Pewne punkty ORLEN Wisły Płock

Biuro Prasowe SPR Wisła Płock tekst  i zdjęcia , filmy

W meczu 21. serii PGNiG Superligi ORLEN Wisła Płock pokonała Energę MKS Kalisz 30:23.

W piątkowe popołudnie byliśmy świadkami nieco innego obrazu gry niż ten, do którego Nafciarze zdążyli przyzwyczaić swoich kibiców. Gospodarze grali szybko i skutecznie w ataku, ale tym razem ustawiona 5-1 obrona zbyt wiele miejsca zostawiała rozgrywającym Kalisza. Goście dążyli do sytuacji jeden na jeden z obrońcą, które często kończyli udanym rzutem, lub wywalczonym rzutem karnym. Z dobrej strony pokazali się bramkarze obu ekip – Ivan Stevanović oraz Łukasz Zakreta, którzy byli mocnymi punktami swoich zespołów. Po kwadransie gry tablica świetlna wskazywała wynik 8:6, a o czas poprosił trener Patrik Liljestrand. Po powrocie na boisko gospodarze utrzymywali 2-3 przewagi nad rywalem, a kaliszanie mocno walczyli o to, aby ta różnica się nie powiększała. Dla Nafciarzy większość bramek padała po rzutach skrzydłowych, w szeregach gości w pierwszej połowie najczęściej na listę strzelców wpisywali się bracia Pilitowscy. Gospodarze przycisnęli jeszcze w ostatnich pięciu minutach tej części spotkania. Dwie bramki zdobył Michał Daszek, po jednym razie na listę strzelców wpisali się Czapliński i Zdrahala i w efekcie na przerwę ORLEN Wisła zeszła przy prowadzeniu 17:13.

Pierwsze minuty drugiej połowy nie przyniosły przełomu ani po jednej, ani po drugiej stronie. Obie ekipy grały swoje i nie zanosiło się ani na zdecydowane zwycięstwo Nafciarzy, ani na realne zagrożenie ze strony MKS-u. Swoistym wydarzeniem tego spotkania były…dwa przestrzelone rzuty karne przez Konstantina Igropulo. Rosjanin nie zwykł do tej pory mylić się w tym elemencie, a tym razem dwukrotnie musiał uznać wyższość Caspera Liljestranda. Więcej w dzisiejszym meczu się nie wydarzyło. Gospodarze powoli, ale systematycznie powiększali swoją przewagę i ostatecznie zwyciężyli 27:21.

ORLEN Wisła Płock – Energa MKS Kalisz 30:23 (17:13)

Komentarze po meczu ORLEN Wisły Płock z Energą MKS Kalisz

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*