POJEDYNEK BRAMKARSKI NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE. MKS LUBLIN ZWYCIĘSKI W KOBIERZYCACH

Biuro Prasowe KPR Kobierzyce tekst i zdjęcia Maciej Wołyczko

W 20. serii PGNiG Superligi Kobiet kobierzycki KPR podejmował we włąsnej hali MKS Perłę Lublin. To było świetne widowisko, a prym w obu drużynach wiodły bramkarki. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Mistrzyń Polski.

Perła rozpoczęła bardzo pewnie w ataku, a dwie pierwsze akcje wykończyły skrzydłowe (0-2). Chwilę później wracająca do obrony Dagmara Nocuń została odesłana na łąwkę kar za faul na wznawiającej grę Marioli WIertelak. Gospodynie wyrównały w 9. minucie (3-3), a zaraz potem wyszły na prowadzenie za sprawą Kingi Jakubowskiej. Obie drużyny prezentowały bardzo twardą obronę, dlatego też kibice zgromadzeni w kobierzyckiej hali byli świadkami wielu efektownych akcji. W doskonałej dyspozycji były bramkarki – zarówno Weronika Gawlik, jak i Beata Kowalczyk imponowały skutecnymi interwencjami.

Na niewiele ponad dwie minuty przed końcem połowy kobierzyczanki grały w podwójnym osłabieniu. Wówczas Basia Zima obroniła rzut karny wykonywany przez Sylwię Matuszczyk. Pierwsze trzydzieści minut było bardzo wyrównane, a wynik oscylował wokół remisu. Na przerwę w minimalnie lepszej sytuacji schodziły gospodynie (12-11).

Po zmianie stron zespoły wrzuciły wyższy bieg i w zaledwie pięć minut dorzuciły osiem bramek. Po drugim z rzędu trafieniu Marty Gęgi. MKS odzyskał prowadzenie z początku spotkania (15-16), świetnie broniła także Gabriela Besen. Z powodu wykluczeń w szeregi gospodyń wkradło się sporo zamieszania, co bezlitośnie wykorzystała Perła. Podwyższyła przewagę do 20-16, a największe zagrożenie stanowiła Joanna Szarawaga. Po drugiej stronie nie do zatrzymania była Kinga Jakubowska.

Mistrzynie Polski w ostatnim kwadransie gry złapały wiatr w żagle i sukcesywnie zwiększały dystans dzielący je od KPR-u. Kilka razy wykorzystały błędy gospodyń, które stosowały manewr z wycofaniem bramkarki, zdobywając bramki za pomocą rzutu przez całe boisko. Podopieczne Edyty Majdzińskiej zanotowały jeszcze zryw, trafiając cztery razy z rzędu (z 21-32 na 25-32), ale nie były w stanie odwrócić losów spotkania. Wynik meczu na 26-33 ustaliła wspomniana już wcześniej Jakubowska.

Całkowicie stanęłyśmy w drugiej połowie. Nie wiem, co się stało, zatrzymała nas Gabi Besen. Nie mogłyśmy wykończyć stuprocentowych sytuacji, które i tak trudno nam było wypracować. Sypnęła się obrona, a z takim przeciwnikiem prawie niemożliwe wygrać, jeśli się nie gra w defensywie. Perła pilnowała wyniku do końca. Naprawdę katastrofalna ta druga połowa, po tak dobrej pierwszej, kiedy to przeciwnik nie mógł się odnaleźć. Może zmęczenie miało na to wpływ, musimy to przeanalizować, ale to żadne wytłumaczenie. – powiedziała po spotkaniu Aleksandra Kucharska, rozgrywająca Kobierzyc.
MVP meczu wybrano bramkarki obu drużyn – Beatę Kowalczyk oraz Gabrielę Besen.

Za tydzień kobierzyczanki zmierzą się z beniaminkiem z Jarosławia, a MKS podejmie we własnej hali Zagłębie Lubin.

KPR Kobierzyce – MKS Perła Lublin 26-33 (12-11)
KPR: Zima, Kowalczyk – Jakubowska 7, Kucharska, Ilnicka 1, Tomczyk 1, Piotrowska 4, Janas 1, Kuriata, Wiertelak 3, Ivanović, Walczak 4, Koprowska 1, Despodovska 3, Wicik 1.
MKS: Gawlik, Besen – Olek, Łabuda 4, Szarawaga 6, Więckowska 1, Gęga 3, Matuszczyk 3, Królikowska, Nocuń 5, Nosek 3, Kochaniak 2, Rosiak 4, Blazević 2.

POJEDYNEK BRAMKARSKI NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE. MKS LUBLIN ZWYCIĘSKI W KOBIERZYCACH

Aleksandra Kucharska, rozgrywająca KPR-u Kobierzyce:
Całkowicie stanęłyśmy w drugiej połowie. Nie wiem, co się stało, zatrzymała nas Gabi Besen. Nie mogłyśmy wykończyć stuprocentowych sytuacji, które i tak trudno nam było wypracować. Sypnęła się obrona, a z takim przeciwnikiem prawie niemożliwe wygrać, jeśli się nie gra w defensywie. Perła pilnowała wyniku do końca. Naprawdę katastrofalna ta druga połowa, po tak dobrej pierwszej, kiedy to przeciwnik nie mógł się odnaleźć. Może zmęczenie miało na to wpływ, musimy to przeanalizować, ale to żadne wytłumaczenie.

Andjela Ivanović, obrotowa KPR-u Kobierzyce:
W pierwszej połowie realizowałyśmy wszystkie zadania, które zaplanowałyśmy przed meczem. To, co miałyśmy zrobić, nam się udawało – wyeliminowałyśmy koło i rzut z drugiej linii. Obrona funkcjonowała bardzo dobrze. Potem zupełnie się pogubiłyśmy, nie rzucałyśmy sam na sam i popełniałyśmy głupie błędy. Chyba straciłyśmy koncentrację.

Dominika Więckowska, rozgrywająca MKS-u Perły Lublin:
Myślę, że ten wynik z pierwszej połowy to efekt naszej nieskuteczności w ataku. Nie kończyłyśmy wypracowanych akcji i to zaważyło na rezultacie pierwszej cześci. W szatni powiedziałyśmy sobie, co jest nie tak i poprawiłyśmy to od samego początku, dlatego mecz już się ułożył. Ostatnio miałyśmy dosyć okrojony skłąd. grałyśmy tak naprawdę jedną siódemką i z tego też wzięła się ta słabsza dyspozycja, Dzisiaj już widać było, że dziewczyny wróciły do formy i stąd taki wynik.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*