Pewne zwycięstwo KPR-u Gminy Kobierzyce nad Eurobudem JKS Jarosław

Biuro Prasowe KPR Kobierzyce tekst i zdjęcia Maciej Wełyczko

Podopieczne Edyty Majdzińskiej pokonały na własnym parkiecie sąsiadki z ligowej tabeli, EUROBUD JKS Jarosław. Kobierzyczanki rozegrały bardzo dobry mecz, a piętnaście bramek zdobyła Kinga Jakubowska.

Obie drużyny zaczęły dosyć niemrawo. Dwóch sytuacji nie wykorzystały kobierzyczanki, a w kontrze pomyliła się Julia Pietras. Szybciej przełamały się jarosławianki, a wynik otworzyła Moniky Bancilon. KPR wyszedł na prowadzenie po rzucie Martyny Michalak (3-2). Kilka dobrych interwencji Beaty Kowalczyk pozwoliło podwyższyć przewagę. Przyjezdne popełniały sporo prostych błędów. Po kolejnym szybkim kontrataku Marioli Wiertelak, kiedy strata JKS-u wynosiła już cztery oczka, o czas poprosił Vit Teleky. Trójkolorowe nie zwalniały jednak tempa. W ostatniej minucie czerwoną kartkę za faul na rzucającej Natalii Janas otrzymała, wspomniana już wcześniej Julia Pietras. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 17-12.

Po zmianie stron gospodynie zaczęły wyraźniej dominować na boisku. Drużyna z Jarosławia miała problemy z budowaniem i wykańczaniem swoich akcji w ofensywie. Ciężar zdobywania bramek wzięły na siebie Moniky Bancilon i Magda Balsam, ale same nie były w stanie odwrócić losów spotkania. W 40. minucie KPR prowadził już ośmioma bramkami. O przerwę znów poprosił szkoleniowiec przyjezdnych. Przekazane uwagi niewiele pomogły. Podopieczne Edyty Majdzińskiej bardzo dobrze funkcjonowały w obronie, co pozwalało im na wyprowadzanie szybkich kontrataków i podwyższanie przewagi. Szansę gry dostały zawodniczki, które zazwyczaj pojawiają się na boisku rzadziej, dwukrotnie na listę strzelców wpisała się m.in. Paulina Ilnicka. Ostatecznie kobierzyczanki wygrały 38-31.

MVP spotkania wybrano Kingę Jakubowską, która zdobyła piętnaście bramek.

– Nastawiałyśmy się na ciężki mecz, ale jak widać z przebiegu, nie było tak trudno. Myślę, że zabiegałyśmy Jarosław. To już chyba zmęczenie sezonem. JKS gra głównie jedną siodemką, więc natężenie było duże. My miałyśmy więcej zmian, co dało trochę świeżości. To był pierwszy z trzech meczy u siebie i na pewno chcemy wygrać też pozostałe dwa. Będzie walka i zrobimy wszystko, żeby zdobyć te sześć punktów. – powiedziała po spotkaniu kapitan zespołu, Mariola Wiertelak.


Kobierzyczanki umocniły się na trzeciej pozycji w tabeli. Za tydzień na własnym boisku podejmą Piotrcovię, a za dwa – Zagłębie.

KPR Kobierzyce – Eurobud JKS Jarosław 38-31 (17-12)
KPR: Kowalczyk, Zima – Jakubowska 15, Kucharska 2, Ilnicka 2, Tomczyk 3, Piotrowska 1, Janas 2, Kuriata, Wiertelak 3, Ivanović 2, Walczak 1, Koprowska 1, Despodovska 3, Wicik 1, Michalak 2.
JKS: Bancilon 11, Balsam 6, Donets 3, Luberecka, Szczurek, Turkalo 4, Kulpa, Pietras 1, Strózik 1, Żukowska, Szymborska Am. 1, Szymorska Al. 1, Kozimur 3, Backiel

Wypowiedzi po meczu KPR Gminy Kobierzyce – Eurobud JKS Jarosław

Mariola Wiertelak, kapitan KPR-u Kobierzyce:
Nastawiałyśmy się na ciężki mecz, ale jak widać z przebiegu, nie było tak trudno. Myślę, że zabiegałyśmy Jarosław. To już chyba zmęczenie sezonem. JKS gra głównie jedną siodemką, więc natężenie było duże. My miałyśmy więcej zmian, co dało trochę świeżości. To był pierwszy z trzech meczy u siebie i na pewno chcemy wygrać też pozostałe dwa. Będzie walka i zrobimy wszystko, żeby zdobyć te sześć punktów.

Zorica Despodovska, rozgrywająca KPR-u Kobierzyce:
Puściłyśmy szybką piłkę w ataku, wykorzystałyśmy duże dziury w obronie, ale musiałyśmy ją ruszyć. Dobrze wracałyśmy, jarosławianki nie mogły przeprowadzić kontrataków, ale to jest ich główna broń. Byłyśmy na to przygotowane. Miałyśmy dobry dzień wszystkie. Ja osobiście cieszę się, że już wróciłam do gry i dostałam szansę na boisku.

Vit Teleky, trener Eurobudu JKS-u Jarosław:
Dzisiaj mecz nie wychodził nam tak, jakbyśmy chcieli. Brakowało nam obrony i z tego był wynik 38 bramek. Dla mnie to katastrofa. Tam jest przyczyna tego, że przegraliśmy ten mecz.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*