Trener Vuković przed meczem Legia – Rangers FC: Mamy jasny cel

Biuro Prasowe Legia Warszawa tekst , zdjęcie archiwalne

– Nie uważam, że nie mamy nic do stracenia. Walczymy o fazę grupową Ligi Europy UEFA, to nasz cel i marzenie. Nie ukrywam, że to rodzaj meczu, na którym nam zależy, abyśmy grali takich jak najczęściej. Chcemy mierzyć się z legendarnym rywalem, mocnym klubem który elektryzuje nas i kibiców.

– Fajne są konferencje, które pokrywają się z konferencjami Stevena Gerrarda. Może powinniśmy zapraszać go do Warszawy częściej (śmiech). Co do jego zespołu – widzieliśmy go nie tylko w dwóch ostatnich spotkaniach, ale właśnie przede wszystkim w dwumeczu z Midtjylland zaprezentował się z bardzo dobrej strony. To wymagający rywal, z dużą jakością, z doświadczonymi zawodnikami w kadrze. Przed nami trudne zadanie, ale i fajne wyzwanie. Podchodzimy do tego dwustronnie.

– Brak treningu dzień przed meczem jest normalny i spotykany. Rangersi wybrali opcję z poranną jednostką. Przyjdzie im tutaj grać na murawie naturalnej, takiej jak na ich stadionie. Jeżeli gra się na sztucznej, nacisk na wieczorny trening na obiekcie przeciwnika jest większy. Wiecie jak jest – w lidze na boisko rywala wychodzi się z marszu. To zaleta, z której jednak nie trzeba korzystać.

– Myślę, że do Artura Boruca zadzwonię, kiedy w fazie grupowej spotkamy się z drużyną z Premier League. Jest on poza Szkocją tak długo, że myślę, iż informacje od niego nie byłyby pomocne.

– Na pewno nie było w naszych głowach podczas meczu z Zagłębiem Lubin nawet najmniejszego myślenia o meczu z Rangersami. W tamtym momencie najważniejsze było spotkanie z Miedziowymi. Chcieliśmy wygrać i to się udało. W końcówce również nie było aż tak źle. Wyglądało to tak, ponieważ przeciwnik otworzył się i zaryzykował. Wtedy też stworzył sobie swoje jedyne okazje, my mieliśmy ich 10-12. Odbiór tego spotkania jest inny, niż powinien być. Najważniejsze, że zdobyliśmy komplet punktów.

– Nie uważam, że nie mamy nic do stracenia. Walczymy o fazę grupową Ligi Europy UEFA, to nasz cel i marzenie. Nie ukrywam, że to rodzaj meczu, na którym nam zależy, abyśmy grali takich jak najczęściej. Chcemy mierzyć się z legendarnym rywalem, mocnym klubem który elektryzuje nas i kibiców. Liczę, że razem z wypełnionym stadionem zaprezentujemy się najlepiej jak potrafimy.

– Powiem szczerze, że na temat zachowania kibiców przy zmianie Sandro Kulenovicia z nim samym nie rozmawiałem. Zawszę będę mówił to, co myślę, o tej sytuacji już się wypowiedziałem. Nie była to pierwsza taka sytuacja. On sam bardzo dobrze zareagował przed meczem, bo podobna sytuacja miała miejsce w spotkaniu z Atromitosem. Nie były to gwizdy z Żylety, trzeba to brać pod uwagę. Są podzielone zdania i myślę, że są tacy którzy rozumieją, że on daje wiele drużynie, a przede wszystkim jest naszym zawodnikiem. To silny chłopak, co udowodnił grając dobre spotkanie z Zagłębiem Lubin. Oczekuję, że znów pokaże charakter bo wiem, że go posiada. Nie boję się, że ten chłopak będzie grał słabiej, ponieważ ktoś go nie lubi.

– Naszym wyborem jest Sandro Kulenović, nie z powodu moich upodobań tylko dlatego, że to najlepsza opcja dla drużyny. Carlitos grał również na pozycji numer 10, ale tam teraz najbardziej pasuje Valeriane Gvilia. Każdy profesjonalny piłkarz pracuje na swoją szansę. Dopiero miesiąc rywalizacji za nami, przed nami cztery kolejne. Każdy z zawodników będzie mógł udowodnić swoją przydatność. Carlitos nie jest skreślony. Wiem, że to piłkarz, który ma swoją jakość, swoje zalety i dał nam awans w meczu z Europa FC. W kolejnych meczach gra nie wyglądała tak dobrze, a od momentu, kiedy postawiliśmy na opcję z Kulenoviciem i Gvilią, wygląda to bardzo dobrze. To samo z Wieteską – wypada, wchodzi Lewczuk i młody obrońca musi czekać na swoją szansę. Jesteśmy dorośli. Carlitos jest bardzo zaangażowany i nie mam z nim żadnego problemu. Gdyby tak było, nie znajdowałby się w kadrze. Ławka to nie jest najgorsza rzecz, jaka może spotkać piłkarza.

– Cały klub jest w tym roku ukierunkowany na uczczenie 30. rocznicy śmierci Kazimierza Deyny. Nie szukamy jednak dodatkowej motywacji tylko w jednym meczu. To niesamowicie ważny fakt dla nas wszystkich.

– Z Marko Vesoviciem wszystko w porządku. Dziś trenował z drużyną, jedzie na przedmeczowe zgrupowanie i będzie brany pod uwagę. Nie ma innych nowych kontuzji. Kacper Kostorz, William Remy, Jose Kante i Ivan Obradović to ludzie, którzy jutro nam nie pomogą. Reszta zawodników jest zdrowa.

– Może dam odpocząć kilku zawodnikom przed ŁKS-em (śmiech). Myślę, że nie będzie wielu zmian. Wystawię skład, który uważam za najmocniejszy.

– Wygrana z ŁKS-em będzie dla mnie najlepszym prezentem urodzinowym.

– Jestem pewien, że jutro cały stadion będzie nas wspierał. Wiem, że nadchodzi moment, w którym wszyscy nie mogą doczekać się tak wielkiego meczu. Teraz będzie mniej krytyki, to już przeszłość.

– Jeżeli znałbym odpowiedz na pytanie, ile jutro może paść bramek, mógłbym być bardzo bogatym człowiekiem (śmiech). Wiem, że każdy mecz to nowa historia dla obu drużyn. Oczekuję, że będzie to trudne spotkanie, w którym niekoniecznie najważniejsza będzie statystyka, ale osiągniemy korzystny wynik.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*