Robert Kaźmierczak: To sześć miesięcy ciężkiej pracy

Biuro Prasowe PGE Skra Bełchatów tekst ,zdjęcie

– Znamy się już kupę lat i jak tutaj przyjeżdżamy to ten czas szybko mija, a potrafimy ze sobą spędzać dużo fajnych chwil – mówi Robert Kaźmierczak, statystyk PGE Skry oraz reprezentacji Polski.

Przez wakacje myślałeś o siatkówce?
Robert Kaźmierczak:
 – Na pewno odpocząłem. To był fajny czas. Przez dwa i pół tygodnia zrobiliśmy z rodziną samochodem ponad dwa tysiące kilometrów po całej Polsce. Jechaliśmy od Trójmiasta przez Darłowo, Zakopane do Wrocławia. Tam policzyliśmy wszystkie krasnale i wróciliśmy. Odpocząłem przede wszystkim od komputera. Z wielkim zapałem wróciłem do Spały i nie ukrywam, że fajnie to się wszystko rozpoczęło.

Przyjechałeś do grupy, z którą w tamtym roku wywalczyłeś mistrzostwo świata. To chyba miłe uczucie?
– Tak. Zarówno wśród zawodników, jak i w sztabie mamy bardzo dobrą atmosferę. Znamy się już kupę lat i jak tutaj przyjeżdżamy to ten czas szybko mija, a potrafimy ze sobą spędzać dużo fajnych chwil. Graliśmy już w piłkę i staramy się kultywować takie akcje, żeby budować atmosferę. Jeśli będziemy się ze sobą dobrze czuli, to ta drużyna będzie całościowo mocniejsza. Ważne, żebyśmy chłopakom pomagali, a nie przeszkadzali.

Przestawiłeś się już z trybu “Roberto Piazza” na tryb “Vital Heynen”? To dwaj kompletnie różni trenerzy.
– Przestawiłem się. Tutaj jest trochę inny tryb pracy. Jesteśmy bez rodzin, praktycznie 12-14 godzin dziennie przy swoich zadaniach. Na razie mało bylem w samej sali, a staram się przygotować do nadchodzącego sezonu pod względem sprzętowym. Robimy też analizy z poprzednich mistrzostw świata, kończymy podsumowywać ten okres. Vital podzielił role wśród sztabu, każdy ma swoje zadania. Nie jest łatwo, ale czas leci szybko. Wrócił taki tryb “dnia świstaka”, bo kładę się do łóżka, rano wstaję i wracam do niego dopiero wieczorem. Ale dla mnie jest to piękne. Kocham to i cieszę się, że mogę być w tej grupie.

W tym roku sezon kadrowy potrwa aż do października.
– Tak. To dla mnie długi okres, szczególnie, że jestem sam praktycznie na wszystkich turniejach. Będzie więc sporo przelotów, kilometrów w samolocie, więc tym bardziej jest to dla mnie ważne, że mogłem chwilę odpocząć. Najważniejszy będzie turniej kwalifikacyjny do igrzysk i pod tym kątem patrzymy w przyszłość. Są jeszcze zawody w ramach Ligi Narodów, ale nie ukrywajmy, że tam szansę dostanie młodzież. Nie można jednak tego pominąć, ale szukać pozytywów i negatywów, by być coraz lepszym. Ta praca nie będzie łatwa, ale na pewno przyjemna, jeśli chodzi o rozwój. Potem czeka nas najważniejszy okres, czyli przygotowania do kwalifikacji olimpijskich. W Spale nie jesteśmy za często. Jest dużo innych miejsc w Polsce, gdzie trenujemy i turnieje. To ciężki okres, bo to sześć miesięcy intensywnej pracy, szczególnie u mnie, bo jestem sam. Znamy się jednak ze sztabem i po przyjeździe praktycznie wiedziałem, co mam robić, na co mogę sobie pozwolić. Cieszę się, że tu jestem i mogę pracować z tą grupą.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*