Sobotnie wygrane Polpharmy, Spójni, Trefla i MKS , King lepszy od Legii, Arka wygrywa w Krośnie

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst i zdjęcia

Przełamanie Polpharmy, starogardzianie lepsi od GTK

Polpharma zagrała świetnie w ofensywie w drugiej połowie! Dzięki temu starogardzianie przed własną publicznością pokonali GTK Gliwice 96:80 w 19. kolejce Energa Basket Ligi.

GTK w pierwszych minutach spotkania było bardziej skuteczne i dzięki rzutom wolnym Szymona Kiwilszy prowadziło 7:3. Starogardzianie podkręcali tempo, a akcje Kacpra Młynarskiego zmieniały sytuację na ich korzyść. Mecz ciągle był jednak bardzo wyrównany, a każdy rzut miał spory wpływ na wynik. Po trójce Desmonda Washingtona to zespół trenera Pawła Turkiewicza wygrywał 20:16 po 10 minutach. W drugiej kwarcie goście nadal trafiali z dystansu i uciekali nawet na osiem punktów. Polpharma poprawiła trochę obronę, a to przełożyło się też na efektywną pogoń za rywalami. Dzięki zagraniu 2+1 Daniela Gołębiowskiego doprowadziła do remisu, ale tylko na chwilę, bo nie mogła zatrzymać Mylesa Macka. Kolejna trójka Amerykanina ustawiła wynik spotkania po pierwszej połowie na 46:43.

Zespół trenera Artura Gronka na początku trzeciej kwarty odzyskał prowadzenie, bo swoje rzuty trafiali Kacper Młynarski i Daniel Gołębiowski. Gospodarze ciągle nie mogli jednak zbudować przewagi, która można uznać za bezpieczną. Dopiero po trójce Tre Busseya wzrosło ono do siedmiu punktów. Skuteczny był też Justin Bibbins, a po 30 minutach było 75:67. GTK czwartą kwartę rozpoczęło od pięciu punktów z rzędu, znacznie zmniejszając straty. Sytuację starogardzian poprawiały indywidualne Busseya, a po trafieniu Pawła Dzierżaka ich prowadzenie wzrastało ponownie do poziomu dziewięciu punktów. Polpharma zaczęła kontrolować wydarzenia na parkiecie, a gliwiczanie nie trafiali ważnych rzutów. Ostatecznie gospodarze zwyciężyli 96:80.

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Kacper Młynarski, który zdobył 21 punktów i 10 zbiórek. W ekipie gości wyróżniał się Myles Mack z 24 punktami i 5 zbiórkami.

Zacięty mecz w Stargardzie. Spójnia wygrywa z AZS

Spójnia wygrywa bardzo ważny mecz w dolnej części tabeli Energa Basket Ligi. Stargardzianie pokonali AZS Koszalin 76:73.

Świetnie w to spotkanie wszedł Rod Camphor – głównie dzięki niemu Spójnia prowadziła 7:2. AZS odpowiadał trafieniami Grzegorza Surmacza, ale później serią 9:0 popisali się gospodarze, a ich przewaga wzrosła do poziomu 10 punktów. Po rzutach wolnych Dawida Bręka po 10 minutach stargardzianie prowadzili 26:15. W drugiej kwarcie w odrabianiu strat starali się pomagać głównie Drew Brandon oraz Torey Thomas, ale to zespół trenera Kamila Piechuckiego ciągle był lepszy. Świetnie prezentował się przede wszystkim Rod Camphor. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do gości – zanotowali serię 9:0 i po rzutach wolnych Alana Czujkowskiego zbliżyli się do stanu 41:36.

Dzięki Grzegorzowi Surmaczowi koszalinianie nie tylko doprowadzili do wyrównania, ale wyszli też na prowadzenie na początku trzeciej kwarty. Nie trzeba było długo czekać na reakcję gospodarzy. Spójnia zanotowała serię 9:0 i wydawało się, że ponownie buduje przewagę. Później trójki trafiali jednak Thomas oraz Brandon, a spotkanie było wyrównane. Po 30 minutach to AZS prowadził, ale tylko 63:62. Obie drużyny nie potrafiły odskoczyć w czwartej kwarcie – wynik był ciągle bliski remisu. W końcówce kluczowe rzuty wolne trafił nie kto inny jak Rod Camphor. Goście mieli jeszcze szanse na doprowadzenie do dogrywki, ale rzut z dystansu Thomasa nie znalazł się w koszu. Ostatecznie Spójnia wygrała 76:73.

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Rod Camphor z 24 punktami. 18 punktów i 7 zbiórek dla gości zdobył Grzegorz Surmacz.

Świetny mecz Kolendy, Trefl pokonuje HydroTrucka

Łukasz Kolenda rzucił 21 punktów, a jego Trefl Sopot pokonał HydroTruck Radom 97:93 w sobotnim meczu Energa Basket Ligi.

HydroTruck bardzo dobrze rozpoczął to spotkanie, a dzięki trafieniom Carla Lindboma, Obiego Trottera i Jakuba Parzeńskiego mieli nawet osiem punktów przewagi. Straty odrabiali przede wszystkim zawodnicy podkoszowi, czyli Paweł Leończyk oraz Milan Milovanović. Dzięki Ianowi Bakerowi sopocianie po 10 minutach przegrywali tylko 24:27. W drugiej kwarcie zespół trenera Roberta Witki ciągle utrzymywał przewagę, bo m.in. na linii rzutów wolnych skuteczni byli Cullen Neal oraz Artur Mielczarek. Po późniejszych trafieniach Trottera byli lepsi nawet o 11 punktów. Gospodarze nie zamierzali się poddawać, a swoje trójki trafiali Łukasz Kolenda oraz Damian Jeszke. Pierwsza połowa zakończyła się korzystnym dla radomian wynikiem 49:47.

Po rzucie Piotra Śmigielskiego w trzeciej kwarcie mieliśmy remis, ale już po chwili HydroTruck znowu miał przewagę. Dopiero późniejsze trafienia Pawła Leończyka i Łukasza Kolendy dały sopocianom prowadzenie. Trójka Damiana Jeszkego sprawiła, że po 30 minutach meczu było 71:66. W kolejnej części spotkania kolejne akcje kończyli Kolenda i Jeszke, a przewaga rosła do dziewięciu punktów. Starali się na to reagować Obie Trotter oraz Cullen Neal, ale to było za mało na ofensywnie rozpędzonych gospodarzy. W końcówce sytuację kontrolowali Kolenda i Varanauskas, a Trefl zwyciężył 97:93.

Łukasz Kolenda zakończył ten mecz z 21 punktami, 3 zbiórkami i 4 asystami. Obie Trotter zanotował 22 punkty i 6 asyst dla gości.

MKS wygrywa emocjonujący mecz w Ostrowie!

Sporo działo się w sobotnim meczu Energa Basket Ligi w Ostrowie Wlkp. Ostatecznie MKS Dąbrowa Górnicza wygrał z Arged BMSlam Stalą 82:76.

Początek spotkania w wykonaniu gospodarzy był rewelacyjny – głównie dzięki Shawnowi Kingowi prowadzili już 12:2. Starał się na to reagować Cleveland Melvin, ale po rzucie Michała Chylińskiego ostrowianie mieli nawet 16 punktów przewagi. W ataku gościom starał się pomagać również Jakub Kobel, ale po 10 minutach było 27:13. W drugiej kwarcie sytuacja się zmieniała, bo bardzo skuteczny był Mathieu Wojciechowski. Po kolejnej trójce Melvina dąbrowianie zbliżyli się na zaledwie pięć punktów. Spotkanie było już zdecydowanie bardziej wyrównane, a później – dzięki trójce Bena Richardsona – mieliśmy remis! Rzut z dystansu Adrisa De Leona sprawił, że to ekipa trenera Jacka Winnickiego wygrywała po pierwszej połowie 40:39.

W trzeciej kwarcie MKS uciekał na pięć punktów, bo bardzo skuteczny był Ben Richardson. Trójkami odpowiadał na to Michał Nowakowski, a później drużyna będąca na prowadzeniu zmieniała się dość często. Dzięki trafieniu z dystansu Mathieu Wojciechowskiego po 30 minutach mieliśmy remis – po 64. Czwarta kwarta była bardzo podobna – czyli ponownie niezwykle zacięta. Kto był najważniejszym graczem ostatnich minut? Z pewnością Cleveland Melvin. To jego trójka na około 50 sekund przed końcem dała dąbrowianom kolejne prowadzenie. Później Amerykanin dołożył jeszcze punkty z kontry i mecz zakończył się niespodziewanym zwycięstwem MKS 82:76.

Cleveland Melvin zakończył spotkanie z 26 punktami i 7 zbiórkami. Michał Chyliński zdobył 18 punktów i 4 zbiórki dla gospodarzy.

Twarde spotkanie w Szczecinie. King lepszy od Legii

Szczecinianie zrewanżowali się za porażkę w pierwszej rundzie Energa Basket Ligi. King pokonał Legię Warszawa 80:72, a 21 punktów zdobył Tauras Jogela.

Szybki atak i dobra skuteczność – to charakteryzowało grę Legii w pierwszych minutach. Po rzutach wolnych Rusłana Patiejewa prowadziła nawet 12:4. Straty dość szybko odrabiali przede wszystkim Jakub Schenk i Tauras Jogela, a King zbliżał się na punkt. Dzięki rzutom wolnym Sebastiana Kowalczyka po 10 minutach było 19:16. W drugiej kwarcie swoje przewagi wykorzystywali Martynas Sajus oraz Paweł Kikowski i to szczecinianie minimalnie odskakiwali. Trójkami odpowiadał Adam Linowski, ale to zespół prowadzony przez trenera Łukasza Bielę kontrolował wydarzenia na parkiecie. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 40:34.

W trzeciej kwarcie dzięki trójce Łukasza Diduszki gospodarze mieli już dziewięć punktów przewagi. Bardzo aktywny w Legii był Filip Matczak, ale brakowało mu skuteczności na linii rzutów wolnych. W pewnym momencie ekipa ze stolicy zbliżyła się na trzy punkty, ale po trafieniu Martynasa Paliukenasa po 30 minutach było 59:54 dla Kinga. W czwartej kwarcie drużyna ze Szczecina uciekała nawet na 11 punktów po zagraniu Pawła Kikowskiego. Później ważne trójki trafiali Omar Prewitt oraz Mo Soluade, ale dobra postawa Jogeli oraz Kikowskiego nie pozwalała rywalom się rozpędzić. Ostatecznie gospodarze zwyciężyli 80:72.

Najlepszym strzelcem Kinga był Tauras Jogela, który zdobył 21 punktów, 4 zbiórki i 2 asysty. Omar Prewitt zanotował 16 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty.

Wysokie zwycięstwo Arki w Krośnie

Arka Gdynia pewnie pokonała w Krośnie ekipę Miasta Szkła 96:72 w ostatnim niedzielnym spotkaniu Energa Basket Ligi.

Arka, która przystępowała do meczu bez kilku czołowych zawodników, rozpoczęła od wyniku 5:0, ale przez kilka minut – głównie dzięki Jabariemu Hindsowi – krośnianie byli niezwykle blisko rywali. Później goście zanotowali serię 9:0 i po rzutach Marcusa Ginyarda oraz Dariusza Wyki było 20:11. Dzięki trójce Deividasa Dulkysa po 10 minutach gdynianie mieli aż 13 punktów przewagi. W drugiej kwarcie jeszcze lepiej prezentowali się Jakub Garbacz oraz Adam Łapeta, a prowadzenie zespołu trenera Przemysława Frasunkiewicza tylko rosło. Starał się na to odpowiadać m.in. Dariusz Oczkowicz, ale w tym fragmencie meczu rywale byli poza zasięgiem. Kolejne akcje Marcela Ponitki ustawiły wynik spotkania po pierwszej połowie na 51:32.

Filip Put w trzeciej kwarcie radził sobie bardzo dobrze, ale to ciągle było za mało, aby Miasto Szkła efektywnie odrabiało straty. Co prawda po trafieniu Jabariego Hindsa gospodarze zbliżyli się na 16 punktów, ale przewaga ciągle była przecież spora. Dzięki efektownemu zagraniu Adama Łapety po 30 minutach było 73:56. Ostatnia część spotkania nie mogła już niczego zmienić. Arka, rotując ciągle zaledwie siedmioma zawodnikami, całkowicie kontrolowała wydarzenia na parkiecie. Ostatecznie drużyna z Gdyni zwyciężyła 96:72.

Najlepszym strzelcem gości był Deividas Dulkys, który zdobył 20 punktów, 8 zbiórek i 3 asysty. Dariusz Oczkowicz zanotował dla gospodarzy 17 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*