Dziesiątką w polu, dziewiątką w wyniku – Lubin pokonany! T. Dujshebaev: Potrzebujemy, by wrócił Luka Cindrić

Pulawy 16.05.2018 PILKA RECZNA MEZCZYZN. PGNiG SUPERLIGA. KS Azoty-Pulawy SA - PGE VIVE Kielce --- HANDBALL MEN. PGNiG SUPERLIGA. KS Azoty-Pulawy SA - PGE VIVE Kielce N/Z FOT. PIOTR JARUGA / 400mm.pl

Biuro Prasowe PGE VIVE Kielce tekst Magdalena Pluszewska zdjęcie archiwalne

W meczu 4. serii PGNiG Superligi wygraliśmy na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 35:26. Kielczanie przystąpili do spotkania ponownie mocno osłabieni, co nie zaważyło jednak na rezultacie spotkania. Lubinianie ambitnie walczyli o jak najlepszy rezultat, jednak zespół PGE VIVE tradycyjnie powoli budował przewagę, którą spokojnie obronił do ostatnich minut meczu. W spotkaniu nie wystąpili Luka Cindrić, Marko Mamić, Michał Jurecki, Krzysztof Lijewski, Uladzislau Kulesh i Bartłomiej Bis.

MKS Zagłębie Lubin – PGE VIVE Kielce 26:35 (12:19)

MKS Zagłębie Lubin: Małecki, Skrzyniarz – Dudkowski 3, Kupiec 5, Moryń 4, Mrozowicz 2, Pawlaczyk 1, Szymyślik, Kużdeba 1, Marciniak 2, Sroczyk 4, Dawydzik 1, Stankiewicz 3

PGE VIVE Kielce: Ivić, Cupara – D. Dujshebaev 3, A. Dujshebaev 4, Fernandez Perez 7, Jachlewski 1, Janc 6, Moryto 6, Aginagalde 2, Karalok 6

Pierwsza siódemka: Ivić – Jachlewski, D. Dujshebaev, A. Dujshebaev, Janc, Moryto, Karalok

To już kolejny mecz w lidze, do którego kielczanie przystąpili w dziesiątkę. Choć zakładano, że dziś na parkiet powróci już po kontuzji Luka Cindrić, to jednak postanowiono, że zawodnik odpocznie jeszcze kilka dni przed bardzo ważnym pojedynkiem z Rhein-Neckar Löwen. Michał Jurecki już w Veszprem grał z naciągniętą pachwiną, a ze względu na ból odczuwany przez kapitana PGE VIVE, podjęto decyzję, że i Dzidziuś dostanie kilka dni na regenerację przed sobotnim meczem. Krzysztof Lijewski natomiast dostał wolne ze względu na narodziny swojej drugiej córki. Pozostali zawodnicy, Mariusz Jurkiewicz, Uladzislau Kulesh i Bartłomiej Bis przechodzą rehabilitację po doznanych urazach. W drużynie gospodarzy do dyspozycji trenera Jaszki było trzynastu graczy. Poza Maciejem Tokajem, ze względu na uraz palca zabrakło obrotowego Tomasza Pietruszk, a z powodu naciągnięcia pachwiny Stanisława Gębali.

Na środku rozegrania kielczan grał Alex Dusjhebaev, który po swojej lewej stronie miał swojego młodszego brata Daniela, zaś po prawej Blaza Janca. Słoweniec bardzo dobrze spisywał się w roli rozgrywającego. W ósmej minucie pokonał bramkarza gospodarzy imponującym trafieniem z drugiej linii, po chwili jak rasowy środkowy rozprowadził kontrę wykorzystaną przez Angela Fernandeza, w dziesiątej minucie sam zdobył bramkę w kontrataku, a akcję później pięknie podał piłkę prosto w ręce Arcioma Karaloka, który podanie zamienił na ósmego już gola dla żółto-biało-niebieskich. Prowadziliśmy 8:4.

Ciekawie wyglądała rywalizacja bramkarza gospodarzy, Patryka Małeckiego, z byłym kolegą z drużyny, Arkadiuszem Morytą. Arek bezbłędnie wykonał pierwsze trzy okazje rzutowe, ale przy czwartek próbie, został zatrzymany przez bramkarza. Kilka chwil później Arek zrewanżował się i w kontrataku puścił piłkę między nogami Małeckiego, ale za moment to znowu bramkarz Lubina był górą i obronił rzut karny wykorzystany przez naszego skrzydłowego.

Rywalizacja ta ucichła w drugiej części pierwszej połowy, gdy ciężar gry przeniósł się na drugą stronę boiska i na środek boiska. To właśnie tam w dwudziestej trzeciej minucie za faul na Blazu Jancu, który składał się do rzutu przed linią szóstego, czerwoną kartką został ukarany Dawid Dawydzik. Kielczanie prowadzili już 13:8, dość łatwo radząc sobie z obroną lubinian, a sporo bramek zdobywając także w kontrze. Pierwsza część gry zakończyła się wynikiem 19:12, przy 79% skuteczności naszego zespołu w ataku i jedynie 57% gospodarzy.

Początek drugiej partii to koncert rzutów nowych zawodników PGE VIVE, szczególnie Angela Fernandeza, który mógł zdobywać kolejne bramki z kontry dzięki świetnie funkcjonującej defensywie kielczan. Do powiększania wyniku dokładali się także Arciom Karalok, Arkadiusz Moryto i Dani Dujshebaev. Dopiero siódmą bramkę w tej części gry zdobył przedstawiciel starej gwardii zespołu, Julen Aginagalde. I to jak! Obrotowy złapał piłkę jedną ręką tyłem do bramki i bez odwracania się, w charakterystyczny dla siebie sposób, posłał ją płynnym ruchem w dolne rejony bramki Jakuba Skrzyniarza, który w drugiej połowie zastąpił między słupkami Patryka Małeckiego.

Kielczanie prowadzili, z odchyleniami, około dziesięcioma bramkami. Mimo to, lubinianie ambitnie starali się przeciwstawić Mistrzom Polski, ze skutkiem, bo na kilka dobrych minut udało im się powstrzymać moc rzutową gości. Sami jednak też zbyt wielu celnych rzutów nie oddali, częściowo dzięki błędom własnym, a częściowo dzięki skutecznej obronie kielczan i dobrej postawie Filipa Ivicia.

Na ostatnie kilkanaście minut Chorwata zastąpił Vladimir Cupara. Na środku rozegrania Alexa, który musiał zejść z boiska ze względu na rozcięty łuk brwiowy, zastąpił Mateusz Jachlewski. Nasi zawodnicy powrócili do zdobywania bramek i ponownie odskoczyli Zagłębiu ze stanu 28:22 na 31:22. W końcówce zawodnikom obu ekip udzieliły się emocje, czerwone kartki otrzymali Arciom Karalok i Krzysztof Pawlaczyk, czego konsekwencją było rozegranie ostatniej minuty spotkania przez ośmiu w sumie graczy obu drużyn w polu. Mecz zakończyło trafienie Mateusza Jachlewskiego, który ustalił rezultat na 35:26.

Kielczanie zdobyli kolejne trzy punkty w PGNiG Superlidze, pokonując na wyjeździe Zagłębie Lubin 35:26. Na parkiecie zobaczyliśmy po raz kolejny tylko dziesięciu zawodników, a mimo to, od początku nasi zawodnicy kontrolowali przebieg spotkania. Pod koniec meczu sfaulowany został Alex Dujshebaev, który na boisko już nie wrócił, ale jak zapewnia trener Dujshebaev, nic mu się nie stało. Od środy drużyna PGE VIVE Kielce rozpoczyna przygotowania do sobotniego starcia z Rhein-Neckar Löwen.

Podsumowanie meczu i bramki -> TUTAJ.

Komentarze:

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Jestem bardzo zadowolony, od początku mieliśmy kontrolę nad przebiegiem spotkania i myślę, że w trakcie sześćdziesięciu minut nie było wątpliwości, kto zdobędzie punkty w tym mecz. Potrzebujemy, by na środek rozegrania wrócił nasz podstawowy rozgrywający, Luka Cindrić. Wtedy Blaz Janc wróci na swoją wyjściową pozycję, czyli prawe skrzydło. Ale oczywiście, i tak będziemy korzystali z jego umiejętności gry na rozegraniu. Mam nadzieję, że Luka już zagra z Lwami, ale nie mogę tego obiecać. Myślę natomiast, że na pewno wróci Michał Jurecki, który jutro, razem z Krzyśkiem Lijewskim, dołączy do zespołu na treningu. Z Alexem i innymi zawodnikami wszystko jest w porządku. To piłka ręczna, sport kontaktowy, nie ma żadnych problemów. Od jutra zaczynamy przygotowywać się do spotkania z Rhein-Neckar Löwen, to dla nas bardzo ważny mecz, Lwy to mocny przeciwnik. Po przegranym meczu z Veszprem chcemy wreszcie zdobyć pierwsze punkty, by mieć możliwość walki o nasze cele w tym sezonie!

Arkadiusz Moryto, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: Przyjemnie było wrócić do Lubina, kibice nawet miło mnie przyjęli, więc jestem zadowolony i zaskoczony tym, że ktoś o mnie pamiętał, bo różnie bywało tu z frekwencją. Zbyt dużo trenowałem z bramkarzami rzuty karne, bo teraz mnie znają i bronią. Podszedłem do tego spotkania jak do każdego innego, najważniejsze jest dobro drużyny i zwycięstwo. W Veszprem ostatnio nie grałem za dużo, na pewno chciałbym grać jak najwięcej, będę starał się wykorzystywać wszystkie swoje okazje. Małymi kroczkami, stopniowo, mam nadzieję, że będę dostawał więcej szans.

Mikołaj Kupiec, rozgrywający Zagłębia Lubin: Nie jestem przygotowany do gry na środku rozegrania, ale tak się zdarzyło, że Maciej Tokaj złapał kontuzję, więc decyzją trenera zostałem przesunięty na środek. Jak to trener powiedział, potrzebuję czasy, by złapać to poruszanie, od początku sezonu raczej gram na środku, trener postanowił, że wyszedłem w pierwszym składzie, co bardzo mnie cieszy, co nie zmienia faktu, że wolę lewe rozegranie. W tym meczu dostaliśmy naukę od Kielc. Wyszło jak wyszło, chcieliśmy stworzyć rywalowi trudniejsze warunki, szczególnie, że wiedzieliśmy o osłabieniu kadrowym.

Dawid Dawydzik, obrotowy Zagłębia Lubin: Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, na kim dopuściłem się faulu. Wystawiłem ręce i zacząłem biec do kontry, dopiero, gdy usłyszałem gwizdek, odwróciłem się i zobaczyłem, że sędzia pokazał mi czerwoną kartkę. Nie chcę oceniać decyzji, zobaczę to później na wideo. W meczu nasza obrona nie funkcjonowała tak, jak powinna. Zaczęliśmy zbyt bojaźliwie, źle wybiegaliśmy do zawodników z Kielc, oni wykorzystywali wszystkie błędy w kontrataku, stąd wysoki wynik. Mogę się wiele nauczyć od zawodników z Kielc, ale gdy oglądam ich w Lidze Mistrzów. Tutaj teraz jest mecz i robię wszystko by wygrać, by utrudniać im zdobywanie bramek.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*