Mamy “dyszkę!” MKS Dąbrowa Górnicza – Trefl Sopot 62:87

Biuro Prasowe Trefl Sopot tekst , zdjęcie archiwalne

Trefl Sopot w wyjazdowym spotkaniu pokonał MKS Dąbrowę Górniczą 87:62 (19:14, 22:15, 22:18, 24:15) w 15. kolejce Energa Basket Ligi. Żółto-czarni odnotowali dziesiąte zwycięstwo w tym sezonie! Mecz kończył dla sopocian pierwszą rundę fazy zasadniczej. Koszykarze #sercasopotu klasyfikują się bilansem 10-5! 

Na początku meczu dzielił i rządził pod koszem Michael Fraser. Zawodnik gospodarzy był nie do zatrzymania i dzięki temu MKS Dąbrowa Górnicza prowadził 8:5. Fraser miał jednak naprzeciwko sobie nie lada przeciwnika – najlepiej zbierającego Energa Basket Ligi, Nanę Foullanda! Amerykański zawodnik z biegiem czasu coraz lepiej radził sobie z rywalem, a po efektownej asyście Carlosa Medlocka dał Treflowi pierwsze prowadzenie w tym meczu (9:8). Dobry start zanotował też kapitan żółto-czarnych, Paweł Leończyk, który w swoim stylu zdobywał kolejne punkty. Warto też dodać, że wspomniany wcześniej Medlock kapitalnie rozdawał piłki – w nieco ponad osiem minut miał już na swoim koncie sześć asyst! To wszystko złożyło się na prowadzenie #sercasopotu 19:14 po pierwszej kwarcie.

W drugą część meczu nasi zawodnicy weszli rewelacyjnie! Zmiennicy, a konkretniej Łukasz Kolenda i Jeff Roberson trafili zza lini 6.75m, punkty dołożył Witalij Kowalenko, a drużyna ubrana w czarne stroje miała już czternaście oczek przewagi! (14:28). O przerwę na żądanie poprosił Michał Dukowicz. Po czasie co prawda gospodarze w końcu się przełamali i za sprawą Filipa Puta zdobyli punkty, ale wciąż nie potrafili powstrzymać żółto-czarnych, którzy w pewnym momencie mieli aż osiemnaście punktów przewagi. W końcówce pierwszej połowy zaprezentował się dotąd niewidoczny Dominic Artis, którego gra pozwoliła na pojawienie się światełka w tunelu dla gospodarzy – MKS przegrywał do przerwy, ale już tylko dwunastoma oczkami. (29:41)

Zawodnicy Trefla nie mieli jednak zamiaru oddać zbudowanej przewagi. Od początku trzeciej kwarty sopocianie ponownie byli stroną przeważającą i ich dominacja nie podlegała dyskusji. Kiedy za trzy trafił Paweł Leończyk, Trefl prowadził 56:37. Szalejącego na początku meczu Frasera wyłączył z gry Nana Foulland, który zbierał, efektownie pakował piłkę z góry i w efekcie już w tej części meczu mógł pochwalić się double-double! Żółto-czarnym absolutnie nie przeszkadzała nieco słabsza forma punktowa Carlosa Medlocka, gdyż nasz rozgrywający był świetnie uzupełniany przez swoich kolegów – Camerona Ayersa, Jeffa Robersona Witalija Kowalenkę czy braci Kolenda. Dziesięć minut przed końcem spotkania Trefl prowadził 63:47.

Drużyna Marcina Stefańskiego rozstrzygnęła mecz na początku ostatniej części gry. Sopocianie ponownie przyśpieszyli, a kiedy Łukasz Kolenda w połowie tej kwarty udanie wykorzystał dwa rzuty wolne, #sercesopotu prowadziło po raz pierwszy różnicą dwudziestu oczek! (55:75) Taki stan pozwolił szkoleniowcowi na wprowadzenie innych rezerwowych – Mikołaja Kurpisza i Karola Kamińskiego czy młodych Sebastiana Rompe i Daniela Ziółkowskiego. Ten ostatni z pewnością zapamięta mecz w Dąbrowie Górniczej na długo. Daniel kapitalnym alley-oopem zakończył rewelacyjne podanie Mikołaja Kurpisza i dzięki temu mógł cieszyć się z pierwszych punktów w Energa Basket Lidze! Przyszłość Trefla absolutnie nie odstawała od rywali, a ostatecznie sopocianie pokonali MKS Dąbrowę Górniczą aż dwudziestoma pięcioma punktami!

MKS Dąbrowa: Michael Fraser 11, Dominic Artis 11, Bryce Douvier 6, Marek Piechowicz 2, Iwan Wasyl 2 oraz Filip Put 15, Jakub Kobel 10, Radosław Chorab 3, Darrell Harris 2, Konrad Dawdo 0

Trefl: Paweł Leończyk 14, Nana Foulland 11 (13 zb.), Michał Kolenda 10, Cameron Ayers 10, Carlos Medlock 3 (8 as.) oraz Łukasz Kolenda 13, Witalij Kowalenko 10, Jeff Roberson 6, Mikołaj Kurpisz 6, Sebastian Rompa 2, Daniel Ziółkowski 2, Karol Kamiński 0

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*