EBLK: SŁABA 4 KWARTA PRZESĄDZIŁA O PORAŻCE. Enea AZS Poznań – CosinusMED Widzew Łódź 69:78

Biuro Prasowe Enea AZS Poznań tekst , zdjęcia Łukasz Wenclewski i Elżbieta Skowron

Bardzo dobra gra kapitan Enea AZS Aleksandry Pawlak (zdobyła 21 punktów), nie wystarczyła, aby zwyciężyć Widzew Łódź. Po fatalnej 4 kwarcie, przegranej 7:21, poznanianki przegrywają ważne spotkanie 69:78.

Pod wodzą nowego trenera Adama Ziemińskiego akademiczki rozpoczęły spotkanie bardzo dobrze, bo od stanu 8:0. Widać było w zespole dobrą energię i ogromną chęć walki. Od początku meczu koncertowo grała Aleksandra Pawlak, która dziurawiła kosz rywalek. Doświadczona kapitan dyrygowała zespołem, który po pierwszej kwarcie utrzymał prowadzenie 28:23.

Widzewianki jednak się nie poddawały. Tuż po rozpoczęciu 2 kwarty Julia Drop trafiła „trójkę” i łodzianki doszły akademiczki na 2 punkty.  Po trafieniu 2 koszy przez Pawlak i Parzeńską poznanianki zanotowały długi przestój, co skrzętnie wykorzystały przyjezdne. Po celnym lay-upie doskonale znanej w Poznaniu Jazmine Davis, w 16 minucie meczu łodzianki pierwszy raz wyszły na prowadzenie (32:33). Jednak walka do końca drugiej kwarty była bardzo wyrównana i na tablicy wyników  po pierwszej połowie  był remis 42:42. Można było powiedzieć, że mecz  zaczynał się od początku.

W trzeciej kwarcie po kilku udanych akcjach Martyny Pyki, Ginette Mfutili i Oli Pawlak, Enea AZS prowadziła już 8 punktami. Po mimo waleczności łodzianek, można było mieć wrażenie, że szczęście jest po stronie poznanianek. Na koniec 3 kwarty równo z syreną, za 3 punkty trafiła Milana Zivadinowić i akademiczki prowadziły 62:57. Nikt się nie spodziewał tego, co się stało w ostatniej kwarcie.

Seria niecelnych rzutów oraz szeregu strat po stronie poznańskiej ekipy spowodowała, że w 3 minucie 4 kwarty goście wyszli ponownie na prowadzenie 62:63. Po raz drugi za sprawą Jazmine  Davis, która w całym meczu dla swojego nowego zespołu zdobyła 23 punkty. Amerykanka była świetnie dysponowana, grała ofensywnie i była najczęściej faulowaną zawodniczką na parkiecie. Łodzianki dzięki Taylor Emery i Klaudii Gertchen zaczęły wypracowywać sobie większą przewagę, a ułatwiały im to popełniające błędy akademiczki. Poznanianki w ostatniej kwarcie odnotowały 10 strat, a w całym meczu, aż 25 (!). Enea AZS przegrywa ostatnią kwartę 7:21 i cały mecz 69:78.

Enea AZS Poznań – CosinusMED Widzew Łódź 69:78 (28:23,14:19,20:15,7:21)

Enea AZS: Pawlak 21, Saunders 11, Mfutila 11, Pyka 10, Miletic 4,  Parzeńska 4, Zivadinovic 3, Boslij 3, Nowicka 2, Stefańczyk, Rogozińska, Banaszak.

CosinusMed Widzew: Davis 23,  Emery 17, Gertchen 15, Gala 12, Drop 9, Vucković 2, Jaznowska, Bandoch, Kudelska , Stępień.

Po meczu powiedzieli

Wojciech Szawarski (trener CosinusMed Widzew): Mecz był bardzo trudny, od samego początku do samego końca. Jednak przyjeżdżając tutaj wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy po zwycięstwo. Cieszymy się tym bardziej, ze udało się odrobić straty z pierwszego meczu, który przegraliśmy 8 punktami. Dzisiaj wygraliśmy 9p. Zespół z Poznania jest dobrym zespołem i wie, że jeszcze w lidze niejeden mecz wygra i tego im życzę.

Jazmine Davis (CosinusMed Widzew:): Bardzo się cieszę, że mogłam tutaj dzisiaj zagrać. Grałam w drużynie z Poznania  przez ostatnie 2 lata i mam je w moim sercu. Niestety dzisiaj grałam po drugiej stronie i udało nam się wygrać ważny mecz. Cieszę się, że pomogłam drużynie w odniesieniu tego zwycięstwa.

Adam Ziemiński (Enea AZS): Niestety nie da się wygrać spotkania kiedy popełnia się w meczu aż 25 strat. To jest zbyt dużo. Skuteczność z gry nie była zła, szczególnie, że wpadło nam 10 „trójek” na 19 oddanych. Na tablicach również przeważaliśmy mając aż 41 zbiórek. Jednak jak widać popełniając tak wiele strat nie da się meczu wygrać.

 Marta Nowicka (Enea AZS): Chciałam pogratulować zespołowi z Łodzi zwycięstwa. Tak jak trener zwrócił uwagę, nie da się wygrać meczu kiedy się popełnia tyle strat. Szczególnie to boli, kiedy większość meczu się prowadzi. Niestety mecz zakończył się porażką. Wiemy, że to jeszcze nie koniec rozgrywek i musimy szukać punktów i zwycięstw w kolejnych spotkaniach. I wierzę, że to może się udać.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*