dołączy po wakacjach do żółto-biało-niebieskich oraz wypożyczony do Motoru Zaporoże Paweł Paczkowski, wybrany najlepszym zawodnikiem tego spotkania.

POLSKA – HISZPANIA 30:31 (14:12)

(A. Moryto – od sezonu 2018/19 w PGE VIVE Kielce, P. Paczkowski – wypożyczony do Motoru Zaporoże; A. Fernandez Perez – od sezonu 2018/19 w PGE VIVE Kielce, D. Dujshebaev – wypożyczony do RK Celje Pivovarna Lasko)

POLSKA: Morawski, Kornecki, Wiśniewski – Krupa 1, Krajewski 1, Walczak 3, Łangowski 3, Genda 2, Czuwara, Syprzak, Potoczny, Moryto 5, Daszek 1, Przybylski 4, Paczkowski 7, Gierak 1, Chrapkowski 1

HISZPANIA: Biosca, Hernandez – Pecina 4, Fernandez Perez, Garciandoa, Legasa Bazan 1, Montoro 4, Gomez 3, Arino 5, Goni, Garcia, Costoya 1, Figueras 2, Canellas 2, Dujshebaev 4, Odriozola 5

Polacy dobrze zaczęli to spotkanie i dość szybko wypracowali sobie pięć bramek przewagi. Już w pierwszych minutach swoją obecność na parkiecie zaznaczyli zawodnicy związani z naszym klubem. Wynik otworzył wypożyczony do Celje Daniel Dujshebaev, a do wyrównania doprowadził były rozgrywający PGE VIVE, Piotr Chrapkowski. Kolejne trafienia dla Polski zdobywali Arkadiusz Moryto, Paweł Paczkowski i Patryk Walczak.

Hiszpanie grali agresywnie w obronie, ale i Polacy nie czekali biernie w defensywie na ruchy rywali. Aktywną grą często zmuszali podopiecznych Jordiego Ribery do błędów, a po przechwyceniu piłki ładnie rozwiązywali kontrataki. Bardzo dobrze sprawował się Arkadiusz Moryto, który uważnie pracował na skraju defensywy i sprytnie w ataku. W jednej z akcji swobodnie minął stojących naprzeciwko niego Hiszpanów, uciekł im na zewnątrz parkietu i trafił do bramki tuż obok bliskiego słupka. Skrzydłowy bezbłędnie wykonywał też rzuty karne, których w pierwszej połowie miał dwa.

W siedemnastej minucie Polacy prowadzili jeszcze 9:5, ale w toku gry coraz bardziej tracili przewagę, którą mieli nad Hiszpanami i na przerwę schodzili wygrywając jedynie 14:12. Paweł Paczkowski po intensywnym początku meczu usiadł na ławce. Podobny los spotkał w szeregach Jordiego Ribery  Daniela Dujshebaeva i Angela Fernandeza, których oglądaliśmy na boisku jedynie w pierwszych kilkunastu minutach.

W drugiej części spotkania na boisko wrócił Paweł Paczkowski. Paczas szybko ponownie zaznaczył swoją obecność w kaliskiej hali pięknym przeciągniętym rzutem z lewej połówki. Zresztą długo nie dał czekać publiczności na kolejne trafienie, które tym razem zdobył ze swojej nominalnej pozycji, celując dokładnie w prawy dolny róg bramki. Rozgrywający bardzo dobrze pracował również na pozycji numer dwa w obronie, współpracując z Piotrem Chrapkowskim na środku i Michałem Daszkiem na skraju parkietu, który od początku drugiej połowy zastąpił Arkadiusza Morytę.

Hiszpanie tymczasem wyszli na prowadzenie 20:19, ale Paweł Paczkowski do znudzenia demonstrował miejscowym kibicom, w jak dobrej jest formie i szybko wyrównał na 20:20. Wtedy z kolei przypomniał o sobie Daniel Dujshebaev i znów to jego ekipa była o krok przed  biało-czerwonymi. Polacy zaczęli popełniać błędy i stracili nieco koncentrację, dlatego w ciągu kilku minut rezultat pogorszył się do stanu 23:27. Wtedy jednak bez cienia zawahania, rzutem karnym w pierwsze tempo hiszpańskiego bramkarza pokonał Arkadiusz Moryto. Do końca spotkania pozostało osiem minut, a podopieczni Piotra Przybeckiego ambitnie walczyli o kolejne bramki.

Na lewym skrzydle w ekipie rywali pojawił się wreszcie ponownie Angel Fernandez, jednak Hiszpan nie miał zbyt wiele do powiedzenia, ponieważ jego koledzy nie byli w stanie stworzyć mu sytuacji rzutowych. W naszej ekipie rozrzucał się natomiast Rafał Przybylski, dzięki któremu systematycznie zbliżaliśmy się do zespołu gości. Rozgrywający sam zdobył w końcówce trzy gole, a do tego popisał się asystą, w której za plecami podał piłkę do Michała Daszka. Ambicji i chęci walki biało-czerwonym nie brakowało. Zabrakło im natomiast czasu, bo choć wyszli nawet do przeciwników obroną każdy swego i w godny podziwu sposób dogonili rywali, ostatecznie minimalnie przegrali spotkanie 30:31.

Sparing z Hiszpanią w Kaliszu był bardzo ciekawym meczem, po którym trener Piotr Przybecki będzie miał dużo materiału do analizy. Jak ocenił, wybrany najlepszym polskim graczem tego spotkania, Paweł Paczkowski, przyczyn porażki gospodarzy należy upatrywać w niefrasobliwości i przejściowych okresach masowo popełnianych błędów, które Hiszpanie wykorzystywali w kontratakach. Troszeczkę zbyt naiwnie zagraliśmy między 45’ a 48’ minutą, kiedy rywale żerowali na naszych pomyłkach, wyprowadzali z nich kontry i dzięki temu ustabilizowali swoją grę – przyznał Paczas – W przekroju całego meczu wypadliśmy całkiem nieźle. Dobrze funkcjonowała obrona, moglibyśmy grać uważniej, ale niestety przegrywamy.

Na pewno sporo powodów do zadowolenia mają kieleccy kibice, którzy mogą z optymizmem wyczekiwać nowego zawodnika PGE VIVE Kielce, Arkadiusza Moryty. Skrzydłowy zdobył w dzisiejszym meczu 5 bramek, miał stuprocentową skuteczność w rzutach karnych, a przy tym dobrze grał w obronie. Świetnie wypadł też Paweł Paczkowski, który wkrótce rozpocznie swój drugi rok wypożyczenia w ukraińskim Motorze. Paczas ambitnie pracował w defensywie i w ataku, zdobywając w sumie siedem bramek. Ładnie w zespole Hiszpanii radził sobie inny nasz wypożyczony, młodziutki rozgrywający Daniel Dujshebaev, który zakończył spotkanie z czterema trafieniami na koncie.  Żadnej bramki nie zdobył natomiast nasz nowy skrzydłowy Angel Fernandez Perez, który jednak nie miał ku temu zbyt wielu okazji.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*