DŁUGI POWRÓT BEZ PUNKTÓW

dav

Biuro Prasowe KPR Gwardia Opole tekst i zdjęcie

W meczu trzeciej rundy fazy grupowej Pucharu EHF przegrywamy w Portugalii z Benfiką 24:29 (12:14).

Początek meczu w Lizbonie był dla nas niezwykle obiecujący. Po krótkim okresie wstępnego, wzajemnego badania, w którym dwukrotnie Capdeville pokonywał Działakiewicz, a dwukrotnie również skapitulował Zembrzycki, nastąpiło prawdopodobnie najbardziej przebojowe kilkadziesiąt sekund naszego zespołu w tej edycji Pucharu EHF. W 8. minucie Mauer skutecznie wykorzystał rzut karny, chwilę później na 4:2 wynik podwyższył Zarzycki, a przepięknym lobem nad bramkarzem gospodarzy podsumował to Lemaniak. Po 9. minutach gry było więc 5:2 dla gangu Kuptela, co jednocześnie dało nam wiele powodów do optymizmu, ale i zmobilizowało zawodników Benfiki do rozważniejszej gry po obu stronach boiska. Odpowiedź rywali okazała się jeszcze skuteczniejsza, gdyż po kwadransie gry prowadzili oni już dwoma punktami, a najwięcej kłopotów sprawiali Gwardzistom Ci zawodnicy, po których można się było tego spodziewać. Djordjic, Seabra i Pais rozpętali bowiem prawdziwą strzelaninę, którą zdecydowanym wejściem i bardzo mocnym rzutem przerwał dopiero Zieniewicz. Później Jędrzej dorzucił kolejną bramkę, a w ślad za nim poszedł Mauer, który aż trzykrotnie na przestrzeni 7 minut doprowadzał do remisu (trafiał na 8:8 w 19. minucie, na 9:9 w 21. minucie oraz na 10:10 w minucie 25). Gospodarze w tym czasie, jakby zainspirowani postawą naszych zawodników w defensywie, zaczęli grać niezwykle ostro, przez co na parkiecie raz po raz dochodziło do twardych, fizycznych starć. Dodatkowo, momentami doskonale w bramkach spisywali się obaj bramkarze, przez co widowisko zrobiło się bardzo emocjonujące i interesujące. Później jednak nastąpił chwilowy zryw podopiecznych Carlosa Resende, którzy doprowadzili do wyniku 13:10. I co prawda Zieniewicz do spółki z Zarzyckim od razu na tę serię odpowiedzieli, jednak ostatnio słowo w pierwszej połowie należało do Djordjica, który skutecznie wykorzystał wykonywany już po końcowej syrenie rzut karny, ustalając rezultat pierwszej połowy na 14:12.

Drugą odsłonę trafieniem rozpoczął Antunes, ale już po chwili ponownie postraszyliśmy gospodarzy, doprowadzając do remisu. Wtedy trwał okres wyrównanej gry, w którym po naszej stronie widoczny był głównie ,,Zarzyk”. Szczególnej urody bramkę zapisał na swoje konto przy stanie 17:16, doskonale wykorzystując piękną wrzutkę Działakiewicza. Potem, gdy w 39. minucie na prowadzenie Benfikę wyprowadził Moreira, pozytywne akcenty po naszej stronie pojawiały się już rzadziej, a inicjatywy nie odzyskaliśmy już do samego końca. Zawodnicy z Lizbony punktowali bez dłuższych przerw, głównie za sprawą Djordjica, który był bezlitosny przy rzutach karnych, dodatkowo czerwoną kartką ukarany został Klimków. Na serie strzeleckie gospodarzy odpowiadaliśmy jednym, maksymalnie dwoma skutecznymi rzutami, a do zatrzymania rozpędzonych rywali nie wystarczyła nawet fantastyczna, podwójna interwencja Malchera z 47. minuty. Ostatecznie całe spotkanie zakończyło się wynikiem 29:24 dla Benfiki i – niestety – już trzecią porażką Gwardzistów w fazie grupowej Pucharu EHF.

Gwardia wystąpiła w składzie: Zembrzycki, Malcher – Lemaniak 1, Fabianowicz, Zarzycki 6, Klimków 1, Mokrzki, Zieniewicz 3, Jankowski, Zadura, Kawka 1, Mauer 8, Milewski, Morawski, Działakiewicz 4, Skraburski.

Trener: Rafał Kuptel

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*