PGE VIVE Kielce Biuro Prasowe Bramkarska ściana płaczu powstrzymała Puławy! M. Jurkiewicz: Łatwiej się gra, gdy z tyłu jest zapora nie do przejścia

Biuro Prasowe PGE VIVE Kielce tekst Magdalena Pluszewska zdjęcie Anna Benicewicz-Miazga

W meczu 9. serii PGNiG Superligi pokonaliśmy Azoty Puławy 35:18. Był to pierwszy mecz kielczan po przerwie na zgrupowania kadr i pierwszy, w którym w tym sezonie wystąpił wracający po kontuzji Mariusz Jurkiewicz. Show w pierwszej połowie skradł Filip Ivić, który przez około 28 minut utrzymywał skuteczność na poziomie ponad 70%. W drugiej części spotkania Filipa zastąpił Miłosz Wałach, który wcale nie ustępował kroku starszemu koledze i zakończył mecz z 50% skutecznością!

PGE VIVE Kielce – KS Azoty Puławy 35:18 (16:7)

PGE VIVE Kielce: Wałach, Ivić, Cupara – Jurecki 2, A. Dujshebaev 1, Aginagalde 2, Jachlewski 3, Janc 4, Lijewski 1, Jurkiewicz 1, Moryto 5, Cindrić 4, Fernandez 9, D. Dujshebaev 1, Karalok 2

KS Azoty Puławy: Borucki, Koshovy – Kaleb 2, Panić 7, Podsiadło, Łyżwa, Matulic, Skrabania 1, Rogulski, Grzelak, Masłowski 3, Kasprzak 2, Prce 1, Gumiński, Seroka 2, Jarosiewicz

Pierwsza siódemka: Ivić – Moryto, Lijewski, Cindrić, Aginagalde, Jurecki, Jachlewski

Kielczanie rozpoczęli od prowadzenia 4:0, które utrzymali przez dziesięć pierwszych minut spotkania. Bardzo dobrze funkcjonowała obrona, wspierana z tyłu przez Filipa Ivicia. Już w pierwszej akcji Puławian, nasz bramkarz powstrzymał potężny rzut Marko Panicia. Przy kolejnych okazjach rzutowych goście odbijali się od naszego bloku lub obijali słupki bramki. Gdy w siódmej minucie wydawało się, że Paweł Podsiadło wreszcie zdobędzie pierwsze trafienie dla swojej ekipy, Filip po raz kolejny skutecznie interweniował, choć były kielecki rozgrywający atakował z czystej pozycji.

Dopiero Piotr Masłowski zdołał pierwszy raz włamać się w defensywę gospodarzy i otworzyć wynik swojej drużyny. Środkowy rozgrywający Puław po chwili powtórzył próbę, ale zarówno jemu jak i Nikoli Prce, który złożył się do rzutu kilkadziesiąt sekund później nie udało się poprawić rezultatu. Tymczasem kielczanie byli bezbłędni w kontrach i sukcesywnie powiększali prowadzenie. Po kwadransie wynik wynosił 8:3 na korzyść PGE VIVE.

Po tym czasie grę na parkiecie przejęła druga zmiana. Na swoich pozycjach pozostali jedynie fantastycznie spisujący się Filip Ivić, który na tym etapie miał skuteczność… 73% (Chorwat powstrzymał 8 na 11 rzutów Puławian!) oraz Julen Aginagalde i Arciom Karalok, którzy zmieniali się do ataku i obrony. Na boisku pojawili się natomiast Angel Fernandez, Daniel i Alex Dujshebaev, Blaz Janc oraz (wreszcie!) Mariusz Jurkiewicz. Kielczanie coraz bardziej odjeżdżali rywalom, na lewym skrzydle koncert rzutów rozgrywał Angel Fernandez.

Na cztery minuty przed końcem pierwszej połowy, gdy zespół Talanta Dujshebaeva prowadził 14:5, Bartosz Jurecki poprosił o czas. Jego podopieczni nie byli w stanie znaleźć sposobu na Filipa Ivicia, który postanowił być w tym meczu istną ścianą płaczu, od której odbijali się puławscy atakujący. Dopiero Marko Panić trochę popsuł statystyki Filipowi, wykorzystując mały przestój gospodarzy i zdobywając trzy bramki z rzędu. Była to jednak kropla w oceanie potrzeb Azotów, z którymi po trzydziestu minutach prowadziliśmy 16:7.

Puławianie mogli w tym meczu robić wszystko, a i tak nie przynosiło to skutku. Gdy przez pierwsze dziesięć minut drugiej części gry zdobyli zaledwie trzy bramki przy naszych siedmiu, Bartosz Jurecki poprosił o czas. Ekipa PGE VIVE nawet za bardzo nie musiała się męczyć, po prostu broniła kolejne rzuty gości i robiła swoje w kontratakach, w których na początku drugiej partii błyszczeli szczególnie Arek Moryto i Angel Fernandez.

Po powrocie na parkiet Talant Dujshebaev postanowił zlitować się nieco nad przeciwnikami i wpuścił między słupki Miłosza Wałacha. Puławianie chyba odetchnęli, choć wcale nie zapowiadało się, że będzie łatwiej. Miłosz w jednej z pierwszych minut gry w imponujący sposób powstrzymał daleko wdzierającego się wyskokiem w pole bramkowe Ante Kaleba, a zbudowany na tej interwencji kontratak wykończył Angel Fernandez. Na dziesięć minut przed końcem spotkania Miłosz utrzymywał 57% skuteczność, broniąc cztery z siedmiu oddanych na jego bramkę rzutów, a jego zespół prowadził 30:14.

W 57. minucie, rzutem przez całe boisko do pustej bramki, swoje pierwsze trafienie w sezonie zdobył Mariusz Jurkiewicz. Kielczanie już ewidentnie bawili się spotkaniem, będąc spokojnymi o jego wynik. Mecz z wiceliderem tabeli zakończyli wynikiem 35:18.

M. Jurkiewicz: Łatwiej się gra, gdy z tyłu jest zapora nie do przejścia!

Sprawdzian po przerwie na reprezentacje narodowe zaliczony na pięć z plusem! W meczu 9. serii PGNiG Superligi kielczanie pewnie pokonali Azoty Puławy 35:18, a w komentarzach po zakończeniu spotkania głównym motywem byli nasi bramkarze, Filip Ivić i Miłosz Wałach, którzy swoimi interwencjami przyprawili rywali o ból głowy. Filip zakończył mecz z 54%, a Miłosz 50% skutecznością.

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Ta wygrana to zasługa całego zespołu, który był bardzo zmotywowany. Przyjechał do nas drugi zespół w tabeli. Było widać, że zawodnicy mieli głód gry po przerwie od wspólnego grania. Od początku meczu Filip notował bardzo dobre interwencje, jego pomoc pozwoliła nam grać spokojnie w obronie. W ataku nie graliśmy na takim poziomie, na jakim byśmy chcieli, ale to normalne po przerwie.

Filip Ivić, bramkarz PGE VIVE Kielce: Gratuluję mojemu zespołowi dobrego meczu. W ostatnim tygodniu wielu zawodników było na zgrupowaniach reprezentacji, a mimo wszystko udało nam się zebrać i wygrać ponad piętnastoma bramkami. Moi koledzy od początku mocno biegali do kontr i zrobili różnicę. Ostatnie dwadzieścia minut Miłosz też świetnie bronił, obrona była bardzo dobra, ja też dobrze broniłem. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy i nikomu nikt się nie stało. Mecz do meczu, zobaczymy, czy uda mi się utrzymać formę. Dałem z siebie wszystko, mam świetną relację z Cuparą i z Miłoszem, na każdym treningu współpracujemy, mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.

Mariusz Jurkiewicz, rozgrywający PGE VIVE Kielce: W roli debiutanta czułem się bardzo dobrze, choć szkoda, że tak późno (śmiech). Cieszę się, że już jestem na parkiecie, że rano rozpocząłem rutynę meczową i mogłem wystąpić w tym spotkaniu, to najcenniejsze z dzisiejszego dnia. Z palcem jest na tyle dobrze, że zapominam o urazie podczas treningów i meczu, jedyne, co mi o nim przypomina, to tejp, który się na nim znajduje. Nigdy nie jestem z siebie zadowolony, starałem się robić, co do mnie zależało, dużo bardzo natomiast jestem zadowolony z postawy zespołu. Przede wszystkim nie był to dla nas łatwy mecz, ponieważ spotkaliśmy się wszyscy razem dopiero dziś rano. Rozłąka reprezentacyjna powoduje, że można wypaść z rytmu, w którym byliśmy, ale udało nam się utrzymać koncentrację. Bramkarze byli super! Ficio dzisiaj wszedł do bramki, zagrał naprawdę rewelacyjny mecz. Potem wszedł jeszcze Miłosz i też swoje wyciągnął. Na pewno gra nam się łatwiej w obronie, gdy z tyłu jest zapora nie do przejścia i możemy pozwolić sobie na więcej swobody w defensywie.

Bartosz Jurecki, trener Azotów Puławy: Kielczanie wybijają z głowy piłkę ręczną każdej drużynie, z którą się mierzą. Wiedzieliśmy, z jakim kalibrem dzisiaj będziemy walczyć, ale nie może być tak, że na początku, przy dobrych sytuacjach trafiamy w słupki, nie zdobywamy bramek. Filip Ivić w bramce był fenomenalny! Życzyłbym sobie, by każdy z moich bramkarzy w każdym meczu miał p 56% skuteczności. Szybko zeszło z nas powietrze, zachowywaliśmy się bojaźliwie, nie atakowaliśmy jak drużyna, która chce pokazać się z dobrej strony. Nie trafiliśmy w wielu dogodnych sytuacjach, a zupełnie o czym innym rozmawialiśmy w szatni. Na początku w obronie nie było źle, ale biegaliśmy do przodu i na dwunastym metrze się zatrzymywaliśmy. Dzisiaj niech opadną emocje, obejrzę mecz na spokojnie i wtedy porozmawiam z zawodnikami, oni zresztą sami wiedzą, co nie wyszło. Zaważyła skuteczność i brak ataku na bramkę.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*