Wielkie emocje w meczu z Górnikiem

Biuro Prasowe Klub Sportowy Azoty Puławy

Kiedy do przerwy Azoty-Puławy prowadziły z Górnikiem Zabrze pięcioma trafieniami, wydawało się, że wezmą na Ślązakach udany rewanż za jesienną porażkę. W drugiej połowie trzecia ekipa PGNiG Superligi odrobiła straty. O wygranej przyjezdnych zadecydowały rzuty karne.

Mimo iż spotkanie pomiędzy zespołami z Puław i Zabrzem nie miało wpływu na kształt tabeli PGNiG Superligi to oba zespoły podeszły do meczu z dużą wolą wygranej. Nie mające ostatnio szczęścia w starciach z zabrzanami Azoty-Puławy wydawały się początkowo bardziej zdeterminowane. Co prawda w piątej minucie po golu ekspuławianina Krzysztofa Łyżwy goście wygrywali  3:1, ale już cztery minuty później na minimalnym prowadzeniu byli miejscowi (9′ 4:3). To był bardzo dobry moment w grze Łukasza Rogulskiego, którego cztery gole wysforowały w 11 minucie gospodarzy na prowadzenie 6:4. Kolejne minuty to twarda walka z obu stron. W tym okresie utrzymywała się minimalna przewaga puławian. W 20 minucie Azotowcy wykorzystali wreszcie udane interwencje Vadima Bogdanova i po golu Dawida Dawydzika odskoczyli na trzy gole – 11:8. Ostatnie 10 minut należało do Antoniego Łangowskiego. Rozgrywający Azotów rzucał jak na zawołanie i był w tym elemencie do bólu skuteczny. To głównie dzięki jego celnym rzutom i dobrej grze w obronie miejscowi schodzili na przerwę przy pięciobramkowej przewadze.

Początek drugiej odsłony rozwiał nadzieję kibiców na łatwe i efektowne zwycięstwo. Zabrzanie wzmocnili obronę i skorzystali z błędów puławian w ataku. Między 34 a 38  minutą Górnicy zdobyli pięć goli z rzędu nie tracąc żadnego i po golu Szymona Sićko doprowadzili do remisu po 19. Wyrównana walka na parkiecie  toczyła się przez kolejny kwadrans. Emocje znów sięgnęły zenitu w końcówce meczu. W 54 minucie Sićko wyprowadził Górnika na dwubramkowe prowadzenie (26:28). Azotowcy nie załamali się – dwukrotnie w ataku wywalczyli karne, które na gole zamienił bezbłędny w tym elemencie Wojciech Gumiński. W ostatniej minucie przy remisie po 29 najpierw faul w ataku popełnili Azotowcy, a na pięć sekund przed końcem goście zgubili piłkę po nieudanej wrzutce do skrzydła. Po czasie wziętym przez trenera Michała Skórskiego Azotowcy przeprowadzili wzorową akcję – Bartosz Kowalczyk dograł piłkę na koło do Dawydzika, ale rzut tego ostatniego obronił Jakub Skrzyniarz.

Rzuty karne rozpoczęły się od niecelnego  rzutu Łukasza Rogulskiego. Później do końca wszyscy rzucali skutecznie,  a to sprawiło, że dwa punkty do swego dorobku dopisali zabrzanie.

Azoty-Puławy – NMC Górnik Zabrze 29:29 (18:13) k. 4:5
Azoty-Puławy:  Bogdanov, Koshovy – Łangowski 8, Rogulski 4, Podsiadło 3, Gumiński 3, Jarosiewicz 3, Bachko 2, Szyba 2, Przybylski 1, Kowalczyk 1, Dawydzik 1, Seroka 1.
NMC Górnik: Galia, Skrzyniarz – Sićko 7,  Sluijters 6, Tomczak 5, Bushkou 3, Bondzior 2, Łyżwa 2, Kondratiuk 2, Tatarintsev 1, Gliński 1, Bis, Czuwara, Gogola.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*