M. Kornecki: Bramkarze są w minimalnie lepszej sytuacji

Biuro Prasowe PGE VIVE Kielce tekst Magda Pluszewska , zdjęcie Anna Benicewicz -Miazga

Bramkarz PGE VIVE Kielce opowiada o codzienności treningowej piłkarzy ręcznych w obecnej sytuacji. Pytania do wywiadu zebraliśmy od dziennikarzy lokalnych redakcji sportowych. Rozmowa z Mateuszem to efekt już drugiej „konferencji prawie prasowej” zorganizowanej przez nasz klub w trakcie pandemii. Pod tekstem znajdują linki do wcześniejszego wywiadu przeprowadzonego w tej formie z trenerem Talantem Dujshebaevem.

PGE VIVE Kielce: Mijają kolejne tygodnie pandemii, powoli zaczynamy znosić ograniczenia. Jak radzisz sobie w tym okresie?

Mateusz Kornecki, bramkarz PGE VIVE Kielce: Na początku był chaos. Przez pierwsze dwa tygodnie człowiek za bardzo nie wiedział, jak się do tego wszystkiego zabrać, ale z biegiem czasu udało się to usystematyzować. Zmniejszają się obostrzenia, teraz jest już luźniej, można trenować na zewnątrz, w odosobnieniu. Staram się podtrzymywać formę. Nie biegam aż tak dużo jak w okresie przygotowawczym, bo nie przygotowujemy się teraz do żadnych meczów. Skupiam się więc na treningach, na które nie było czasu w trakcie sezonu, typu podciąganie na drążku, gimnastyka.

Wychodzi na to, że jeśli jeszcze nie teraz, to za chwilę będziesz w formie strongmana!

Jak widać na załączonym obrazku, do strongmana nie mogę się porównać (śmiech)! Ale przez to, że trenuję, czuję się lepiej fizycznie i psychicznie. Mogę trochę odpocząć od zamieszania związanego z koronawirusem. Teraz chodzi bardziej o podtrzymanie elementów treningowych niż jakąś zdecydowaną poprawę osiągów, przysłowiowe „napakowanie się”.

Jak wygląda więc standardowy dzień Mateusza Korneckiego w trakcie pandemii?

Przede wszystkim mam teraz czas na aspekty, na które wcześniej nie miałem czasu ze względu na częste wyjazdy. Mówię tutaj m. in. o studiach. Studiuję zarządzanie w sporcie na AWF w Katowicach. To kierunek związany z moimi zainteresowaniami i jest duża szansa na to, że uda mi się podążać w tym kierunku po zakończeniu kariery. Mój dzień wygląda więc tak, że rano wstaję, uczę się, mam jeden trening dziennie – to mi wystarcza. Lubię też trochę czasu spędzić na YouTube czy Netflixie, teraz jest modny Kanał Sportowy, to też zajmuje trochę czasu. Nie nudzę się (śmiech).

Czy w obecnej sytuacji bramkarze są w lepszej sytuacji niż zawodnicy z innych pozycji, ponieważ większość ćwiczeń możecie wykonywać sami?

Myślę, że minimalnie tak, bo zawodnicy z innych pozycji muszą rzucać, a w tych warunkach ciężko jest rzucać. Bramkarz potrzebuje więcej gimnastyki, sprawności fizycznej, więc może sam wykonywać takie ćwiczenia na małej przestrzeni. Z drugiej strony, piłka ręczna to praktyka, a praktyka to oddawanie rzutów i bronienie ich. Tego brakuje nam wszystkim.

Pandemia przyspieszyła zakończenie kariery przez Arpada Sterbika. Czy uważasz, że w takiej sytuacji faktycznie ci bardziej wiekowi zawodnicy mogą mieć problem z utrzymaniem odpowiednio wysokiej formy?

Ciężko powiedzieć, to sprawa indywidualna. Na pewno to, jak prowadzisz się całe życie, ma wpływ na to jak długo będziesz grać na dobrym poziomie. Na przykładzie Sławka Szmala, Thierry’ego Omeyera czy Arpada Sterbika widać, że długowiecznych bramkarzy jest całkiem sporo. Nigdy nie mieliśmy do czynienia z tak długą przerwą, być może to wpłynęło na decyzję Arpada. Ale jak spojrzymy na jego statystyki z ostatniego sezonu, to możemy tylko pochylić głowę i przyznać, że był super.

Czy w treningach w domu pomaga Ci dziewczyna?

Zdecydowanie! Przede wszystkim motywuje mnie, bo samemu na początku ciężko było mi się ruszyć. Dziewczyna poklepuje mnie po plecach, mówi „Dawaj, dawaj!” i to jest duży plus. Niektóre ćwiczenia możemy zresztą wykonywać razem. Jest wesoło, nie ma monotonii, a motywacja z jej strony jest dla mnie bardzo ważna.

A czy ze swoim bratem, Hubertem, też trenujesz?

Nie trenuję z racji tego, że nie mieszka w Kielcach. Nie spotykamy się w tym okresie, ale na pewno jak już będzie luźniej, to potrenujemy, ja stanę na bramce, a on będzie rzucał.

Powrót do treningów z drużyną planowany jest na 19 lipca. Czy obawiasz się, że tak długa przerwa w grze może zawodnika wybić nie tylko rytmu, ale i z formy?

Obawiam się, bo to sytuacja podobna trochę do tej, gdy wracasz po kontuzji i nie możesz grać. Jestem jednak pewien, że nasi trenerzy mają wiedzę na temat tego, jak odpowiednio zaplanować przygotowania tak, by nie było kontuzji. Na początku na pewno będzie ciężko, ale pewnie dwa, trzy tygodnie pracy i czucie piłki wróci. Może nie na takim poziomie, jak wcześniej, ale z biegiem czasu wszystko wróci do normy. Zobaczymy, jak będą kształtowały się decyzje rządu, Superligi, EHFu, co będzie możliwe, ile dostaniemy czasu na przygotowania. Jeśli dostaniemy miesiąc, to postaramy się przygotować w tym okresie.

Jak zamierzasz spędzić wakacje, by odpowiednio zregenerować się przed rozpoczęciem nowego sezonu?

Nie potrzebuję specjalnej regeneracji, bo teraz jest bardzo dużo czasu na odpoczynek od piłki ręcznej. Ja już nie mogę doczekać się meczów! Na pewno przydadzą się mini wakacje gdzieś w Polsce. Fajnie byłoby pojechać na tydzień nad wodę, odprężyć się. Mimo wszystko, bardziej skupię się na treningu, żeby nie wypaść z rytmu.

Planowane jest zgrupowanie reprezentacji Polski w czerwcu. Co Ty na to?

Na ten temat wiem tyle, że jest taki plan, by w czerwcu zorganizować zgrupowanie reprezentacji w Cetniewie. Na razie nie wiemy, jak będzie wyglądać. Mieliśmy ostatnio spotkanie na Zoomie z całą reprezentacją. Trenerzy i zawodnicy wypowiedzieli się na ten temat. Selekcjoner zapytał, jak spędzamy czas, więc teraz dobrze wie, na jakim poziomie treningu jest każdy z nas. Jedni trenują więcej, inni mniej, sztab chciałby zobaczyć, jak wyglądamy pod tym względem. Pod względem komunikacji reprezentacja stoi na bardzo wysokim poziomie. Na spotkaniu była cała kadra, trochę się pośmialiśmy, powiedzieliśmy co u nas, a trener powiedział nam, jak by chciał pracować w najbliższym czasie.

A jakie są Twoim zdaniem szanse na przyznanie Polsce „dzikiej karty” na mistrzostwa świata w Egipcie?

Będzie ciężko, bo chętnych drużyn jest wiele. Ja jestem optymistą, więc dopóki nie będzie decyzji, będę wierzył, że to my dostaniemy dzika kartę. Nie wyobrażam sobie, byśmy nie zagrali w mistrzostwach. Byłby to duży cios. Liczę na to, że EHF wyciągnie do nas rękę. My bardzo chcemy jechać na ten turniej i mam nadzieję, że pojedziemy.

Pierwszy wywiad przeprowadzony w ramach “Konferencji prawie prasowej” z trenerem PGE VIVE Kielce, Talantem Dujshebaevem:

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*