Sezon 2019/2020 w wykonaniu Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle

Biuro Prasowe ZAKSA Kędzierzyn Koźle tekst , zdjęcie archiwalne

Sezon 2019/2020 kędzierzynianie rozpoczęli mocnym akcentem. Przebudowany zespół mistrza Polski przed rozpoczęciem zmagań sięgnął po pierwsze trofeum w sezonie, po raz pierwszy w historii klubu zdobywając Superpuchar. Historycznych rezultatów nasz zespół zanotował jednak więcej.

– Nie ma klubu na świecie, który ma najlepszych zawodników, inwestuje duże pieniądze, a nie ma oczekiwań w kwestii wyników. Presja? Karmię się nią każdego dnia. Nie przejmuję się za bardzo, bo to jest normalne. Jakiś rodzaj presji powinien na tobie ciążyć, jeśli chcesz coś wygrać – tak o oczekiwaniach i walce o najwyższe cele w Kędzierzynie-Koźlu mówił przed sezonem nowy szkoleniowiec Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Nikola Grbić. Kilka miesięcy ciężkiej pracy na treningach, wymagających wyjazdów, walki z rywalami, ale i własnymi słabościami oraz pierwsze mniejsze i większe sukcesy – tak wyglądały ostatnie miesiące siatkarzy Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Podsumowując ten sezon wróćmy do najważniejszych jego momentów…
Superpuchar Polski 2019

Apetyt na sukces kędzierzynianie zaspokoili dość szybko. Przechodzący już do historii sezon podopieczni trenera Grbicia rozpoczęli mocnym akcentem, bo 23 października w gliwickiej Arenie byliśmy świadkami starcia mistrza z wicemistrzem kraju. Zgodnie z tradycją dwie czołowe drużyny poprzedniego sezonu mierzyły się w walce o pierwsze trofeum w nowym sezonie – Superpuchar Polski. Zarówno kędzierzynian, jak i zespół z Warszawy przed sezonem dotknęły zmiany kadrowe, a nasz rywal do spotkania przystąpił również pod nową nazwą – Projekt Warszawa. Jak zgodnie podkreślali szkoleniowcy obu drużyn, na tym etapie przygotowań zawodnicy nie byli jeszcze w swojej optymalnej dyspozycji. Oczekujący wyrównanego widowiska fani siatkówki mogli być jednak zadowoleni, nie brakowało bowiem długich wymian, efektownych ataków i ofiarnej walki w obronie. Po zaciętym starciu to nasz zespół mógł się cieszyć z wygranej 3:1, a najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został nasz atakujący – Łukasz Kaczmarek. Zwycięstwo pozwoliło nam w dobrych nastrojach przystąpić do sezonu. Zdobywając Superpuchar Polski nasz zespół zapisał również kolejną ważną kartę w bogatej historii klubu, to bowiem jedyne trofeum w zmaganiach krajowych, jakiego do tej pory brakowało ZAKSIE.

Pierwsza runda dla ZAKSY

Zmagania PlusLigi rozpoczęliśmy nieco później. Mecz 1. kolejki miał być starciem mistrza kraju z beniaminkiem, rozgrywanym na terenie rywala. Na prośbę Ślepska Malow Suwałki  zmianie uległ gospodarz meczu i do Suwałk kędzierzynianie pojechali dopiero w rundzie rewanżowej, 6 listopada. Tym samym na inaugurację sezonu w Kędzierzynie-Koźlu musieliśmy poczekać do 2. kolejki. W tym spotkaniu podopieczni Nikoli Grbicia podejmowali MKS Będzin, zespół z którym na etapie przygotowań mierzyliśmy się kilkukrotnie. To był początek serii zwycięstw mistrza Polski, równie dobrze Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wypadała w konfrontacji z zespołami aspirującymi do walki o medale, o czym boleśnie przekonali się m.in. jastrzębianie. – Zawsze jest co poprawiać i nad czym pracować. Jednak jeśli będziemy kontynuować tę pracę i grać tak, jak w tym meczu to będę bardzo zadowolony. Oczywiście czas działa na naszą korzyść, im więcej czasu spędzimy razem tym lepszy będzie „feeling” w drużynie – mówił na tym etapie rozgrywek nasz trener, a jego podopieczni potwierdzali, że może być jeszcze lepiej. ZAKSA zmierzała od zwycięstwa do zwycięstwa, nawet seta w HWS „Azoty” nie ugrali bełchatowianie, punktów naszej drużynie nie urwali waleczni gdańszczanie, imponującą serię zwycięstw ZAKSY przerwało dopiero starcie mistrza z wicemistrzem kraju. To właśnie w 13. kolejce, kończącej pierwszą rundę fazy zasadniczej, gościliśmy Vervę Warszawa Orlen Paliwa. Siatkarze obu drużyn przyzwyczaili swoich fanów, że mecze ZAKSY ze stołecznymi to nie tylko gwarancja siatkówki na najwyższym poziomie, ale również spora dawka emocji – nie inaczej było tym razem. Mecz rozpoczęliśmy mocnym akcentem, prowadząc 2:1, znakomite zawody rozgrywał zdobywca 23. punktów Aleksander Śliwka. Goście zdołali doprowadzić do przełamania, triumfując w tie-breaku. Mimo pierwszej porażki w sezonie Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle utrzymała pozycję lidera. Tym samym po raz piąty z rzędu kędzierzynianie wygrali pierwszą rundę fazy zasadniczej.

 

Liga Mistrzów – znakomity start i najdziwniejszy mecz

Równolegle kędzierzynianie rozpoczęli walkę w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Pod koniec października poznaliśmy grupowych rywali, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle trafiła do grupy E razem z VfB Friedrichshafen, Knack Roeselare, w późniejszym czasie do naszej grupy trafił mistrz Serbii – Vojovodina Novy Sad. Oceniając losowanie nasz trener był zadowolony. – Trafiliśmy na dobrą grupę. Niemniej jednak musimy być bardzo ostrożni, aby zdobyć jak najwięcej punktów i wywalczyć awans do kolejnej rundy z jak najlepszym rezultatem – podkreślał szkoleniowiec. Cel, jakim  był awans z pierwszego miejsca w grupie został zrealizowany, nawet z nawiązką. Również w ocenach ekspertów siatkarze mistrza Polski stawiani byli w roli faworyta swojej grupy. Podobnie jak w zmaganiach ligowych kędzierzynianie wywiązywali się z tej roli bezbłędnie, notując kolejne wygrane i dość szybko budując znaczną przewagę zostali liderem grupy E. Trener Grbić korzystając z braku limitów obcokrajowców w tych rozgrywkach dość często rotował składem, w meczach europejskich pucharów częściej niż w rywalizacji ligowej widzieliśmy na boisku m.in. Simone Parodiego. Niezależnie od zestawienia, w jakim przyszło nam walczyć wynik był niezmienny – ZAKSA jako triumfator swojej grupy wyśrubowała imponujący wynik, wygrywając wszystkie mecze tej części rozgrywek bez straty choćby seta.

O ile w fazie grupowej naszej drużynie udało się uniknąć dalekich wyjazdów tym razem miało być inaczej, w ćwierćfinale los na drodze naszego zespołu postawił Kuzbass Kemerovo. Podopiecznych Nikoli Grbicia czekał wyjątkowo wymagający wyjazd, do oddalonego od Kędzierzyna-Koźla o ponad 5 tysięcy kilometrów Kemerova. Trudy podróży i różnica czasu nie powstrzymały ambitnych kędzierzynian, którzy na terenie rywala wygrali, co stanowiło sporą zaliczkę przed rewanżem. – To wielkie zwycięstwo, oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę z tego z jak mocnym rywalem się mierzymy, jednak my graliśmy cierpliwie, byliśmy w stanie pozostać w grze, nawet kiedy oni ryzykowali – nie kryjąc dumy z postawy swojego zespołu mówił Nikola Grbić. Nasz zespół był o krok od sukcesu, niestety drugie spotkanie ćwierćfinałowe rozgrywaliśmy w nietypowych okolicznościach. W związku z profilaktyką przeciwko rozprzestrzenianiu się koronawirusa mecz rewanżowy rozgrywano bez udziału kibiców. Nawet w tak trudnej sytuacji mogliśmy liczyć na wsparcie fanów ZAKSY, którzy wykorzystując nowoczesne technologie byli tego dnia z naszym zespołem. Wygrana rywali 3:1 zakończyła naszą przygodę w Lidze Mistrzów, wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, że był to ostatni mecz naszego zespołu w tym sezonie…

Druga runda fazy zasadniczej i niespodziewany koniec rozgrywek

Po znakomitych występach w pierwszej rundzie fazy zasadniczej apetyty wzrosły. Niestety nieco dłuższa przerwa, związana z pauzą świąteczną, nie sprzyjała naszej drużynie. Kolejną rundę rozpoczęliśmy od falstartu, pojawiły się potknięcia, jak przegrana 1:3 z MKS-em Będzin. Po wielu latach pechową serię w meczach z ZAKSĄ przerwał również Jastrzębski Węgiel, w meczu z jastrzębianami doszło do podziału punktów. -Wiemy, że mamy wiele rzeczy do poprawy, które zależą od nas. To nie tak, że rywale sprawili nam kłopoty, którym nie mogliśmy zaradzić – podkreślał szkoleniowiec naszego zespołu, dostrzegając pozytywy i pole do pracy, nawet po przegranych meczach. Mimo że nie zawsze wyniki były takie, jak można tego oczekiwać z obozu Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle napływały również dobre informacje. Do treningów po przerwie wracali powoli Łukasz Kaczmarek i Piotr Łukasik. W decydującej fazie sezonu wszystko wskazywało, że do dyspozycji szkoleniowca będą wszyscy zawodnicy (niestety Łukaszowi Kaczmarkowi później przytrafił się uraz, wykluczający go z gry do końca sezonu). W tym czasie informowaliśmy również o ważnych przedłużeniach kontraktów, z kapitanem naszego zespołu – Benem Toniuttim, czy stanowiącymi trzon ZAKSY Aleksandrem Śliwką i Łukaszem Kaczmarkiem.  Po nieco falującej grze na początku rundy rewanżowej kędzierzynianie wrócili na zwycięską ścieżkę, po meczu 23. kolejki odzyskując pozycję lidera PusLigi, wygrana 3:1 z Indykpolem AZS Olsztyn pozwoliła nam utrzymać tę pozycję, przy dwóch punktach przewagi nad drugim zespołem z Warszawy. Tę klasyfikację uznano za ostateczną, 25 marca zapadła bowiem decyzja o zakończeniu rozgrywek PlusLigi w sezonie 2019/2020. Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zmagania zakończyła jako pierwszy zespół po rozegranych 24. kolejkach.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*