W piątek wygrywają Rosa i Anwil

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst , zdjęcie Andrzej Romański

Rosa Radom pokonała Spójnię Stargard 76:72 w piątkowym spotkaniu Energa Basket Ligi. Aż 30 punktów rzucił Fin Carl Lindbom.

Dzięki Carlowi Lindbomowi (osiem punktów) początek spotkania był bardzo wyrównany, ale później zaczęła odskakiwać Spójnia. Była to zasługa głównie świetnie prezentującego się Anthony’ego Hickeya – goście w pewnym momencie mieli już sześć punktów przewagi. Po 10 minutach meczu było 25:21. W drugiej kwarcie znowu bardzo aktywny był Lindbom, a Rosa potrafiła dzięki jego trójkom wyjść na prowadzenie. Później przewagę pomagał utrzymywać Artur Mielczarek, a po rzutach wolnych Filipa Zegzuły po pierwszej połowie radomianie wygrywali 41:36.

Seria 8:0 w początkowej fazie pozwoliła Spójni ponownie wyjść na prowadzenie. Hickey był nie do zatrzymania – jego kolejna trafienia dały ekipie trenera Krzysztofa Koziorowicza siedem punktów przewagi. Rosa nie była w stanie odrabiać strat, a m.in. po rzucie Wojciecha Frasia po 30 minutach było 60:53 dla gości. Carl Lindbom znowu był świetny w czwartej kwarcie – dzięki niemu ekipa trenera Roberta Witki nie tylko odrobiła straty, ale też wyszła na prowadzenie. Później uaktywnił się też Obie Trotter, a gospodarze uciekali. Spójnia walczyła do samego końca o lepszy wynik. Ostatecznie Rosa zwyciężyła 76:72.

30 punktów dla gospodarzy rzucił Carl Lindbom. W ekipie gości wyróżniał się Anthony Hickey z 24 punktami, 9 zbiórkami i 6 asystami.

Pewne zwycięstwo Anwilu w Koszalinie

Anwil Włocławek w piątkowym meczu Energa Basket Ligi wygrał na wyjeździe z AZS Koszalin 91:76. To był bardzo dobry występ Walerija Lichodieja, który rzucił 23 punkty.

Koszalinianie na początku spotkania mieli pewne problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych, a po trafieniu Josipa Sobina było 9:4. Anwil nie do końca potrafił wykorzystać niemoc rywali. Dopiero po późniejszych rzutach Nikoli Markovicia i Chase’a Simona po 10 minutach było 20:14. W drugiej kwarcie gospodarze zbliżali się nawet na dwa punkty dzięki akcjom Dragoslava Papicia i Marko Tejicia. Dobry dzień miał jednak Walerij Lichodiej i to dzięki niemu ekipa trenera Igora Milicicia powoli budowała przewagę. Ostatecznie po trafieniu Michała Michalaka po pierwszej połowie włocławianie wygrywali 49:37.

W pierwszych minutach trzeciej kwarty Anwil zanotował serię 11:0, a akcje kończyli Walerij Lichodiej i Michał Michalak. Goście dzięki temu mogli już kontrolować sytuację na parkiecie, a szkoleniowiec miał okazję do przetestowania różnych ustawień na parkiecie. Po wsadzie Chase’a Simona było już 78:56. W czwartej kwarcie AZS po efektownej akcji Marko Tejicia zbliżył się co prawda na 13 punktów, ale na więcej już mistrzowie Polski nie chcieli pozwolić. Włocławianie zwyciężyli 91:76.

Walerij Lichodiej zanotował 23 punkty i 6 zbiórek dla gości. W ekipie gospodarzy można wyróżnić Marko Tejicia, który zdobył 21 punktów i 7 zbiórek.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*