Legioniści wracają z Bydgoszczy na tarczy, 22 punkty Chylińskiego, Enea Astoria pokonała Legię

Biuro Prasowe Legia Warszawa sekcja Koszykówki tekst , zdjęcia Paweł Kołakowski , EBL

W niecodziennych okolicznościach toczył się piątkowy mecz Energa Basket Ligi pomiędzy Eneą Astorią Bydgoszcz a Legią Warszawa. W hali Arena nie działała tablica świetlna i zegar pokazujący czas meczu i czas akcji. Mecz odbył się jednak z zaledwie kilkuminutowym opóźnieniem, a informacje niezbędne do rozgrywania pojedynku ogłaszane były przez spikera zawodów.

W Bydgoszczy Legia musiała radzić sobie bez kontuzjowanego Filipa Matczaka, którego w wyjściowym składzie zastąpił Mariusz Konopatzki. Legioniści rozpoczęli spokojnie, objęli minimalne prowadzenie po udanych akcjach Keanu Pindera i Milana Milovanovicia, ale kolejne minuty pierwszej kwarty mijały już pod dyktando Enei Astorii. Kris Clyburn, Adam Kemp i Michał Chyliński dali swojej drużynie prowadzenie 16:9, a premierową odsłonę meczu miejscowi zakończyli triumfem 24:15.

Bydgoszczanie nie ustawali w atakach i udanie rozpoczęli drugą kwartę. Legia odpowiadała trafieniami Milana Milovanovicia i Kahlila Dukesa, ale wciąż to Astoria miała wyraźną przewagę. Warszawianie niezbyt dobrze prezentowali się w defensywie pozwalając rywalom na zbyt łatwo zdobywane punkty i wiele klarownych sytuacji do zdobycia punktów. Najwięcej „oczek” w szeregach podopiecznych trenera Tane Spaseva miał Kahlil Dukes, który w połowie drugiej kwarty miał ich na swoim koncie już 11. Po stronie miejscowej drużyny próżno było szukać jednego, wyróżniającego się zawodnika – Enea Astoria umiejętnie dzieliła się piłką, zdobycze punktowe rozkładały się w drużynie na kilku koszykarzy. W ciągu kilkudziesięciu sekund Michał Michalak dostarczył swojemu zespołowi dziewięć punktów i na piętnastominutową przerwę obie ekipy udały się przy prowadzeniu gospodarzy, 43:38.

Przerwa lepiej wpłynęła na bydgoszczan, którzy z nową energią rozpoczęli drugą połowę meczu. Adam Kemp i Kris Clyburn efektownie kończyli swoje akcje dzięki czemu kibice Astorii zgromadzeni w hali Arena mogli cieszyć się z 11-punktowego prowadzenia swojego zespołu. Dwukrotnie z dystansu przymierzył Kahlil Dukes i straty błyskawicznie zmalały o połowę. Dobra seria Legii nie trwała jednak długo, w ciągu kilku minut Enea Astoria odbudowała swoją poprzednią przewagę. Przed decydująca częścią starcia gospodarze prowadzili 71:58.

Przed trudnym zadaniem stanęli legioniści, ale absolutnie nie zamierzali się poddawać. Miejscowi starali się utrzymywać bezpieczną przewagę i czynili to skutecznie. Na pięć minut przed końcem meczu limit fauli przekroczył Kris Clyburn, jeden z czołowych zawodników gospodarzy. To mogła być dodatkowa szansa dla warszawian, ale Ci zbyt często pudłowali. Do końcowych fragmentów starcia drużyna trenera Artura Gronka starała się grać mądrze, uważnie i panować nad sytuacją na boisku, ale na nieco ponad dwie minuty przed końcową syreną Astoria miała  już tylko pięć punktów przewagi (85:80). Wówczas  bardzo ważny rzut za trzy trafił Michał Chyliński dając swojemu zespołowi nieco więcej komfortu w kluczowym momencie spotkania. Legioniści nie zdołali już dogonić rywala przegrywając mecz  87:96.

Kolejny mecz warszawian odbędzie się 29 stycznia o 20:00. Mecz ze Stelmetem BC Zielona Góra będzie powrotem stołecznej ekipy do hali OSiR Bemowo przy ul. Obrońców Tobruku 40.

Enea Astoria Bydgoszcz – Legia Warszawa  96:87  (24:15, 19:23, 28:20, 25:29)

Enea Astoria: Michał Chyliński 22, Kris Clyburn 15, Adam Kemp 13, Mateusz Zębski 10, A.J. Walton 9, Marcin Nowakowski 8, Michał Aleksandrowicz 8, Łukasz Frąckiewicz 6, Jaren Sina 3, Michał Nowakowski 2,  Dorian Szyttenholm 0, Michał Krasuski -.

Trener: Artur Gronek, as. Hubert Mazur, Grzegorz Skiba

Legia: Kahlil Dukes 28, Michał Michalak 20, Milan Milovanović 16, Sebastian Kowalczyk 12, Keanu Pinder 10, Mariusz Konopatzki 1, Adam Linowski 0, Patryk Nowerski 0, Jakub Nizioł 0, Przemysław Kuźkow -.

Trener: Tane Spasev, as. Marek Zapałowski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*