Wysokie, czternastobramkowe zwycięstwo z Gdańskiem

Biuro Prasowe PGE VIVE Kielce tekst Magdalena Pluszewska zdjęcie Anna Benicewicz – Miazga

W meczu 13. Serii PGNiG Superligi pokonaliśmy Energę Wybrzeże Gdańsk 42:28. Błędy popełniane przez gości sprawiły, że już na samym początku spotkania kielczanie objęli stosunkowo wysokie prowadzenie, które ustawiło jego przebieg i końcowy rezultat. Wreszcie na swoich nominalnych pozycjach mogli zagrać Mariusz Jurkiewicz i Alex Dujshebaev, na parkiecie zabrakło natomiast kontuzjowanych Michała Jureckiego, Luki Cindricia i Marko Mamicia.

PGE VIVE Kielce – Energa Wybrzeże Gdańsk 42:28 (22:13)

PGE VIVE Kielce: Wałach, Ivić, Cupara – Bis 3, A. Dujshebaev, Aginagalde 5, Jachlewski 5, Janc 3, Lijewski, Jurkiewicz 5, Kulesh 3, Moryto 5, Fernandez 5, D. Dujshebaev 4, Karalok 1

Energa Wybrzeże Gdańsk: Chmieliński, Witkowski – Oliveira 3, Bednarek, Sulej, Prymlewicz, Papaj 1, Kondratiuk 7, Komarzewski 3, Wróbel, Salacz 3, Wołowiec 4, Adamczyk 5, Gajek 2, Rutkowski

Pierwsza siódemka: Ivić – Moryto, Lijewski, Aginagalde, Kulesh, Fernandez, Jurkiewicz

Nie oszczędzali cierpliwości swojego trenera gdańszczanie w tym meczu. Marcin Lijewski już po niecałych czterech minutach zmuszony był poprosić o czas, gdy zespół PGE VIVE Kielce prowadził 4:0, tylko raz zdobywając bramkę w ataku pozycyjnym. Pozostałe trzy trafienia padły z kontrataków w pierwsze bądź drugie tempo, przez co nie bardzo mógł rozegrać się Uladzislau Kulesh. Rozgrywający wprawdzie wyszedł na parkiet w podstawowej siódemce, ale do obrony zmieniał go Arciom Karalok i jak już Vlad zbiegł do ławki po pierwszej akcji, to pozostał na niej przez kolejnych kilka minut, gdy kielczanie wykorzystywali błędy gości w kontrach.

Przerwa podziałała, bo Ramon Oliveira wreszcie zdobył pierwsze trafienie dla swojej ekipy. Po chwili jednak gra gdańszczan znów się rozpadła, zawodnicy Marcina Lijewskiego non stop gubili piłkę, wyrzucając ją na aut lub dając ją sobie dość łatwo wybić przez kieleckich obrońców. W dwudziestej minucie po trzech niemal identycznych kontratakach Mateusza Jachlewskiego prowadziliśmy już 17:8.

Gospodarze robili z defensywą rywali, co chcieli. Podanie do koła? Proszę bardzo. Bramka ze skrzydła? Czemu nie? Indywidualna akcja i minięcie jeden na jeden. Jasne! W ekipie gości pojedyncze trafienia dokładali co jakiś czas Ramon Oliveira, Adrian Kondratiuk i potężny obrotowy, Paweł Salacz. Po mocnym początku było już jednak raczej „pozamiatane” i do przerwy prowadziliśmy 22:13.

Na początku drugiej połowy gdańszczanie wzięli się do odrabiania strat. Szczególnie aktywny był prawy rozgrywający Wybrzeża, Kamil Adamczyk, który w krótkim czasie zdobył cztery bramki dla swojego zespołu. Po sześciu minutach, gdy ze stanu 22:13 zrobiło się 16:19 trener Dujshebaev poprosił o czas.

Przeciwnicy nie odpuszczali, ale żółto-biało-niebiescy cały czas utrzymywali bezpieczną, dziesięciobramkową przewagę. Tę połowę mieli wprawdzie nieco gorszą, jeśli chodzi o skuteczność rzutową, ale wystarczało, by spokojnie pokonać gdańszczan. Wreszcie na swoich nominalnych pozycjach mogli wystąpić Mariusz Jurkiewicz i Alex Dujshebaev, których w ostatnich spotkaniach trener Dujshebaev przestawiał raczej o jedną pozycję w lewo od ich wyjściowych miejsc na parkiecie. W końcówce rozrzucał się jeszcze Julen Aginagalde, a do bramki na ostatnie dziesięć minut wszedł Miłosz Wałach, który w tym czasie zaliczył kilka udanych interwencji. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 42:28.

T. Dujshebaev: Vlad Kulesh zrobił dziś kolejny krok do przodu

Gdańsk pokonany! W 13. serii PGNiG Superligi drużyna Marcina Lijewskiego uległa kielczanom różnicą czternastu bramek 28:42. Wtorkowe spotkanie było bardzo ważne z perspektywy sobotniego pojedynku z Vardarem Skopje, dlatego trener Dujshebaev chciał przećwiczyć kilka rozwiązań, m.in. dając dużo czasu na boisku Uladzislauowi Kuleshowi, Mariuszowi Jurkiewiczowi czy Bartłomiejowi Bisowi, a Alexowi Dujshebaevowi przypominając, jak to jest grać na prawej połówce.

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Wszyscy możemy być dziś zadowoleni, Alex pograł trochę na prawym rozegraniu, poruszał się, jeszcze pamięta, jak to jest na tej pozycji (śmiech). Widzieliśmy dzisiaj, ile brakuje nam jako zespołowi, ile potencjału mamy na przyszłość. Vlad Kulesh zrobił dziś kolejny krok do przodu. Grał bardzo źle, a poprzednio grał tragicznie, więc jest już lepiej w porównaniu z Barceloną (śmiech). W meczu z Vardarem na pewno otrzyma swoją szansę. Będziemy tam walczyć, na pewno będzie kocioł i ciężki mecz, ale jesteśmy w stanie powalczyć z każdym i to jest dla mnie najważniejsze.

Bartłomiej Bis, obrotowy PGE VIVE Kielce: Już prawie dziewięć miesięcy minęły od zabiegu, cztery tygodnie temu zadebiutowałem w tym sezonie, a przez minione miesiące przykładałem się do rehabilitacji i miałem w tym zakresie wsparcie z klubu. Wszystko przebiegło zgodnie z planem, kolano nie boli i nie puchnie, nic się z nim nie dzieje, więc ja sam czuję się pewnie, nie obawiam się o nie i daję radę. Podczas szybkiej kontry nie miałem nawet czasu na myślenie, zastanawianie się, czy bardziej uważać, bo może coś się wydarzy. Ćwiczę kontratak także na treningach, więc skoro robię to w warunkach kontrolowanych, to nabieram pewności siebie. Jej brak tylko by mi przeszkadzał. To już moje czwarte spotkanie po powrocie, bardzo mnie buduje. Pierwsze trzy spotkania nie były dla mnie udane, ale wszyscy mnie wspierali i to bardzo mi pomaga.

Mariusz Jurkiewicz, rozgrywający PGE VIVE Kielce: Może z perspektywy pierwszych minut, w których uzyskaliśmy pewną przewagę i kontrolowaliśmy mecz, powiększając zdobycz bramkową, mogło to wyglądać na łatwe spotkanie. Zawsze jednak, pomimo dużej różnicy trafień, swoje trzeba wybiegać, „wyzderzać”. To zresztą nie jest koniec sezonu, więc wciąż musimy poprawiać swoją grę w perspektywie kolejnych spotkań. Trener chciał dzisiaj przypomnieć Alexowi grę na prawym rozegraniu, więc zapowiedział, że zagram na środku. Występuję na pozycjach, na których jest konieczność, nie jest to dla mnie wielkie zaskoczenie.

Marcin Lijewski, trener Energi Wybrzeża Gdańsk: Czasami starszy brat musi przyjąć baty (śmiech). Gratuluję kielczanom, bo już w pierwszych minutach pokazali nam, że to po prostu zespół klasowy. Były momenty gry mojego zespołu, z których nawet jestem zadowolony. Parę minut w pierwszej i parę minut w drugiej połowie. Próbowaliśmy realizować naszą taktykę, było wiadomo, że tutaj punktów nie będzie. Zaproponowałem chłopakom, by zapomnieli o presji, założeniem na ten mecz było po prostu grać, cieszyć się każdą akcją. Cieszę się, że nikomu nic się nie stało. Kielczanie mają teraz mecz wyjazdowy w Skopje, życzę im powodzenia!

Krystian Wołowiec, rozgrywający Wybrzeża Gdańsk: To duże wyróżnienie grać z Kielcami, nie każdy może grać z wielokrotnym mistrzem Polski i zwycięzcą Ligi Mistrzów. To dla nas cenna lekcja, z której każdy wyciągnął coś dla siebie. Nie powinno się patrzeć na to, że rywale przewyższają nas doświadczeniem, ale myśleć o tym, by zaprezentować się z jak najlepszej strony. Chcieliśmy wywiązać się z taktyki, jaką narzucił nam trener i wydaje mi się, że były momenty, w których nam się to udawało.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*