Z 35 lat swojego życia, prawie połowę spędził w Bełchatowie

Biuro Prasowe PGE Skra Bełchatów tekst i zdjęcie

Z 35 lat swojego życia, prawie połowę spędził w Bełchatowie. W sobotę Mariusz Wlazły – „ikona” PGE Skry, jak mówi o nim Prezes Konrad Piechocki, obchodził swoje urodziny!

Kapitan PGE Skry pomimo upływu lat potwierdził w ostatnim sezonie, że nic nie stracił ze swojej sportowej formy i zachwycał tak samo, jak w początkach swojej kariery, doprowadzając zespół do Mistrzostwa Polski już po raz dziewiąty.

– To był dla mnie bardzo ciężki sezon, wymagający pod każdym względem. Może dlatego, że jestem coraz starszy i wiadomą rzeczą jest, że regeneruję się trochę wolniej, niż 10 lat temu. Cieszę się, że znalazłem się w tej grupie, że mogłem być kapitanem tej drużyny. Ja starałem się jej przekazać swoje doświadczenie, które niewątpliwe zebrałem przez te wszystkie lata, a ona dała mi pozytywnego „powera”. Myślę, że wzajemnie się uzupełnialiśmy. Bez moich kolegów, sztabu, fizjoterapeutów i bez tych wszystkich ludzi, którzy pracują na ten sukces, nic nie znaczę – mówi Mariusz Wlazły.

– To ikona naszego klubu. Przed sezonem mówiono, że jest wielką niewiadomą i pytano, czy ze względu na swój wiek podoła, ale najlepiej świadczą statystyki. To był nasz najlepiej punktujący zawodnik, najlepiej atakujący, najlepiej serwujący PlusLigi i rzecz najistotniejsza – MVP całego sezonu. Niezmiernie się cieszę, że mamy z Mariuszem ważny kontrakt na kolejny sezon – mówi Prezes KPS Skra Bełchatów Konrad Piechocki.

– Cieszę się, że przez tyle lat mogę występować w tym klubie, w którym zawodnicy mają wszystko, co potrzebne do sportowego i mentalnego rozwoju. Cieszę się, że w wieku 20 lat przyszedłem do tego klubu i jestem jego historią. Cieszę się, że moja kariera sportowa rozwinęła się w tak fajnym miejscu i spokojnym dla zawodnika, w którym można robić to, co się kocha i nie martwić się o te podstawowe czynniki, za co dziękuję – przyznaje Wlazły, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

– Przez najbliższy sezon będę bronić barw klubu, a za rok zobaczymy, co dalej. Jeśli będę wyglądał zdrowotnie tak, jak w ostatnim sezonie, to mam nadzieję, że jeszcze jeden, może dwa sezony, uda się rozegrać – zapowiada. Ale atakujący wiele myśli także o tym, co będzie robił po zakończeniu kariery.

– Na pewno chciałbym się zająć młodzieżą, czy to przez działania w klubie, które są szeroko rozwinięte, z typową młodzieżówką, juniorami trenera Radosława Kolanka, czy też przez moją Fundację, w której od trzech lat spotykamy się z dzieciakami w rożnych miastach Polski. Drugim projektem jest klasa sportowo-językowa, która powstanie w Szkole Podstawowej nr 1 przy hali Energia, również w porozumieniu z klubem. Dzieci rozpoczną edukację w czwartej klasie, mam nadzieję, że poprowadzimy ten rocznik tak, żeby wychować przyszłych mistrzów. Chcemy kłaść nacisk nie tylko na sport, ale i na naukę oraz rozwijanie pewnych cech, a także zdolności mentalnych. Tak, aby dziecko było przygotowane osiągać sukcesy – podkreśla.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*