Kwidzyn za trzy!

Biuro Prasowe KPR Gwardia Opole tekst i zdjęcie

W 21. serii PGNiG Superligi wygrywamy na wyjeździe z MMTS-em Kwidzyn 24:21 (11:9).

Pierwsza połowa meczu w Kwidzynie rozpoczęło się szybką bramką Jankowskiego i przewinieniem Landzwojczaka, ale jej tempo na przestrzeni całych 30 minut było dość spokojne. Gospodarze nie próbowali grać szybkim atakiem, starając się spokojnie rozgrywać akcje ofensywne, na co zazwyczaj odpowiadaliśmy tym samym. ,,Zazwyczaj”, bo nie zabrakło również takich trafień jak to autorstwa ,,Jankesa” na 3:1 dla Gwardzistów, gdy rzucał do pustej bramki przez całe boisko. Najczęściej puntkowaliśmy po udanych próbach z dystansu, którymi raz po raz popisywali się: Zarzycki, Mokrzki czy Działakiewicz, kwidzynianie zaś odpowiadali głównie bramkami Kutyły z rzutów karnych czy Pereta z koła. Wynik stale balansował między naszym prowadzeniem a chwilowymi zrywami gospodarzy. Jeden z nich pozwolił rywalom wyjść na prowadzenie 5:4 w 11. minucie, na szczęście później błyskawicznie je odzyskaliśmy i zdecydowaliśmy więcej już go nie oddawać. W naszej bramce fantastycznie spisywał się wracający po kontuzji Malcher, w ataku zaś regularnie punktowaliśmy – czy to po ładnej asyście Morawskiego i wykończeniu Klimkowa, czy wciśnięciem piłki do siatki przez Jankowskiego, po uprzednim wyrwaniu jej z rąk rywala. Pierwszą odsłonę trafieniami zamknęli Landzwojczak i Kawka, co przełożyło się na ostateczny wynik 11:9 dla Gwardii, a…

Po zmianie stron obaj wymienieni wyżej zawodnicy ujrzeli czerwone kartki w odstępie zaledwie pięciu minut. Jako pierwszy boisko opuścił Landzwojczak (jego kara wynikała z trzeciego przewinienia kwalifikującego się na tradycyjne ,,2 minuty”), z kolei ,,Kawa” swoje ,,czerwo” otrzymał bezpośrednio za interwencję w obronie. Po tej sytuacji rzut karny na bramkę zamienił Potoczny, co – mając na względzie wcześniejsze trafienia Zarzyckiego i Lemaniaka – w 37. minucie przekładało się na nadal korzystny dla nas wynik 13:10. O ile pierwsza połowa nie obfitowała w szalone zwroty akcji, o tyle w drugiej działo się naprawdę dużo. Najpierw błyskawiczne dwie czerwone kartki, potem – kontrowersje związane z (nie) zaliczaniem bramek Potocznego czy Klimkowa. Gospodarze niebezpiecznie zbliżyli się do nas na różnicę jednego punktu po skutecznej kontrze, będącej pokłosiem ostrzelenia poprzeczki przez Fabianowicza i zrobiło się już 17:18. Na szczęście wtedy Milewski rozpoczął imponującą serię punktową Gwardzistów, którą kontynuowali, kolejno: Zarzycki, Mauer, Morzki i ponownie Zarzycki, a przerwał ją dopiero Kryński… 7 minut później. Wtedy już, przy pięciobramkowej przewadze, na sporym luzie na to trafienie efektownym ,,lobem” odpowiedział Klimków, który kilkadziesiąt sekund później ujrzał czerwoną kartkę z gradacji kar. Poza minimalnym zmniejszeniem strat przez zawodników MMTS-u, nic więcej już się w tym spotkaniu nie wydarzyło, dzięki czemu zgarniamy kolejne 3 punkty, wygrywając w Kwidzynie 24:21.

Gwardia wystąpiła w składzie: Zembrzycki, Malcher – Lemaniak 2, Fabianowicz, Zarzycki 5, Klimków 3, Małecki, Mokrzki 4, Zieniewicz, Jankowski 4, Zadura, Kawka 2, Mauer 2, Milewski 1, Morawski, Działakiewicz 1, Skraburski.

Trener: Rafał Kuptel

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*