KPR lepszy od Startu Elbląg. Punkty zostają w Kobierzycach

Biuro Prasowe KPR Kobierzyce tekst i zdjęcia Maciej Wełyczko

Podopieczne Edyty Majdzińskiej wygrały pierwszy mecz w nowym roku. W sobotę pokonały Start Elbląg 30-24 i powiększyły swoją przewagę nad czwartym w tabeli Jarosławiem do czterech oczek.

Kobierzyczanki rozpoczęły grę od ofensywy. Mimo rozegrania efektownej akcji, nie udało im się zdobyć bramki, gdyż świetną interwencją popisała się Wiola Pająk. Chwilę później bezbłędna w kontrze była Mariola Wiertelak. Drużyna gości wyszła na prowadzenie już w 5. minucie, kiedy to faulowana Tatjana Trbović pokonała Beatę Kowalczyk. W grze obu zespołów widać było sporo nerwów. Gospodynie dochodziły, co prawda, do sytuacji rzutowych, miały jednak spory problem ze skutecznością. W 19. minucie do wyrównania doprowadziła Karolina Wicik, a zaraz potem trafiła Jakubowska. Następnie Alona Shupyk rzutem przez całe boisko do pustej bramki dała swojemu zespołowi remis. O czas poprosiła trenerka Edyta Majdzińska. Udzielone wskazówki niewiele dały, gdyż jej podopieczne schodziły na przerwę z dwubramkową stratą (12-14).

Gospodynie lepiej zaczęły drugą połowę. W 37. minucie kibice poderwali się z miejsc, bowiem wynik wyrównała Mariola WIertelak. Na kontrę przez całe boisko podała jej Barbara Zima, a skrzydłowa KPR-u wykończyła akcję, pokonując bramkarkę przyjezdnych. Po zmianie stron obie drużyny postawiły znacznie trudniejsze warunki w defensywie, skutkiem czego często grały w osłąbieniu bądź wykonywałyrzuty karne, Wynik nieustająco oscylował wokół remisu. Na kwadrans przed końcem czerwoną kartkę z powodu gradacji wykluczeń otrzymała Alicja Pękala. Bardzo dobrą zmianę między słupkami dała Barbara Zima i to głównie dzięki jej postawie gospodynie zbudowały trzybramkową przewagę. W 53. minucie przerwy zażądał Andrzej Niewrzawa. Wśród jego zawodniczek najskuteczniejsza była Alona Shupyk, która niejednokrotnie brała na siebie ciężar gry. Sto dwadzieścia sekund przed końcowym gwizdkiem dwa kontrataki wykorzystała Natalia Janas, tym samym podwyższając prowadzenie KPR-u do sześciu trafień. Wynik na 30-24 ustaliła Hanna Yashchuk.

  • To był trudny mecz, pełny emocji, bo w tym sezonie tak naprawdę już dwa razy przegrałyśmy – raz w lidze, raz w pucharze. Nastawienie miałyśmy naprawdę bojowe, żeby w końcu się przezwyciężyć i wygrać. Tym razem byłyśmy bardzo skoncentrowane, doskonale wiedziałyśmy, jakie błędy popełniłyśmy i teraz je poprawiłyśmy. Oczywiście w ciągu meczu był stres, ale cieszę się, że się udało. – powiedziała po spotkaniu bramkarka KPR-u, Barbara Zima.

Zdobyte punkty pozwolą kobierzyczankom umocnić się na najniższym stopniu ligowego podium. Czasu na świętowanie jednak nie ma, bowiem już w środę czeka je starcie z niepokonanym w tym sezonie Mistrzem Polski, Perłą Lublin.

KPR Kobierzyce – EKS Start Elbąg 30-24 (12-14)
KPR: Kowalczyk, Zima – Jakubowska 9, Kucharska 1, Ilnicka, Tomczyk, Piotrowska 3, Janas 3, Wiertelak 3, Ivanović 1, Walczak, Koprowska 4, Wicik 5, Michalak 1
Start: Orowicz, Pająk – Pękala 2, Cygan, Kaczmarek, Trbović 2, Szulc, Shupyk 9, Dronzikowska 3, Stapurewicz 1, Yashchuk 6, Rancić 1.

Wypowiedzi po meczu KPR Gminy Kobierzyce – EKS Start Elbląg

Karolina Wicik, rozgrywająca KPR-u i MVP spotkania:
W końcu zrealizowałyśmy to, co było zaplanowane. Co prawda mogło być lepiej. Uważam, żę zagrałyśmy bardzo dobry mecz, chociaż popełniłyśmy pare błędów, na początku zdecydowanie było zbyt nieskutecznie. Dlatego też jeszcze w 40. minucie było dosyć nerwowo, ale zachowałyśmy chłodną głowę i myślę, że końcówka była zdecydowanie na plus. Myślę też, że w porówananiu do tego pucharowego meczu byłyśmy po prostu bardziej skoncentrowane. To wszystko zależy od głowy, bo przecież nie da się w trzy tygodnie zmienić swojej gry, przeciwnik też tego nie robi. Inaczej podeszłyśmy do tego spotkania. Zawsze gramy, żeby wygrać. Bardzo długo zajęły nam przygotowania do dzisiejszego starcia. Bardzo się cieszę, że zostałam MVP, ale wiem, że muszę jeszcze sporo pracować, żeby to nie był tylko jeden mecz.

Barbara Zima, bramkarka KPR-u:
To był trudny mecz, pełny emocji, bo w tym sezonie tak naprawdę już dwa razy przegrałyśmy – raz w lidze, raz w pucharze. Nastawienie miałyśmy naprawdę bojowe, żeby w końcu się przezwyciężyć i wygrać. Tym razem byłyśmy bardzo skoncentrowane, doskonale wiedziałyśmy, jakie błędy popełniłyśmy i teraz je poprawiłyśmy. Oczywiście w ciągu meczu był stres, ale cieszę się, że się udało.

Tomasz Popowicz, drugi trener Startu:
Na pewno był to mecz walki, a nasza krótka ławka powoduje to, że gdzieś tam w tej drugiej połowie zabrakło nam sił. Ważnym elementem była utrata Alicji Pękali w drugiej połowie z powodu czerwonej kartki i z pewnością było spore osłabienie. Walczyliśmy do końca, ale to zespół z Kobierzyc wygrał. Miejmy nadzieję, że na następny mecz ligowy wrócą już nasze kontuzjowane i będziemy trochę w pełniejszym składzie.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*