Sporo emocji w niedzielę, hit dla Polskiego Cukru

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst , zdjęcia , film

Bardzo dobre spotkanie Polskiego Cukru! Brązowi medaliści Energa Basket Ligi pokonali przed własną publicznością Arkę Gdynia 96:73.

Początek meczu był trochę lepszy w wykonaniu gospodarzy, którzy po trójkach Roba Lowery’ego i Karola Gruszeckiego prowadzili 10:5. Arka szybko doprowadzała do remisu, bo skuteczny był przede wszystkim James Florence. Później świetny był też jednak Bartosz Diduszko – dzięki niemu po 10 minutach Polski Cukier wygrywał 28:21. W drugiej kwarcie ekipa trenera Dejana Mihevca nie była już tak skuteczna, a gdynianie powoli odrabiali straty. Po dwóch trafieniach Adama Łapety przegrywali już zaledwie dwoma punktami. Później goście zdobywali przewagę dzięki Florence’owi i Bosicowi, ale tylko na chwilę. Cheikh Mbodj ustalił wynik spotkania po pierwszej połowie na 45:42.

W trzeciej kwarcie Polski Cukier przede wszystkich chciał utrzymać swoją przewagę i to się udawało. Michael Umeh i Cheikh Mbodj robili swoje, a po rzucie wolnym tego ostatniego gospodarze mieli 10 punktów przewagi. W końcówce tej części spotkania popisali się małą serią 6:0 i po 30 minutach było już 72:56. W kolejnej kwarcie przewaga torunian wzrosła już nawet do 21 punktów dzięki trójce Karola Gruszeckiego. Tego Arka nie była już w stanie odrobić, nawet pomimo kolejnych akcji Roberta Upshawa. Ostatecznie Polski Cukier zwyciężył aż 96:73.

Najlepszym graczem gospodarzy był Michael Umeh z 19 punktami, 3 zbiórkami i 6 asystami. Josh Bostic zanotował 20 punktów i 6 zbiórek dla gości.

Przełamanie GTK w meczu z Legią

Po czterech kolejnych porażkach w Energa Basket Lidze GTK wreszcie się przełamało. Gliwiczanie pokonali Legię Warszawa 86:71.

W niezwykle wyrównanym początku spotkania dał o sobie znać Damonte Dodd, który efektownie kończył akcje pod koszem. Legia potrafiła zdobywać przewagę po trójce Mo Soluade, ale nie na długo. Dzięki kolejnym akcjom Kacpra Radwańskiego i Mavericka Morgana po 10 minutach było 25:21 dla GTK. Sebastian Kowalczyk i Omar Prewitt w drugiej kwarcie starali się zmieniać sytuację drużyny ze stolicy. To momentami się udawało, bo goście zdobywali przewagę. Odpowiadał na to Radwański, ale po pierwszej połowie był remis – po 44.

Zespół trenera Pawła Turkiewicza trzecią kwartę rozpoczął od małej serii 6:0, a świetnie prezentował się Riley LaChance. Dzięki Omarowi Prewittowi oraz Jakubowi Karolakowi goście ciągle byli jednak bardzo blisko. Jednak po akcji 2+1 Mavericka Morgana to gospodarze prowadzili 65:56. W kolejnej części meczu po trójkach Mylesa Macka i Desmonda Washingtona przewaga GTK wzrosła do 13 punktów. Zespół z Warszawy starał się gonić rzutami Prewitta i Soluade, ale nie był w stanie odrobić tak dużej straty. Ostatecznie więc to GTK zwyciężyło 86:71.

Po 18 punktów dla gospodarzy zdobyli Kacper Radwański i Damonte Dodd. Omar Prewitt zanotował dla gości 15 punktów i 7 zbiórek.

Pewne zwycięstwo Polpharmy nad Rosą

Polpharma znowu pokazała ofensywną grę w Energa Basket Lidze. Starogardzianie tym razem pokonali we własnej hali Rosę Radom 107:86.

Polpharma rozpoczęła od mocnego uderzenia – dzięki trójkom Tre Busseya i Justina Bibbinsa było już 9:0. Później ta przewaga wzrosła nawet do 14 punktów po kolejnym trafieniu z dystansu Daniela Gołębiowskiego. Artur Mielczarek i Mateusz Szczypiński nawiązali walkę, ale po 10 minutach było 24:15. W drugiej kwarcie starogardzianie mogli nadal liczyć na Busseya, a w dodatku swoje podkoszowe manewry prezentował Adam Kemp i przewaga wynosiła już ponownie 15 punktów. W Rosie nieźle prezentował się Marcin Piechowicz, ale to nie wystarczało na rozpędzoną ekipę trenera Artura Gronka. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 54:37.
Gospodarze w trzeciej kwarcie znowu trafiali trójki – w tym elemencie świetnie czuli się Justin Bibbins oraz Tre Bussey. Polpharma gorzej prezentowała się jednak w obronie i pozwalała na sporo w ataku radomianom. W pewnym momencie po rzucie z dystansu Mateusza Szczypińskiego goście zbliżyli się na 11 punktów. Starogardzianie odpowiedzieli jednak serią 8:0 i po 30 minutach było już 86:67. W czwartej części meczu nadzieję na lepszy wynik Rosie dawał Carl Lindbom. Drużyny trenera Roberta Witki nie była jednak w stanie odrobić wszystkich strat. W kluczowych momentach pod koszami nie do zatrzymania był Adam Kemp, a Polpharma zwyciężyła ostatecznie 107:86.
Najlepszym strzelcem gospodarzy był Justin Bibbins, który do 24 punktów dołożył 6 zbiórek i 7 asyst. Carl Lindbom zanotował dla gości 27 punktów i 8 zbiórek.

Żołnierewicz bohaterem BM Slam Stali

Trafienie Przemysława Żołnierewicza w dogrywce pozwoliło BM Slam Stali Ostrów Wlkp. pokonać Spójnię Stargard 86:84 w niedzielnym meczu Energa Basket Ligi.

Spójnia nieźle weszła w to spotkanie i po trójce Huberta Pabiana prowadziła 5:0. BM Slam Stal odpowiedziała na to… 10 punktami z rzędu! Goście później ciągle utrzymywali się dość blisko przeciwników. Skuteczni byli jednak Witalij Kowalenko oraz Nemanja Jaramaz i to ostrowianie po 10 minutach prowadzili 21:18. W drugiej kwarcie ekipa trenera Wojciecha Kamińskiego odskakiwała na dziewięć punktów po trafieniu Witalija Kowalenki, ale Spójnia radziła sobie nieźle i nie pozwalała na więcej. Akcje Pabiana i Bręka pozwoliły stargardzianom zbliżyć się do wyniku 38:33 na koniec pierwszej połowy.
Anthony Hickey trzymał drużynę trenera Krzysztofa Koziorowicza w grze w trzeciej kwarcie. BM Slam Stal ciągle nie potrafiła przełamać się w ofensywie, brakowało jej skuteczności. Później do remisu doprowadził Rod Camphor, a kolejne akcje Hickeya oznaczały, że to Spójnia. dość niespodziewanie, prowadziła po 30 minutach 60:56. W czwartej części meczu ostrowianie dość szybko doprowadzili do wyrównania, ale rywalizacja ciągle była bardzo zacięta. W końcówce gospodarze mieli tylko dwa punkty przewagi, a do kolejnego remisu doprowadził rzutami wolnymi Rod Camphor. Rzut na zwycięstwo miał jeszcze Nemanja Jaramaz, ale nie trafił, a to oznaczało dogrywkę!

Dodatkowy czas gry był taki sam jak cały mecz – ciągle niesamowicie wyrównany! Ważnych rzutów wolnych nie trafił Rod Camphor, a kluczowe trafienie zanotował Przemysław Żołnierewicz. Bohaterem mógł zostać jeszcze Anthony Hickey, ale nie trafił z dużej odległości. Ostatecznie BM Slam Stal zwyciężyła 86:84.

Przemysław Żołnierewicz zdobył 19 punktów, 3 zbiórki i 4 asysty dla gospodarzy. Anthony Hickey zanotował 26 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst dla gości.

Anwil ogrywa TBV Start, 24 punkty Michalaka

Ciekawy mecz we Włocławku – Anwil pokonał ostatecznie TBV Start Lublin 90:80. Liderem mistrzów Energa Basket Ligi był Michał Michalak, który rzucił 24 punkty.

Na początku spotkania dzięki Josipowi Sobinowi oraz Aaronowi Broussardowi Anwil prowadził 9:4. Później gospodarze byli bardzo skuteczni z dystansu, a po trafieniu Walerija Lichodieja mieli już 12 punktów przewagi. Dzięki serii 16:0 było już… 25:6! Zespół trenera Igora Milicicia grał szybko i momentami efektownie, a po 10 minutach wygrywał 18 punktami. Drugą kwartę TBV Start rozpoczął od serii 14:2, dzięki czemu wrócił do gry! Po trójce niesamowitego Joe Thomassona lublinianie przegrywali już tylko sześcioma punktami. Po późniejszym wsadzie Devonte Upsona goście zbliżyli się na zaledwie punkt! Rzuty wolne Mateusza Dziemby dały ekipie Davida Dedka prowadzenie w końcówce kwarty. Wynik spotkania po pierwszej połowie na 46:44 ustawiło trafienie Michała Michalaka.

W trzeciej kwarcie Anwil dość szybko uciekał. Po serii 12:0 i rzucie Jarosława Zyskowskiego było już 64:49. Włocławianie powoli zaczęli ponownie kontrolować wydarzenia na parkiecie. Sytuację starał się jeszcze zmieniać Devonte Upson, ale po 30 minutach to gospodarze prowadzili 66:58. W czwartej kwarcie po trójkach Jamesa Washingtona i Marcina Dutkiewicza lublinianie zbliżyli się jeszcze na sześć punktów, ale zespół z Włocławka nie chciał już na nic więcej pozwolić. Ostatecznie mistrzowie Energa Basket Ligi zwyciężyli 90:80.

Najlepszym strzelcem gospodarzy był Michał Michalak, który rzucił 24 punkty. Joe Thomasson zanotował dla gości 21 punktów, 6 asyst i 6 przechwytów.

Trefl wygrywa z Kingiem w Szczecinie

Trefl zaczyna radzić sobie coraz lepiej w Energa Basket Lidze. Sopocianie pokonali w Szczecinie Kinga 104:94, a 16 punktów rzucił Łukasz Kolenda.

Gospodarze nieźle weszli w to spotkanie i po trafieniu Martynasa Sajusa było już 6:2. Obie drużyny kierowały piłki przede wszystkim w pole trzech sekund, a kibice oglądali sporo rzutów wolnych. Stroną przeważającą był King, ale Trefl ciągle był blisko. Indywidualne akcje Tywaina McKee pozwoliły szczecinianom prowadzić po 10 minutach 29:27. W drugiej kwarcie sopocianie zdobywali przewagę po trójce Damiana Jeszkego. Spotkanie ciągle było rozgrywane jednak w rytmie kosz za kosz, a to oznaczało błyskawiczne zmiany prowadzenia. Dopiero później po trójce Iana Bakera goście zdobyli siedem punktów przewagi. Ostatecznie po pierwszej połowie było 52:46.

W trzeciej kwarcie King krok po kroku odrabiał straty. Najpierw kolejne trafienia Jakuba Schenka zbliżały gospodarzy na punkt, a na prowadzenie wyprowadził ich Tauras Jogela. Później ważne akcje kończyli też Mateusz Bartosz oraz Paweł Kikowski i po 30 minutach było już 77:71. To jednak nie załamywało gości. Sprawy w swoje ręce wzięli Sasa Zagorac i Łukasz Kolenda – to głównie dzięki nim Trefl zbliżał się do rywali i zaczął budować od początku przewagę. Po późniejszej akcji Pawła Leończyka drużyna trenera Jukki Toijali prowadziła już nawet 10 punktami! O lepszy wynik walczyli Paweł Kikowski i Martynas Paliukenas, ale goście nie pozwolili już na pogoń rywali. Ostatecznie Trefl zwyciężył 104:94.

Najlepszym zawodnikiem Trefla był Łukasz Kolenda z 16 punktami, 3 zbiórkami i 3 asystami. Paweł Kikowski rzucił 16 punktów dla Kinga.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*