Ważne zwycięstwa HydroTrucka i Kinga, niespodzianka AZS

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst i zdjęcia

HydroTruck lepszy w Stargardzie

Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo HydroTrucka w tym sezonie Energa Basket Ligi! Radomianie pokonali Spójnię Stargard 83:80.

Radomianie nieźle rozpoczęli to spotkanie, a po kontrze Dudy Sanadze prowadzili 5:0. Później dobrze prezentował się też Carl Lindbom, a po zagraniu Obiego Trottera przewaga wzrosła do dziewięciu punktów. Ekipa trenera Roberta Witki dodatkowo trafiała z dystansu – dzięki akcji Cullena Neala po 10 minutach było 28:14. W drugiej kwarcie Spójnia odrobiła część strat, bo trójki trafiali Piotr Pamuła i Hubert Pabian. W pewnym momencie stargardzianie przegrywali już tylko pięcioma punktami, ale kilka szybkich ataków i trafień Sanadzego sprawiały, że to goście kontrolowali wynik. Po pierwszej połowie HydroTruck wygrywał 48:36.

W trzeciej kwarcie zespół trenera Kamila Piechuckiego zanotował małą serię 6:0 i dzięki temu zbliżył się ponownie na zaledwie pięć punktów. Późniejsze trafienie Piotra Pamuły oznaczało, że przegrywał już tylko punktem, a akcja Dawida Bręka dała mu minimalne prowadzenie. Ostatecznie dzięki Arturowi Mielczarkowi to radomianie po 10 minutach wygrywali 65:63. W czwartej kwarcie zespół trenera Witki uciekał, bo ważne rzuty trafiali ponownie Lindbom i Mielczarek. Sytuację starali się jeszcze zmieniać Piotr Pamuła i Rod Camphor, ale nie byli w stanie doprowadzić już chociażby do remisu. HydroTruck zwyciężył 83:80.

Najlepszym strzelcem gości był Duda Sanadze z 22 punktami, 7 zbiórkami i 3 asystami. Rod Camphor zdobył dla gospodarzy 23 punkty, 6 zbiórek i 5 asyst.

Niespodzianka we Włocławku! AZS wygrywa z Anwilem

Spora niespodzianka we Włocławku! AZS Koszalin pokonał mistrzów Energa Basket Ligi, Anwil Włocławek, 80:77. Najlepszy mecz w swojej karierze w koszykarskiej ekstraklasie rozegrał Bartosz Bochno – rzucił 23 punkty.

Trójki Chase’a Simona, Walerija Lichodieja i Kamila Łączyńskiego na początku spotkania dały gospodarzom prowadzenie 11:4. To nie był jednak koniec! Kolejne trafienie z dystansu Lichodieja powiększyło przewagę aż do 13 punktów. Nieźle prezentowali się jednak też Bartosz Bochno i Grzegorz Surmacz, którzy odrabiali część strat. Po zagraniu Aarona Broussarda po 10 minutach było 27:19. Trójki Marka Zywerta zbliżyły AZS na dwa punkty w pierwszej fazie drugiej kwarty. Po chwili z dystansu trafił też Torey Thomas, a koszalinianie wyszli na prowadzenie! Mistrzowie Polski mieli spore problemy z konstruowaniem ofensywy, a zespół trenera Marka Łukomskiego potrafił to wykorzystać. Na koniec pierwszej połowy wygrywał 40:36. Co ważne – AZS rotował tylko siedmioma zawodnikami.

Akcje Bartosza Bochny powiększyły przewagę gości do siedmiu punktów na początku trzeciej kwarty. Anwil mógł liczyć na skuteczność Chase’a Simona, ale ciągle musiał gonić wynik. Dopiero późniejsza trójka Szymona Szewczyka sprawiła, że włocławianie wrócili na prowadzenie. Mecz był jednak bardzo wyrównany, bo ekipa trenera Igora Milicicia nie potrafiła uciec rywalom. Dzięki akcji 2+1 Toreya Thomasa to AZS po 30 minutach był lepszy – 62:59. Trafienia Jarosława Zyskowskiego w czwartej kwarcie doprowadziły do kolejnego remisu. Nie robiło to wrażenia na drużynie z Koszalina, która grała cierpliwie, wymuszała faule i ciągle była na prowadzeniu. W końcówce ważną trójkę trafił znowu Bochno, a AZS miał aż osiem punktów przewagi. Anwil gonił do samego końca, a w ostatniej akcji do dogrywki mógł doprowadzić Zyskowski. Nie trafił, a to oznaczało niespodziankę! AZS pokonał włocławian 80:77.

Najlepszym graczem AZS był Bartosz Bochno, który rzucił 23 punkty. Chase Simon zanotował 27 punktów dla gospodarzy.

Pewna wygrana Kinga z MKS, 25 punktów Kikowskiego

King Szczecin pewnie pokonał MKS Dąbrowa Górnicza 99:84 w ostatnim niedzielnym spotkaniu Energa Basket Ligi. Świetny mecz rozegrał Paweł Kikowski, który rzucił 25 punktów.

Początek meczu należał do gospodarzy, którzy głównie dzięki Łukaszowi Diduszce prowadzili już 7:0. MKS zaczął reagować, ale to King był stroną przeważającą. Dobrze w ataku czuł się również Martynas Paliukenas – po jego trójce przewaga wzrosła do 12 punktów. Straty zmniejszał przede wszystkim Cleveland Melvin – mimo to szczecinianie po pierwszej kwarcie wygrywali 25:19. Dzięki Szymonowi Łukasiakowi dąbrowianie zbliżyli się na cztery punkty, ale błyskawiczną serią 7:0 odpowiadali zawodnicy trenera Łukasza Bieli. Później gospodarze zanotowali kolejną serię – 10:0 – i po trójce Jakuba Schenka było już 44:26. Ostatecznie po pierwszej połowie King prowadził aż 23 punktami.

Dzięki trafieniu Justina Wattsa w trzeciej kwarcie przewaga gospodarzy nadal rosła. Później ekipa trenera Jacka Winnickiego co prawda potrafiła zanotować serię 6:0, ale ona tylko minimalnie zmniejszała ich straty. Po kolejnych trafieniach Pawła Kikowskiego oraz Mateusza Bartosza po 30 minutach było 78:55. Obaj trenerzy w ostatniej kwarcie mogli swobodnie korzystać z rezerwowych, bo wynik nie ulegał wielkiej zmianie. Szczecinianie pozwalali sobie nawet na efektowne akcje, nawet gdy MKS zaczął się zbliżać. Ostatecznie King zwyciężył 99:84.

Najlepszym strzelcem gospodarzy był Paweł Kikowski z 25 punktami. W ekipie gości wyróżniał się Cleveland Melvin, który zdobył 26 punktów i 5 zbiórek.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*