Spójnia Stargard – Legia Warszawa 72:94

Biuro Prasowe Legia warszawa Sekcja Koszykówki tekst zdjęcie Andrzej Romański/Energa Basket Liga

Koszykarze Legii Warszawa pokonali Spójnię Stargard 72:94. To piąte zwycięstwo wojskowych w tym sezonie. Następny mecz nasi koszykarze rozegrają u siebie 24 listopada, a ich przeciwnikiem będzie Anwil Włocławek.

Spotkaniu od początku towarzyszyła fenomenalna atmosfera stworzona przez kibiców gospodarzy. Zawodnicy Spójni byli bardzo waleczni i odważni w swoich poczynaniach. Skuteczny był Marcin Dymała, pokazał się również Anthony Hickey, ale Legia znajdowała odpowiedź. W pierwszych dziesięciu minutach za zdobywanie punktów w zespole wojskowych wzięli się Mo Soluade, Sebastian Kowalczyk oraz tradycyjnie Omar Prewitt. Szczególnie mógł się podobać Brytyjczyk, który w krótkim odstępie czasu zanotował dwie „trójki” oraz przechwyt. Solidna ofensywa i cierpliwa obrona dały Legii prowadzenie. Wynik pierwszej kwarty ustalił rzutem tuż przed końcową syreną – Sebastian Kowalczyk. Nasz zespół prowadził 21:27.

Druga część meczu zaczęła się od trafienia Omara Prewitta zza „łuku”. Później Amerykanin popisał się akcją „2+1”, a kolejną „trójkę” dorzucił Sebastian Kowalczyk. Były to jednak miłe złego początki: przy dziewięciu punktach przewagi atak wojskowych wpadł w wyraźny kryzys. W obronie natomiast zbyt dużo wolnej przestrzeni mieli Marcin Dymała oraz Anthony Hickey, którzy do końca pierwszej połowy zdobyli w sumie 27 punktów. Amerykański rozgrywający na dwie minuty przed końcem kwarty wyprowadził swój zespół na prowadzenie, którego Spójnia nie oddała do końca tej części gry. Znowu wynik przed syreną ustalił Sebastian Kowalczyk, który wywalczył i wykorzystał oba rzuty wolne. Niestety tym razem to gospodarze prowadzili 46:45. 

Po wznowieniu gry dalej bezlitosny był Anthony Hickey. Szybko zdobył cztery punkty i pozwolił odskoczyć swojemu zespołowi. Przy lepszej skuteczności z osobistych Legia mogła szybko dojść przeciwników, a tak musiała czekać aż sprawy w swoje ręce weźmie niezawodny Omar Prewitt. Nasz skrzydłowy najpierw trafił zza linii 6.75 m., a następnie wsadem skończył kontratak legionistów i na dwie minuty przed końcem kwarty był remis. Legioniści zdołali na chwilę objąć prowadzenie, ale końcówka tej części gry była lepiej rozegrana przez gospodarzy. Marcin Dymała najpierw powalczył w obronie, a potem wymusił przewinienie i wykorzystał jeden z rzutów wolnych. Spójnia wygrywała przed ostatnią kwartą 63:62.

Ta zaczęła się od dwóch minut chaosu i nieskutecznych akcji zawodników obu zespołów. Marazm przerwali legioniści, a konkretnie Rusłan Patiejew i Mo Soluade. Dzięki akcjom tej dwójki wojskowi odskoczyli przeciwnikom. W połowie kwarty kolejny popis swoich umiejętności dał Omar Prewitt. Amerykanin w krótkim odstępie czasu zdobył aż siedem punktów. Po tej serii legioniści jeszcze bardziej podkręcili tempo i niemiłosiernie wykorzystywali błędy gospodarzy. Nic nie mogło naszym zawodnikom odebrać czwartego zwycięstwa z rzędu. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 72:94 dla Legii Warszawa. 

Spójnia Stargard – Legia Warszawa 72:94 (21:27, 25:18, 17:17, 9:32)

Spójnia: Anthony Hickey* 26(6), Marcin Dymała* 14, Nick Madray* 10(1), Maciej Raczyński* 7(1), Norbertas Giga 7, Marcel Wilczek* 3(1), Dawid Bręk 3, Hubert Pabian 2, Konrad Koziorowicz 0, Mateusz Pryć 0.

trener: Krzysztof Koziorowicz, as. Kamil Piechucki

Legia: Omar Prewitt 27(3), Sebastian Kowalczyk* 16(2), Jakub Karolak* 14(1), Mo Soluade* 13(3), Michał Kołodziej* 10(2), Patryk Nowerski 5, Rusłan Patiejew* 4, Mariusz Konopatzki 2, Dawid Sączewski 2, Roman Rubinsztejn 1, Jakub Sadowski 0, Keanu Pinder 0.

trener: Tane Spasev, as. Marek Zapałowski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*