Stocznia lepsza od Cerradu

Biuro Prasowe KPS Stocznia Szczecin SA tekst zdjęcie Archiwalne

Podopieczni Michała Mieszko Gogola pokonali we własnej hali Cerrad Czarnych Radom i dopisali do tabeli cenne trzy punkty. Mecz zakończył się rezultatem 3:1 dla drużyny ze stolicy województwa zachodniopomorskiego.

W niedzielę w Netto Arenie spotkały się dwa zespoły z czołówki ligowej tabeli, więc nic dziwnego, że ta konfrontacja była przez wielu określana jako hit ósmej kolejki rozgrywek. W porównaniu do poprzednich meczów, w ekipie Stoczni doszło do jednej zasadniczej zmiany. Z powodu problemów zdrowotnych, w składzie na ten pojedynek nie znalazł się Adrian Mihułka, libero szczecinian. W tej sytuacji szkoleniowiec naszego zespołu musiał poszukać alternatywnego rozwiązania i tę pozycję z Nicolasem Rossardem dzielił tym razem Marcin Wika.

Od początku spotkania na parkiecie rządzili gospodarze, a pierwszy sygnał do odskoczenia rywalom dali środkowi. Janusz Gałązka i Simon Van de Voorde zapunktowali kolejno w ataku, serwisie oraz bloku i miejscowi szybko wyszli na 10:4. W kolejnych minutach inauguracyjnej partii przewaga ekipy Michała Gogola rosła. Asami serwisowymi popisał się Hoag, Kurek w świetnym stylu kończył ze skrzydła i goście nie mieli w tym fragmencie żadnych szans. Najwięcej (po 5 punktów) w pierwszym secie zdobyli właśnie Gałązka, Hoag oraz Kurek. Ten ostatni atakował ze stuprocentową skutecznością (5/5).

W drugiej części meczu kanadyjski przyjmujący Stoczni nadal szalał w polu zagrywki i dopisywał do swojego konta kolejne asy. Szczecinianie błyskawicznie zbudowali 3-punktową przewagę, ale ambitny zespół z Radomia odrobił straty i gra się wyrównała. Solidnie w ekipie gości prezentowali się między innymi Rosjanin Maksim Żygałow oraz Słoweniec Alen Pajenk. Przy stanie 20:20 Stocznia zdobyła jednak dwa punkty z rzędu. Najpierw na zagrywce pomylił się Kamil Kwasowski, chwilę później asem popisał się Matej Kazijski (22:20). I właśnie ta minimalna przewaga okazała się kluczowa. Od tego momentu oba zespoły szły już punkt za punkt i Stocznia wygrała ostatecznie 25:23.

W secie numer trzy było oczywiście to, co w poprzednich, czyli punktowe serwisy niesamowitego dziś Hoaga. Swoje dołożyli także Kazisjki oraz Kurek i szczecinianie szybko odskoczyli na pięć punktów (11:6). Wypracowana przewaga nie okazała się jednak wystarczająca, ponieważ Cerrad znów wrócił do gry i zdołał doprowadzić do remisu (17:17). Po raz drugi w tym meczu o zwycięstwie musiała zatem decydować końcówka. W tej nieco lepsi okazali się przyjezdni. Ważne punkty zdobywali Kamil Kwasowski oraz Tomasz Fornal i Cerrad wygrał 25:22, przedłużając tym samym swoje szanse na zwycięstwo w całym meczu.

Co nie udało się Stoczni w trzeciej partii, dokonało się w czwartej. Gra była wprawdzie nadal niesamowicie wyrównana, a wynik cały czas na styku, ale w decydującym momencie szczecinianom udało się wywalczyć niezbędną przewagę. Łukasz Żygadło popisał się asem serwisowym, Kurek solidnie uderzył z prawego skrzydła i kibice Stoczni mogli zacząć świętować cenne zwycięstwo. MVP spotkania wybrany został właśnie atakujący szczecinian.

Stocznia Szczecin 3:1 Cerrad Czarni Radom

Sety: 25:16, 25:23, 22:25, 25:23.

Stocznia: Kazijski, Hoag, Kurek, Van de Voorde, Gałązka, Żygadło oraz Rossard (l), Wika (l), Maziarz, Penczew.

Cerrad: Pajenk, Żaliński, Vincić, Huber, Żygałow, Fornal oraz Ruciak (l), Wasilewski (l), Filip, Kwasowski, Giger, Ostrowski.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*