Dwadzieścia jeden bramek różnicy w Kielcach

Biuro Prasowe PGE VIVE Kielce tekst Magda Pluszewska , zdjęcia Anna Benicewicz – Miazga

W meczu 24. serii PGNiG Superligi drużyna PGE VIVE Kielce pewnie pokonała ekipę SPR Chrobry Głogów 47:26. Już w pierwszej połowie, dzięki agresywnej obronie i niepewnej postawie w ataku gości, kielczanie wypracowali sobie dwunastobramkową przewagę. Gra opierała się głównie na prowokowaniu błędów rywali i szybkich, skutecznych kontratakach. W spotkaniu zabrakło Uladzislaua Kulesha oraz kontuzjowanych Tomasza Gębali i Mariusza Jurkiewicza.

PGE VIVE Kielce – SPR Chrobry Głogów 47:26 (25:13)

PGE VIVE Kielce: Kornecki (1-30 min, 8/21 = 38%), Wolff (31-60 min, 11/24 = 46%) – Jachlewski 7, Fernandez 6, Pehlivan 6, Karacić 2, D. Dujshebaev 1, A. Dujshebaev 1, Vujović 1, Lijewski 2, Moryto 6, Janc 5. Karalek 7, Guillo 3

SPR Chrobry Głogów: Zapora (1-40 min, 5/35 = 14%), Stachera (40-60 min, 2/17 = 12%) – Grabowski 5, Tilte 9, Babicz, Makowiejew 2, Tylutki, Przysiek, Jamioł 2, Buinenko 3, Zdobylak 1, Krzysztofik 4

Pierwsza siódemka: Kornecki – Moryto, Vujović, Karacić, Karalek, Pehlivan, Jachlewski

 

Spotkanie na środku rozegrania w kieleckiej ekipie rozpoczął Igor Karacić. Po jego lewej stronie trener Talant Dujshebaev postawił na Doruka Pehlivana i Mateusza Jachlewskiego, a po prawej na Branko Vujovicia i Arkadiusza Moryto. Na koło do ataku wbiegał Artsem Karalek, do obrony zaś zmieniał go Romaric Guillo, a bramki pilnował Mateusz Kornecki. Naszemu bramkarzowi wychodziło to bardzo dobrze – w ciągu pierwszych dziesięciu minut obronił trzy z siedmiu rzutów, mając skuteczność na poziomie 43%.

Kielczanie rozpoczęli grę w defensywie systemem 5-1 z Mateuszem Jachlewskim na „jedynce”. Szeregi obronne uzupełniał Daniel Dujshebaev, który ze względu na doznaną w czasie mistrzostw Europy kontuzję barku wciąż jeszcze nie może grać w ataku. Dani wbiegał na boisko, zastępując Doruka Pehlivana. Po kwadransie meczu nastąpiła tradycyjna zmiana znacznej części składu. Na skrzydłach pojawili się Blaz Janc i Angel Fernandez, na środku rozegrania Alex Dujshebaev, a po jego prawej stronie Krzysztof Lijewski.

Siła rażenia gospodarzy była ogromna, a skuteczność w ataku głogowian fatalna – zaledwie 49%. W większości prób tworzenia ataku pozycyjnego goście odbijali się od kieleckiej defensywy lub gubili piłkę gdzieś między nogami obrońców. Mistrzowie Polski natomiast bezwzględnie wykorzystywali każdy błąd błyskawicznymi kontrami, których arsenał był ogromny. A to Angel Fernandez przebiegł samotnie całą długość boiska, a to Krzysztof Lijewski „wyprowadził” Blaza Janca i podał mu piłkę tuż przed polem bramkowym, a to Alex Dujshebaev ściągnął na siebie powracających do obrony zawodników Chrobrego, oddając na końcu piłkę swojemu bratu, Danielowi. W ten prosty sposób po pierwszej połowie drużyna PGE VIVE Kielce prowadziła aż 25:13.

Na drugą połowę między słupkami zameldował się Andreas Wolff. Poza tą jedną zmianą w bramce wyjściowa siódemka pozostała bez zmian w stosunku do tej, która wyszła na parkiet na początku meczu. Bez większych zmian przebiegał też sam mecz. Solidna defensywa i mocna bramka dawały mistrzom Polski mnóstwo możliwości na przeprowadzanie wymyślnych kontr, m. in. piękną wrzutką popisali się Alex Dujshebaev i Angel Fernandez. Wśród ciekawych akcji tej połowy była też interwencja Andreasa Wolffa, który sparował rzut Dawida Przysieka, ale tak, że piłka zmierzała jeszcze w kierunku bramki. Andi zdążył jednak zaasekurować się i wybił piłkę tuż przed linią bramkową. W innej sytuacji wracający do obrony podczas jednej z kontr gości Angel Fernandez niemal wyciągnął piłkę z rąk Oleksandra Tilte, a chwilę później bramkę dla kielczan zdobył Doruk Pehlivan. Mecz zakończył się wysokim zwycięstwem ekipy PGE VIVE, 47:26.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*