King, Polski Cukier i Anwil wygrywają w sobotę . Niedzielne spotkania dla gości.

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst i zdjęcia

King Szczecin wygrał na wyjeździe z HydroTruck Radom 79:61 w sobotnim meczu 18. kolejki Energa Basket Ligi.

Skuteczność była problemem obu drużyn na początku spotkania, a to przełożyło się na wyrównany wynik. Później King zaczął wykorzystywać kontrataki i po trafieniach Łukasza Diduszki oraz Darrella Harrisa odskoczył na pięć punktów. Po 10 minutach szczecinianie, grający bez Tywaina McKee i Matynasa Paliukenasa, prowadzili 14:10. W drugiej kwarcie ekipa trenera Łukasza Bieli uciekła nawet na 12 punktów po trójce Diduszki. HydroTruck ciągle miał spore problemy w ataku, a z drugiej strony rozkręcał się Mateusz Bartosz. Ostatecznie po pierwszej połowie było 42:23.
W trzeciej kwarcie zespół trenera Roberta Witki dzięki Obiemu Trotterowi odrobił część strat. Po jego późniejszej kolejnej indywidualnej akcji gospodarze zbliżyli się nawet na 9 punktów. Następnie trafiał też Carl Lindbom, a King nie mógł zatrzymać lepszej ofensywy gospodarzy. Mimo tego po 30 minutach nadal prowadził – 58:49. W czwartej kwarcie szczecinianie być może nie budowali większej przewagi, ale ciągle ją utrzymywali. Sytuację starali się zmieniać Cullen Neal oraz Jakub Parzeński, ale to ciągle było za mało. Kluczową trójkę trafił też Jakub Schenk i King wygrał ostatecznie 79:61.
Najlepszym strzelcem gości był Paweł Kikowski z 20 punktami i 9 zbiórkami. Cullen Neal rzucił 14 punktów dla gospodarzy.

Wyrównany mecz w Stargardzie dla Polskiego Cukru

Spójnia okazała się wymagającym rywalem dla torunian! Ostatecznie Polski Cukier wygrał w Stargardzie 85:74 w sobotnim meczu Energa Basket Ligi.

Od trójek rozpoczął Norbertas Giga i dzięki temu gospodarze prowadzili 6:2. Straty odrabiali bardzo szybko Rob Lowery oraz Aaron Cel, a po trafieniu Michaela Umeha torunianie zdobywali minimalną przewagę. Akcja Wojciecha Frasia w samej końcówce kwarty ustawiła wynik po 10 minutach na 21:21. Druga część spotkania układała się bardzo podobnie, a po po kolejnej trójce Roda Camphora Spójnia była lepsza o cztery punkty. Polski Cukier ciągle był jednak bardzo blisko i mógł liczyć na efektywnego Roba Lowery’ego. Swoje robił też Damian Kulig – po jego trójce po pierwszej połowie było 43:41 dla gości.
W trzeciej kwarcie zespół trenera Dejana Mihevca dość szybko zanotował serię 8:0 i dzięki zagraniom Aarona Cela uciekał rywalom. Gospodarze z kolei mogli liczyć na trójki Piotra Pamuły oraz Marcina Dymały i błyskawicznie doprowadzili do remisu. To torunianie byli jednak stroną przeważającą – po rzutach Michaela Umeha i Karola Gruszeckiego po 30 minutach było 61:56. W czwartej kwarcie Spójnia ciągle była blisko, a dzięki akcji Piotra Pamuły znowu miała małą przewagę. Niesamowity Rob Lowery odpowiadał na to trudnymi trójkami, a sytuacja ponownie była bardziej korzystna dla gości. W końcówce Polski Cukier kontrolował wydarzenia i ostatecznie zwyciężył 85:74.
Po 17 punktów dla gości rzucili Rob Lowery i Aaron Cel. Rod Camphor zanotował dla gospodarzy 21 punktów i 7 asyst.

Anwil pokonuje Trefla, świetny występ Zyskowskiego

Ciekawy mecz we Włocławku! Anwil pokonał Trefl Sopot 97:85, a świetnie zaprezentował się Jarosław Zyskowski – rzucił 24 punkty. Ivan Almeida w powrocie do Energa Basket Ligi zdobył 12 punktów i 6 asyst.

Sopocianie świetnie weszli w ten mecz – po trafieniach Ovidijusa Varanauskasa i Sasy Zagoraca prowadzili 11:5. To sprawiało, że gospodarze musieli gonić wynik. Już w pierwszej kwarcie na parkiecie pojawił się Ivan Almeida i dość szybko trafił swoją pierwszą trójkę po powrocie. Po jego późniejszym wsadzie mieliśmy już remis, ale rzut z dystansu Varanauskasa ustawił wynik po 10 minutach na 26:23 dla Trefla. W pewnym momencie drugiej części spotkania zespół trenera Igora Milicicia zanotował serię 8:0 i po kolejnym efektownym zagraniu Almeidy było już 35:31. Później aktywny był Jarosław Zyskowski, a przewaga gospodarzy wzrastała do ośmiu punktów. Łukasz Kolenda i Sasa Zagorac starali się odpowiadać, ale kolejne trafienie Zyskowskiego ustawiło wynik pierwszej połowy na 55:50.

Na początku trzeciej kwarty świetnie radził sobie Nikola Marković, a przewaga Anwilu wzrastała do 11 punktów. To nie załamywało rywali. Kolejne trafienia notowali Piotr Śmigielski i Grzegorz Kulka – dzięki temu goście przegrywali tylko dwoma punktami. Trójka Sasy Zagoraca sprawiła, że po 30 minutach był remis – po 76. Na początku czwartej kwarty sprawy w swoje ręce ponownie musiał wziąć Marković, a jego akcje powiększały prowadzenie gospodarzy. Sopocianie zaczęli mieć spore problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych, a zespół z Włocławka doskonale to wykorzystał. Po akcji Josipa Sobina Anwil miał 10 punktów przewagi, kontrolował sytuację i ostatecznie zwyciężył 97:85.

Najlepszym strzelcem gospodarzy był Jarosław Zyskowski z 24 punktami. Tyle samo miał na koncie lider gości – Sasa Zagorac.

Udany powrót Almeidy!

Ivan Almeida wrócił do Anwilu Włocławek i Energa Basket Ligi w świetnym stylu. W meczu z Treflem Sopot zdobył 12 punktów i 6 asyst. Zobacz jego najlepsze akcje z tego spotkania!

Ivan Almeida był liderem Anwilu w poprzednim sezonie – w Energa Basket Lidze zdobywał średnio 17,3 punktu, 5,5 zbiórki i 2,9 asysty na mecz. Został też MVP meczu o Lotto Superpuchar Polski, ponadto szkoleniowcy uznali, że był najlepszym zawodnikiem rozgrywek w rundzie zasadniczej. W tym samym głosowaniu znalazł się też w pierwszej piątce.

Emocje w Koszalinie, GTK zwycięża

Ofensywny, szybki mecz Energa Basket Ligi w Koszalinie. Ostatecznie GTK Gliwice pokonało AZS 85:82.

Drew Brandon i Torey Thomas znaleźli się w wyjściowym składzie i to oni w pierwszych minutach byli wiodącymi postaciami AZS. Po trafieniu tego pierwszego prowadzili 9:5. Szymon Kiwilsza i Riley LaChance starali się na to odpowiadać, ale nie mogli zatrzymać Thomasa. Dzięki jego kolejnej akcji po 10 minutach było 26:19. W drugiej kwarcie ważnym graczem był też Brandon Walters – po jego trafieniu przewaga koszalinian wzrosła do nawet 12 punktów. GTK pokazywało jednak ambitną walkę – po zagraniach Mavericka Morgana i Kacpra Radwańskiego znacznie zmniejszało straty. Po trójce Desmonda Washingtona w samej końcówce pierwszej połowy gliwiczanie przegrywali już tylko 45:48.
Myles Mack trzecią kwartę rozpoczął od pięciu punktów z rzędu i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. AZS zdołał później doprowadzić do remisu, bo nieźle zaczął grać Grzegorz Surmacz, a swoją akcję pod koszem wykończył Marko Tejić. Znowu skuteczni byli jednak Washington i Mack, a po rzutach wolnych Morgana po 30 minutach było 70:63. Surmacz w początkowej fazie czwartej kwarty zdobył 9 punktów z rzędu, później wsadem popisał się Brandon i to AZS ponownie miał przewagę! Spotkanie było bardzo wyrównane i sytuacja zmieniała się jeszcze kilka razy. W końcówce niezwykle ważną trójkę trafił LaChance, a rzuty wolne dołożył Mack. Do dogrywki mogli doprowadzić Jarecki i Surmacz, ale nie trafiali i to GTK zwyciężyło ostatecznie 85:82.
Najlepszym strzelcem gości był Desmond Washington z 18 punktami i 5 zbiórkami. Po 19 punktów dla gospodarzy rzucili Grzegorz Surmacz i Drew Brandon.

Arka wygrywa zacięty mecz w Warszawie

Spotkanie w Warszawie było bardzo wyrównane, ale ostatecznie to Arka Gdynia pokonała Legię 85:78.

Początek spotkania układał się lepiej dla gospodarzy, którzy po trafieniach Omara Prewitta i Mo Soluade prowadzili 12:6. Trójkami odpowiedzieli jednak James Florence oraz Deividas Dulkys i szybko mieliśmy remis. Legia znowu uciekała, a swoją szansę wykorzystywał Filip Matczak. Po 10 minutach było 23:21 dla gospodarzy. Drugą kwartę Arka rozpoczęła od siedmiu punktów z rzędu i po rzutach Marcela Ponitki zdobywała przewagę. Jak odpowiedziała ekipa z Warszawy? Swoją serią – 12:0 – a nie do zatrzymania był Matczak. Sytuację po raz kolejny zmieniał jednak Dariusz Wyka, co pokazywało, że ekipa trenera Przemysława Frasunkiewicza nie zamierzała się poddawać. Po pierwszej połowie wygrywała 44:43.

Trzecia kwarta ponownie była bardzo zacięta. Rzuty z dystansu trafiali znowu Mo Soluade i Michał Kołodziej, a to pozwalało Legii wrócić na prowadzenie. Sporo energii swojej ekipie dodawał też Filip Matczak, ale w ważnych momentach gdynianie mogli liczyć na Adama Łapetę i Josha Bostica. Po 30 minutach było 68:65. Czwarta kwarta była podobna do poprzednich, a obie drużyny ciągle grały falami. Arka uciekała jednak nawet na osiem punktów, bo świetną skuteczność pokazywał Dariusz Wyka. W końcówce Legia nie trafiała i ostatecznie musiała uznać wyższość rywali 78:85.

Najlepszym strzelcem gości był James Florence, który do 20 punktów dołożył 4 zbiórki i 6 asyst. W ekipie gospodarzy wyróżniał się Filip

Miasto Szkła walczyło, ale ostrowianie górą

Kolejny wyrównany mecz w Energa Basket Lidze! Miasto Szkła walczyło do samego końca, ale to Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp. wygrała 82:79.

Miasto Szkła od początku meczu stawiało spory opór rywalom. Nieźle radzili sobie przede wszystkim Maciej Bojanowski oraz Peter Alexis, a po wsadzie tego pierwszego miało nawet minimalną przewagę. W końcówce tej kwarty świetny był jednak Mateusz Kostrzewski, a dzięki jego pięciu punktom to Arged BMSlam Stal prowadziła 21:18 po 10 minutach rywalizacji. W drugiej kwarcie po trójce Witalija Kowalenko goście mieli dziewięć punktów przewagi, ale krośnianie błyskawicznie odpowiedzieli serią 10:0 i po trójce Jabariego Hindsa znowu byli lepsi. Ekipa trenera Wojciecha Kamińskiego szybko się otrząsnęła, a dzięki Michałowi Nowakowskiego budowała przewagę. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 47:42.
W trzeciej kwarcie gospodarze starali się gonić. Najpierw po trójce Dariusza Oczkowicza zbliżyli się na dwa punkty, a późniejszy wsad Macieja Bojanowskiego doprowadził do remisu! W tej części spotkania Arged BMSlam Stal nie potrafiła już znacząco wyprzedzić rywali, więc po 30 minutach był wynik 62:62. W czwartej kwarcie dwie trójki z rzędu Witalija Kowalenki znowu ustawiały w lepszej sytuacji gości. Na minutę przed końcem akcja Jabariego Hindsa zbliżyła Miasto Szkła na punkt, ale później najważniejsze rzuty wolne trafiał Nemanja Jaramaz. Krośnianie zmniejszali jeszcze straty trójkami, ale ostatecznie to zespół z Ostrowa Wlkp. wygrał 82:79.
Najlepszym zawodnikiem gości był Nemanja Jaramaz z 18 punktami, 6 zbiórkami i 3 asystami. Jabarie Hinds zanotował 23 punkty i 5 asyst dla gospodarzy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*