Arek Moryto show w Piotrkowie! A. Moryto: Nawet nie wiem, ile kilometrów przebiegłem.

Biuro Prasowe PGE VIVE Kielce tekst Magdalena Pluszewska  fot. Piotrkowianin Piotrków Tryb

W meczu 6. serii PGNiG Superligi pokonaliśmy na wyjeździe Piotrkowianina Piotrków Trybunalski 45:32. Niesamowity popis umiejętności i skuteczności dał Arkadiusz Moryto, który zdobył aż 17 bramek! W spotkaniu zabrakło Blaza Janca, Luki Cinricia, Uladzislaua Kulesha, Mariusza Jurkiewicza i Bartłomieja Bisa. Wrócił natomiast po kontuzji Marko Mamić, dla którego było to dopiero drugie spotkanie w sezonie.

Piotrkowianin Piotrków Tryb. – PGE VIVE Kielce 32:45 (18:19)

Piotrkowianin Piotrków Tryb.: Procho, Schodowski – Mróz 3, Urbański, Woynowski 5, Iskra 4, Szopa 1, Kaźmierczak 1, Swat 2, Nastaj 3, Surosz 1, Andreou 1, Pożarek 2, Mastalerz 1, Sobut 7, Pacześny 1

PGE VIVE Kielce: Ivić, Cupara – Jurecki 6, A. Dujshebaev 4, Aginagalde 2, Jachlewski 3, Lijewski 5, Moryto 17, Mamić, Fernandez Perez 4, D. Dujshebaev 2, Karalok 2

Pierwsza siódemka: Ivić – Moryto, Lijewski, Jurecki, D. Dujshebaev, Aginagalde, Fernandez

Gdyby porównać dzisiejszy mecz do wyścigu sprinterskiego, to kielczanie ewidentnie spóźnili wyjście z bloków startowych, pozwalając Piotrkowianinowi odbiec daleko na pierwszych kilku metrach. Gospodarze rozpoczęli od prowadzenia 4:1 po wykorzystaniu prostych błędów naszej ekipy.

“Myślę, że można naszą postawę na początku dzisiejszeo spotkania tłumaczyć ciężkim meczem w niedzielę i długą podróżą w poniedziałek” – komentował później Michał Jurecki. 

Szybko jednak podopieczni Talanta Dujshebaeva zwarli szyki i dogonili rywali za pomocą swojej sztandarowej broni, kontrataku, w którym brylowali na przemian Arek Moryto i Angel Fernandez.

Atakiem kielczan od pierwszych minut, pod nieobecność Luki Cindricia, kierował Dani Dujshebaev, który do defensywy zbiegał na pozycję drugiego obrońcy, a na środku, obok Michała Jureckiego, za Julena Aginagalde, który rozpoczął na obrocie w ataku, pojawiał się Marko Mamić. Dla Chorwata był to dopiero drugi mecz w tym sezonie, po tym jak tuż przed inauguracyjnym spotkaniem w Kielcach z Górnikiem Zabrze, skręcił staw skokowy.

Po piętnastu minutach, gdy prowadziliśmy 10:6, na parkiecie zameldowali się Alex Dujshebaev, Arciom Karalok i Mateusz Jachlewski. W ataku na środku rozegrania akcje rozpoczynał Julen Aginagalde, który po kilku podaniach wbiegał na drugie koło. Gospodarze, po chwilowej zadyszce, znów podkręcili tempo a po serii dwóch bramek Grzegorza Sobuta i rzucie karnym Piotra Swata zbliżyli się do żółto-biało-niebieskich na jedno trafienie, 11:12. Na cztery minuty przed końcem pierwszej partii zdołali wyrównać na 15:15. Kielczanom trochę nie funkcjonowała obrona i Filip Ivić nie bardzo miał jak odbijać piłkę, choć kilkakrotnie poprawnie interweniował.

Tuż przed przerwą czerwoną kartkę w dość przypadkowy sposób, po nieumyślnym faulu, będącym efektem próby przejęcia piłki w kontrataku gospodarzy, otrzymał Marko Mamić.

“Byłem plecami do zawodnika, myślę, że zasłużyłem na dwie minuty, ja tylko chciałem złapać piłkę, a nie jego” – tłumaczył po meczu Marko.

Podobne zdanie miał trener Talant Dujshebaev.

“Gdyby coś takiego, jak on, zrobił bramkarz, to okej, mógłby nawet dostać niebieską kartkę, ale za zagranie zawodnika z pola nie zasługuje aż na czerwoną, oczywiście tylko moim zdaniem” – mówił szkoleniowiec PGE VIVE.

Do końca pierwszej połowy graliśmy w osłabieniu i pozostaliśmy w nim przez pierwsze 46 sekund drugiej partii, otwierając ją prowadzeniem 19:18.

W szatni gości musiało być gorąco, a w szatni gospodarzy?

“Ee, u nas było zimno, grzejniki nie działają!” – żartował po meczu obrotowy Piotrkowianina, Roman Pożarek – “A na poważnie, w pierwszej połowie pokazaliśmy dobry handball, więc mobilizowaliśmy się, by w drugiej było podobnie!”.

Było jednak inaczej, a pierwszych kilka minut tej odsłony sprowadziło spotkanie na znane już kibicom tory. Kielczanie zdobyli pięć trafień z rzędu i w 37 minucie prowadzili 25:19.

Samego siebie przechodził Arkadiusz Moryto, który przez pierwsze trzy kwadranse meczu miał już na koncie 14 bramek, z tego 5 z rzutów karnych na niemal stuprocentowej skuteczności.

“Dostałem cały mecz do dyspozycji, to cóż miałem robić, jeśli nie biegać do przodu i zdobywać łatwe bramki z kontrataków?” – śmiał się skrzydłowy. 

Ostatecznie Arek zakończył mecz, dociągając do 17 trafień! Tymczasem, zespół PGE VIVE Kielce, już w tradycyjny sposób, w końcówce pokazał klasę na miarę Mistrza Polski i pokonał gospodarzy wynikiem 45:32.

Komentarze po meczu

Początek szedł jak po grudzie, ale w drugiej połowie kielczanie jak zwykle pokazali klasę! W meczu 6. serii PGNiG Superligi pokonaliśmy na wyjeździe Piotrkowianina Piotrków trybunalski 45:32. Swoje drugie spotkanie w sezonie rozegrał Marko Mamić, który pechowym faulem pod koniec pierwszej połowy, zakończył udział w pojedynku, otrzymując czerwoną kartkę. Niesamowity popis skuteczności dał Arkadiusz Moryto, który zdobył 17 bramek na 19 rzutów! “Dostałem cały mecz do dyspozycji, więc cóż miałem robić?” – śmieje się skrzydłowy.

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Bardzo ciężko było nam dziś grać, ponieważ w niedzielę graliśmy mecz, cały poniedziałek byliśmy w podróży i na początku spotkania zabrakło nam świeżości i koncentracji, ale moim zdaniem nie graliśmy aż tak źle, jak odzwierciedlał to wynik. W drugiej połowie zaczęliśmy lepiej grać w obronie, mieliśmy sporo bloków i przechwytów, co pozwoliło nam wyprowadzać kontry. Mecz trwa sześćdziesiąt minut i nie ma znaczenia, jak rezultat wygląda w trakcie meczu, a zdaje się, że wygraliśmy? Marko wrócił dziś po kontuzji, uważam, że faulem zasłużył na dwie minuty, a nie na czerwoną kartkę. Gdyby coś takiego, jak on, zrobił bramkarz, to okej, mógłby nawet dostać niebieską kartkę, ale za zagranie zawodnika z pola nie zasługuje aż na czerwoną, oczywiście tylko moim zdaniem. Marko popełnił dziś kilka błędów, ale bardzo chciał pomóc drużynie, cieszę się z jego zaangażowania. W kolejnym meczu jeszcze nie pomoże nam raczej w obronie, ponieważ nie pozwoli mu na to stan zdrowia, to już będzie spotkanie Ligi Mistrzów i będzie twarda gra.

Arkadiusz Moryto, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: Nie wiem, ile kilometrów przebiegłem, bo nie mam licznika, ale myślę, że dużo, bo czuję się naprawdę zmęczony! Nie grałem za dużo w Montpellier, więc dzisiaj dostałem cały mecz do dyspozycji i cóż mogłem robić, jeśli nie biegać do przodu i zdobywać łatwe bramki z kontrataków (śmiech)? Myślę, że nasza postawa jest spowodowana spotkaniem w Montpellier i długą podróżą, chłopcy byli naprawdę zmęczeni i dlatego nasza gra w pierwszej połowie wyglądała trochę słabiej.

Michał Jurecki, rozgrywający PGE VIVE Kielce: Arek rzucił dziś 17 bramek na 19 rzutów? Wow, to świetna skuteczność! Jest młody, chętny gry i jeśli ma swoje pięć minut, to wykorzystuje je w stu procentach, dzisiaj nawet można powiedzieć, że w dwustu! Najważniejsze dla nas było zwycięstwo i zakończenie meczu bez kontuzji. Po Montpellier mamy dwa urazy u Blaza i u Luki, którzy dzisiaj pauzowali, ale powinni być gotowi na następne spotkanie. Trzeba naszą postawę dziś tłumaczyć trochę bardzo ciężkim meczem w niedzielę i długą podróżą. Udało nam się wygrać i to jest najważniejsze. W przerwie w szatni było całkiem spokojnie, było sporo zarzutów do naszej gry, w drugiej połowie zrealizowaliśmy to, co trener powiedział nam po trzydziestu minutach.

Marko Mamić, rozgrywający PGE VIVE Kielce: Dostałem czerwoną kartkę, ale ja byłem plecami do zawodnika, myślę, że zasłużyłem na dwie minuty, ja tylko chciałem złapać piłkę, a nie zawodnika. Trener nie miał do mnie o to zagranie pretensji. Nie jestem jeszcze w stu procentach zdrowy, moja kostka nie jest w pełni mobilna, mało jeszcze trenowałem z zespołem, potrzebuję trochę więcej czasu, by dojść do pełni formy. Dziś miałem pograć przede wszystkim w obronie, później powoli zacznę wchodzić do ataku. W dzisiejszym spotkaniu zabrakło trochę obu defensyw, dużo biegania i bramek. Nie udało mi się jeszcze zagrać w Hali Legionów w tym sezonie, gram jedynie w meczach wyjazdowych. Tęsknię już za kibicami, ale zbliża się sobota, więc się zobaczymy! Wiem, że mam na razie dwie czerwone kartki w dwóch meczach, postaram się w Kielcach nie zdobyć trzeciej, bym mógł trochę pograć przed własną publicznością (śmiech).

Roman Pożarek, obrotowy Piotrkowianina Piotrków Tryb.: W pierwszej połowie pokazaliśmy bardzo dobry handball, daliśmy z siebie wszystko, ale przeciwko Kielcom to nie wystarczy. Walczyliśmy do końca, ale koło czterdziestej minuty skończyły nam się siły i kielczanie nam odskoczyli. Ciężko być zadowolonym z przegranego spotkania, może nas cieszyć postawa z pierwszej połowy, ale z drugiej musimy wyciągnąć wnioski, bo wyglądało to źle. Nawet nie wiem, jak skomentować to, co zrobił dziś Arek Moryto! My popełnialiśmy dużo błędów w ataku, z tego wynikały szybkie kontry rywali i tyle trafień skrzydłowego. Szczerze mówiąc, mecze z Kielcami to dla każdego z naszych zawodników największa motywacja. My wiemy, że możemy, a oni muszą, to ściąga z nas presję. Dzięki temu, gramy na większym luzie.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*