Świetny mecz Biało-Czerwonych! Polacy ograli Chorwację

Biuro Prasowe PZKosz tekst , film  ,zdjęcia Andrzej Romański /Kosz Kadra

Reprezentacja Polski pokonała Chorwację – z zawodnikami NBA w składzie – 79:74 w meczu kwalifikacyjnym do Mistrzostw Świata w Chinach!

Biało-Czerwoni weszli w ten mecz ze sporą energią, a po trafieniu Adama Waczyńskiego było już 6:2. Chorwaci starali się grać pod kosz i tym samym wykorzystywali swoje przewagi. Po efektownej akcji Dario Saricia z Ante Ziziciem to Chorwaci zdobyli minimalną przewagę. Odpowiedzialność za wynik brał jednak na siebie Mateusz Ponitka i dzięki niemu ponownie był remis – po 10 minutach 21:21.

Na początku drugiej kwarty obie ekipy miały małe problemy ze skutecznością, ale zespół trenera Drażena Anzulovicia starał się być konsekwentny i dominował w polu trzech sekund. Polacy ciągle gonili wynik i nie pozwalali rywalom odskoczyć. Mimo starań Adama Hrycaniuka i Michała Sokołowskiego, to Chorwaci po trafieniu Ivicy Zubaca prowadzili 36:31.

Trójki Adama Waczyńskiego dawały kadrze nadzieję na odrobienie strat. Po kilku minutach z tej samej broni skorzystał też A.J. Slaughter i znowu był remis – po 44. Ekipa trenera Mike’a Taylora walczyła z przeciwnikami jak równy z równym, ale ciągle nie potrafiła wyjść na prowadzenie. Po trójce Krunoslava Simona rywale co prawda prowadzili, ale tylko 58:54.

Pięć punktów z rzędu reprezentacji Polski na początku czwartej kwarty dało naszej ekipie minimalną przewagę. Biało-Czerwoni potrafili dość długo ją utrzymywać, ale nie mogli jej efektywnie powiększyć. Adam Waczyński trafił później dwie trójki z rzędu, a po rzutach Krzysztofa Sulimy i A.J. Slaughtera na około trzy minuty przed końcem kadra prowadziła nawet ośmioma punktami. Chorwaci sukcesywnie zmniejszali straty, a Polacy zupełnie nie mogli odzyskać rytmu w ataku. Końcówka należała do naszej drużyny, a po rzutach wolnych Adama Waczyńskiego kadra wygrała 79:74.

 

Polska – Chorwacja 79:74 (21:21, 10:15, 23:22, 25:16)

Polska: Waczyński 21, Hrycaniuk 14, Slaughter 12, Ponitka 12, Cel 7, Sulima 6, Sokołowski 5, Łączyński 2, Gielo 0, Witliński 0, Gruszecki 0

Chorwacja: Bogdanović 22, Sarić 17, Zizić 13, Stipcević 6, Zubac 6, Ramljak 4, Simon 3, Zubcić 3, Mustapić 0, Bilinovac 0

Taylor: Nagroda za wysiłek

Co powiedzieli na konferencji prasowej po meczu Polska – Chorwacja trenerzy Mike Taylor i Drażen Anzulović oraz Adam Waczyński i Bojan Bogdanović?

Mike Taylor (trener reprezentacji Polski): Wielki szacunek dla wysiłku mojego zespołu. To wielka nagroda dla tej ekipy. Wszyscy wiedzą, że mieliśmy problemy na pozycji środkowego, dlatego szczególne podziękowania należą się zespołowi z Torunia. Wszyscy razem się wspieraliśmy i ciężko pracowaliśmy. Rywale mieli w składzie wielkie nazwiska. Uznanie dla moich zawodników za to, jak poradzili sobie z tą sytuacją.

Adam Waczyński (zawodnik reprezentacji Polski): To było dobre spotkanie dla nas. Wiedzieliśmy, że Chorwacja jest w swoim najlepszym składzie. Chcieliśmy pokazać, że mimo problemów ze składem, będziemy walczyć o zwycięstwo na drodze do Mistrzostw Świata w Chinach. Zrobiliśmy świetną robotę w obronie przeciwko Dario Sariciowi i Bojanowi Bogdanoviciowi, nawet mimo tego, że zdobyli sporo punktów.

Drażen Anzulović (trener reprezentacji Chorwacji): To był ciężki mecz. Mieliśmy na sobie presję po przegranej z Litwą. Kontrolowaliśmy mecz przez 25-30 minut, mieliśmy przewagę. W końcówce przytrafiły nam się błędy taktyczne. Straciliśmy kontrolę, a w ostatnich minutach przegrywaliśmy ośmioma punktami. Gdy w kluczowych momentach nie trafiasz łatwych rzutów i tracisz piłki, to utrudniasz sobie możliwość zwycięstwa.

Bojan Bogdanović (zawodnik reprezentacji Chorwacji): Ciężko mówić po takim meczu. Graliśmy trochę lepiej niż ostatnio z Litwą. Rozpoczęliśmy agresywnie, ale w drugiej połowie nie graliśmy wystarczająco mądrze. Nie wiem co powiedzieć, to trudny sytuacja dla naszej drużyny narodowej. Musimy walczyć do samego końca o Mistrzostwa Świata.

Hrycaniuk: Udało nam się powstrzymać gwiazdy

– W Ergo Arenie położyliśmy wszystko na jedną szalę i zrobiliśmy bardzo wiele, aby wygrać zawody. Przy odrobinie szczęścia, przy mądrej grze w końcówce oraz niezłej obronie, udało nam się zbudować te kilka punktów przewagi i utrzymać korzystny dla nas wynik do końca – mówi środkowy reprezentacji Polski Adam Hrycaniuk.

Przyglądając się reakcji kibiców KoszKadra po końcowej syrenie, a także waszemu zachowaniu na ławce rezerwowych dało się zauważyć, że reprezentacja Polski potrzebowała takiego spotkania.

– Każde zwycięstwo buduje, szczególnie po ostatniej porażce we Włoszech. W Bolonii byliśmy w grze, ale nie ma co się oszukiwać, że rywale byli lepsi. W Ergo Arenie czekał nas jeszcze cięższy mecz z podrażnioną porażką z Litwą reprezentacją Chorwacji, która był zespołem kompletnym. Rywale mieli w swoim składzie perspektywicznych wysokich graczy, do tego ciekawych skrzydłowych i doświadczony obwód. Z tego powodu nie mogliśmy skupić się tylko na jednym graczu, lecz całym zespole i starać się bronić, jak najlepiej potrafimy. To nam się udało a każdy zawodnik, który pojawił się tego dnia na boisku, dołożył do tego sukcesu swoją cegiełkę.

Końcówka czwartej kwarty, gdy rywale trafiali rzut za rzutem, pogrążyła kadrę w Bolonii, ale w starciu z Chorwacją okazała się kluczowa dla losów rywalizacji. To graczom z Bałkanów, a nie wam drżały ręce w końcówce.

– Mecze na tym poziomie są wyczerpujące, czasem może zabraknąć sił w końcówce i tak właśnie było we Włoszech, ale dziś każdy z nas wykrzesał z siebie dodatkową energię. W Ergo Arenie położyliśmy wszystko na jedną szalę i zrobiliśmy bardzo wiele, aby wygrać zawody. Przy odrobinie szczęścia, przy mądrej grze w końcówce oraz niezłej obronie, udało nam się zbudować te kilka punktów przewagi i utrzymać korzystny dla nas wynik do końca.

Pan z dużą energią rozpoczął mecz w pierwszej piątce. Punkty, zbiórki, kilka starć pod koszem, to musiało dodać pewności siebie pozostałym graczom, którzy zobaczyli, że mimo przewagi wzrostu, siły oraz doświadczenia z NBA, podkoszowym Chorwacji nie będzie łatwo o punkty w polu trzech sekund.

– Nie ma co się oszukiwać. Chorwacja ma lepszych podkoszowych, którzy grają w Stanach Zjednoczonych, ale ciężką pracą oraz zaangażowaniem, udało nam się stawić im czoła i w miarę powstrzymać największe gwiazdy tego zespołu. To był klucz do naszego sukcesu.

Krzysztof Sulima podczas wrześniowego okienka reprezentacyjnego debiutował w kadrze seniorów i trzeba przyznać, że sprostał temu zadaniu. W meczu z Chorwacją był pana zmiennikiem i przez niespełna dziesięć minut rzucił 6 punktów i choć nie zebrał żadnej piłki, to kilka razy dobrze zastawił pod koszem.

– Bardzo się cieszę, że Krzysiek wyszedł na parkiet, podołał presji i naprawdę nam pomógł i to się liczy. Mimo tego, że gdzieś słychać głosy niedowiarków, którzy dziwią się czemu powołani są ci a nie tamci, on wszedł i zrobił swoje. My, którzy jesteśmy w kadrze, chcemy grać dla siebie, trenerów oraz przede wszystkim dla reprezentacji Polski. Nie wątpimy też w każdego zawodnika, który jest na ławce, że może pomóc zespołowi i tak właśnie było w meczu z Chorwatami. Kto nie wyszedł to dał z siebie wszystko, jak nie zbierał, to zasłaniał lub rzucał.

Przed kolejnymi okienkami reprezentacji macie teraz bilans 4-4 i z podniesioną głową możecie wracać do swoich klubów.

– Zwycięstwo z Chorwacją było dla nas bardzo wartościowe, ale przed nami jeszcze daleka droga. Następne okienko na przełomie listopada i grudnia, później jeszcze w lutym. Niesamowicie cieszymy się z wygranej z Chorwatami, ale zdajemy sobie sprawę jak ciężkie mecze są przed nami. Droga do Chin jest jeszcze długa i wcale nie łatwa.

Z tego wynika, że gdy tylko otrzyma Pan następne powołanie, to z dużą chęcią stawi się na zgrupowaniu kadry.

– Jeśli tylko trenerzy będą mnie w niej widzieli, to na pewno nie odmówię.

Waczyński: Chcemy jechać na Mistrzostwa Świata

– Mamy serce do walki, chcemy jechać na Mistrzostwa Świata i zrobimy wszystko, aby tego dokonać – mówi po spotkaniu Polska – Chorwacja kapitan reprezentacji Adam Waczyński.

Wojciech Kłos: To było wspaniałe zwycięstwo reprezentacji Polski! Chorwacja grała w bardzo silnym składzie z czterema zawodnikami z NBA. Kibice doczekali się wygranej, którą będą wspominać latami.

Adam Waczyński: To było wspaniałe spotkanie – nie tylko dla kibiców, ale i dla nas. Nasza pewność siebie na pewno bardzo wzrośnie. Jesteśmy w całkiem niezłej sytuacji przed następnymi okienkami. Nie będziemy chcieli tego zmarnować. Rozjeżdżamy się do klubów w dobrych nastrojach i obyśmy się spotkali w takich samych w następnym okienku.

To spotkanie miało dwóch bohaterów: Adam Hrycaniuk zagrał chyba jeden z najlepszych meczów w karierze, a Pan trafiał kluczowe trójki. To poderwało drużynę.

– Adam wykonał kawał dobrej roboty. Miał przeciwko sobie dwóch, młodych wprawdzie, ale jednak centrów z klubów NBA. Nie było mu na pewno łatwo, ale stanął na wysokości zadania. Miał fantastyczne statystyki, zbierał piłki i punktował. Grał jeden na jeden, nie bał się – naprawdę wielki szacunek za to, co Adam dla nas zrobił w tym meczu. Śmiem twierdzić, że jego defensywa najbardziej nam pomogła w zwycięstwie. Chciałbym jednak pochwalić cały zespół. Jestem naprawdę dumny, bo każdy dał cegiełkę do tego zwycięstwa.

Jak duże znaczenie w tym okienku miał powrót do drużyny A.J. Slaughtera?

– Przy braku Łukasza Koszarka, na pewno A.J. jest naszą pierwszą opcją. Wywiązuje się ze swoich zadań naprawdę wyśmienicie. W meczu z Włochami zagrał super, teraz też pomógł w wielu sytuacjach – nie tylko zdobywając punkty, ale biorąc obrońców na siebie. Fantastycznie, że wspomógł nas w tym okienku. Na pewno będziemy rozmawiali o tym, żeby przyjechał na kolejne.

Na przełomie listopada i grudnia gracie z Holandią na wyjeździe i z Włochami przed własną publicznością. Jesteście ciągle w grze o Mistrzostwa Świata.

– Taki był nasz cel na to okienko. Zwycięstwo z drużyną z gwiazdami NBA i Euroligi to naprawdę wyczyn. W następnych okienkach nie będzie tych zawodników – zobaczymy, czy to będzie na naszą korzyść, czy nie. Nasz skład wiele się nie zmieni. Mamy serce do walki, chcemy jechać na Mistrzostwa Świata i zrobimy wszystko, aby tego dokonać.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*