Święta Wojna dla Vive – zasłużone zwycięstwo Kielc

Biuro Prasowe PGNiG Superliga tekst i zdjęcia wisiviv

W meczu 8. serii PGNiG Superligi ORLEN Wisła Płock przegrała z PGE Vive Kielce 24:31 (10:18). Losy tego spotkania rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie.

Można się było spodziewać, że od pierwszych minut oba zespoły pójdą na wymianę ciosów i tak też było. Szybkie wznowienia, kontrataki i parady bramkarzy zdominowały początkowy okres pojedynku. Jednak Nafciarze dotrzymywali tempa Vive tylko do 10.min. Ich nieskuteczne ataki były z zimną krwią zamienione na bramki i w 12.min. przy stanie 5:8 trener Xavier Sabate poprosił o czas. Szansę na dogonienie rywala Wiślacy mieli, gdy na ławkę kar powędrował Michał Jurecki, jednak w kolejnej akcji ten sam kierunek obrał Renato Sulić. Na boisku zrobiło się więcej miejsca i skorzystał z tego Luka Cindrić, wyprowadzają kielczan na prowadzenie 7:11. Za chwilę dwie bramki z rzędu zdobył Daniel Dujshebaev i zrobiło się 7:13. Tym samym nawarstwiały się problemy Nafciarzy z rozgrywaniem akcji i skutecznością. W 23. min. z karnego pomylił się Michał Daszek, a w odpowiedzi trafił Daniel Dujshebaev i Vive miało już dwa razy więcej bramek, niż gospodarze. Obie drużyny prezentowały poziom z meczów Ligi Mistrzów, stąd już przed przerwą strata ORLEN Wisły do PGE Vive sięgnęła ośmiu oczek (10:18).

Po zmianie stron przewaga gości szybko osiągnęła poziom dziesięciu bramek i jasnym się stało, że druga połowa będzie już tylko formalność. PGE Vive w pełni kontrolowało wydarzenia na boisku, nie pozwalając gospodarzom zmniejszyć strat poniżej dziesięciu bramek. W tym momencie pochwalić należy Marcina Wicharego, którego udane interwencje uchroniły Nafciarzy przed blamażem. Obie drużyny resztę spotkania po prostu dograły, a momenty rozluźnienia gości pozwoliły Nafciarzom na kosmetykę wyniku i ostatecznie PGE Vive Kielce zwyciężyło 31:24.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*