Budowlani to MY czyli legenda – Julia Twardowska!

Biuro Prasowe Budowlani Łódź rozmawiała Agnieszka Rutkowska , zdjęcie i grafika: Katarzyna Kozłowska

Przez pięć lat reprezentowała barwy Grot Budowlanych Łódź w Lidze Siatkówki Kobiet, Młodej Lidze Kobiet, Pucharze Cev oraz Lidze Mistrzyń. Wraz z naszym klubem siedmiokrotnie stawała na podium! (Co ciekawe, właśnie z tym numerem grała na koszulce.) Dwukrotna wicemistrzyni Polski, brązowa medalistka Ligi Siatkówki Kobiet, zdobywczyni Pucharu Polski, dwóch Superpucharów Polski oraz srebrnego medalu Młodej Ligi Kobiet. To właśnie ta siatkarka ma udział w każdym z sukcesów naszego klubu. Ominął ją jedynie Puchar Polski zdobyty przez Organikę Budowlanych Łódź w 2010 roku, ale wtedy miała zaledwie 15 lat i uczęszczała do Szkoły Mistrzostwa Sportowego Polskiego Związku Piłki Siatkowej w Sosnowcu. Mowa o zawodniczce, która grała w naszym klubie na pozycji przyjmującej, ale również zdarzało się jej być atakującą. Absolutna, niekwestionowana, żywa legenda Budowlanych – Julia Twardowska!

W przyszłym sezonie nasza wieloletnia reprezentantka nie zagra z betką na piersi. Julia zdecydowała się na zmianę klubu. Wraz z jej odejściem kończy się pewna era. Była ona ostatnią zawodniczką ze składu, który wywalczył pierwszy w historii klubu medal. Zapraszamy do przeczytania obszernego wywiadu z byłą siatkarką Grot Budowlanych Łódź.

Agnieszka Rutkowska: Julka, zacznijmy od początku. Mamy rok 2015, po dwóch sezonach spędzonych w Pałacu Bydgoszcz decydujesz się zmienić klub i podpisujesz kontrakt z Budowlanymi Łódź. Czy pamiętasz ten dzień? Pierwszy sezon spędzony w nowym klubie? Był stres? Ekscytacja?

 
Julia Twardowska: Na pewno było to dla mnie ogromne wyzwanie. Pałac Bydgoszcz zajął wtedy ostatnie miejsce w tabeli, a Budowlani plasowali się na piątej pozycji. Był to duży przeskok. Dodatkowo zmieniłam pozycję z przyjmującej na atakującą. Czułam także ekscytacje, gdyż wiedziałam, że będę miała przyjemność grać z takimi zawodniczkami jak Sylwia Pycia czy Heike Beier. Mimo, że nie udało nam się zdobyć medalu i zajęłyśmy 5. miejsce, dobrze wspominam ten sezon. Funkcjonowała wtedy Młoda Liga Kobiet, wywalczyłyśmy srebrny medal. Bardzo się wtedy cieszyłam, że mogę uczestniczyć w tych rozgrywkach, gdyż dla młodej zawodniczki im więcej meczów do rozegrania tym lepiej.

Czy wtedy, podpisując kontrakt z Budowlanymi, spodziewałaś się, że zwiążesz się z tym klubem aż na pięć lat?

– Wiedziałam, że na pewno spędzę tu dwa lata, ponieważ podpisałam taki kontrakt (uśmiech). Późniejsze decyzje podejmowałam z roku na rok i byłam z nich bardzo zadowolona.

W debiutanckim sezonie 2015/2016 kończycie zmagania na piątym miejscem, dzięki czemu wywalczyłyście sobie prawo gry w Pucharze Cev w kolejnym sezonie. Jak wspominasz ten pierwszy sezon i walkę na arenie międzynarodowej? Podróż do Czarnogóry, rywalizację z RC Cannes i po raz pierwszy zderzenie się z turecką potęgą, zespołem Galatasaray Stambuł?

– Na pewno była to dla mnie nowość grać z zagranicznymi zespołami w trakcie sezonu klubowego. Myślę, że możliwość rywalizacji w Pucharze CEV przełożyła się na srebro, które wywalczyłyśmy w tym sezonie. Z Pucharu CEV najbardziej w pamięci utkwiły mi mecze z Galatasaray. Zmierzyć się z taką potęgą na początku swojej siatkarskiej drogi było wielkim wyróżnieniem.

2016/2017 to sezon, w którym po raz pierwszy w historii klubu zdobywamy medal, a łódzka, żeńska siatkówka wraca na podium po 28 latach! Nie zapytam jakie to uczucie, bo doskonale wiem, że cudowne. Jednak powiedz, czy czułaś, że tworzycie historie? I czy spodziewałaś się, że to dopiero początek regularnego wchodzenia na podium?

– Z pewnością ten sezon był wyjątkowy. Pierwszy raz w swojej karierze założono mi medal w rozgrywkach ekstraklasy. Tak jak mówisz, wspaniałe uczucie. Piękna historia dla łódzkiej siatkówki. Wiedziałam, że Budowlani w kolejnych lata będą równie silni. W tym sezonie walczyłyśmy także w finale Pucharu Polski. Co pokazało, że Budowlani z roku na rok stają się coraz silniejszym zespołem.

Sezon 2017/2018 to absolutnie najlepszy moment dla naszego zespołu. Zdobywamy Superpuchar Polski, Puchar Polski i wygrywamy brązowy medal mistrzostw Polski. Debiutujesz w barwach Budowlanych, w rozgrywkach Ligi Mistrzyń. Graliśmy po raz drugi przeciwko Galatasaray Stambuł ale również innym utytułowanym klubom: VakifBank Stambuł oraz Dinamo Moskwa. Co wtedy czuje zawodnik, gdy staje niczym Dawid przeciwko Goliatowi? Czy jest większa motywacja przed spotkaniami z takim rywalem? Chęć udowodnienia czegoś sobie i innym? A może paraliżujący stres? Wszak po przeciwnej stronie siatki stoją prawdziwe gwiazdy.

– Zdecydowanie sezon 2017/2018 mogę zaliczyć do najbardziej udanych. Na początku wygranie Superpucharu, później wygrany Puchar Polski, a na koniec brązowy medal. Super wraca się do tych wspomnień. Miałyśmy wtedy bardzo zgraną ekipę. Atmosfera była bardzo dobra, co przekładało się na wyniki. Dodatkowo debiut w Lidze Mistrzyń. Trafiłyśmy wtedy na tzw. “grupę śmierci”. Trzy bardzo dobre zespoły, giganty siatkówki. Nie miałyśmy nic do stracenia. Wiedziałyśmy, że o wygraną będzie bardzo ciężko, ale nie poddawałyśmy się w szatni. Zawsze wychodziłyśmy z bojowym nastawieniem i dawałyśmy z siebie wszystko.

W kolejnym sezonie (2018/2019) zdobywamy Superpuchar Polski i po trzech przegranych tie-breakach z naszym lokalnym rywalem, ŁKS Commercecon Łódź, stajemy na drugim miejscu podium. Czy to srebro smakowało inaczej niż to pierwsze? Czy czułaś, że przegrywasz złoto, a nie wygrywasz srebro?

– Na początku, od razu po ostatnim finałowym meczu czułam, że przegrałyśmy to złoto. Walka była naprawdę wyrównana, jednak ostatecznie lepszy okazał się ŁKS. Później przyszła radość z medalu, w końcu zdobyć srebro w lidze nie jest łatwo.

W tym sezonie doszło do jeszcze jednego wydarzenia. 10 listopada 2018 roku podczas meczu z Develepresem SkyRes Rzeszów doznałaś poważnej kontuzji (zerwanie mięśnia dwugłowego lewego uda), która wykluczyła Cię z gry. Co czułaś gdy doznałaś kontuzji? Czy od razu wiedziałaś, że będzie to poważny uraz? Jak czuje się zawodnik, który w trakcie sezonu, do którego długo się przygotowywał, traci szansę dalszej gry? Co pomaga wrócić na parkiet?

– Strasznie ciężko było mi pogodzić się z kontuzją. Czułam złość. Sezon zaczął się dla nas rewelacyjnie. Wygrałyśmy Superpuchar Polski, miałyśmy bardzo mocny skład ze świetną atakującą Jovaną Brakocevic-Canzian. Jednak wiedziałam, że im szybciej zaakceptuję tę kontuzję tym szybciej wrócę do grania. Od razu wiedziałam, że stało mi się coś poważniejszego i zwykły masaż nic tu nie pomoże (uśmiech). Dzięki wspaniałym ludziom, którzy stanęli na mojej drodze, rehabilitacji, po czterech miesiącach mogłam znów pojawić się na parkiecie i wrócić na play-offy. Otrzymałam ogromne wsparcie ze strony rodziny i kibiców, które na pewno pomogło mi w powrocie. Za co jeszcze raz wszystkim dziękuję.

Ciężką pracą, determinacją i siłą charakteru wróciłaś na boisko 28 marca 2019 roku. Zagrałaś w meczu wyjazdowym przeciwko drużynie Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz. Spotkanie zakończyło się naszym zwycięstwem 3:0, a Ty otrzymałaś statuetkę MVP. Po meczu nie pohamowałaś łez wzruszenia. Co wtedy czułaś?

– To było coś pięknego. Jakby ktoś oddał mi drogocenną rzecz, którą kiedyś zabrał. Statuetka MVP była w tym momencie mniej ważna niż to, że znowu mogę być z zespołem, walczyć i wygrywać mecze. Było we mnie tyle emocji, że tak jak mówisz, nie mogłam pohamować łez. Nagle przypomniało mi się ile wysiłku włożyłam w rehabilitację i się udało. Wróciłam.

Sezon 2019/2020 nie zakończył się tak, jakbyśmy tego chcieli. Rozgrywki zostały wstrzymane przez zagrożenie zarażeniem koronawiursem. Ostatecznie władze ligi postanowiły zakończyć zmagania. Zajęliśmy piąte miejsce po rundzie zasadniczej i właśnie takie przypadło nam na koniec sezonu. Myślę, że nie tak planowałaś pożegnać się z łódzkimi kibicami? Jak znosisz ten trudny dla wszystkich czas? Co robisz?

– Ciężko mi było przyjąć, że rozgrywki zakończyły się z powodu koronowirusa. W ostatnich tygodniach ligi łapałyśmy coraz lepszą formę. Jednak była to jedyna słuszna decyzja władz, bo najważniejsze jest zdrowie nas wszystkich. Niestety nie tak wyobrażałam sobie zakończyć przygodę z Grot Budowlanymi Łódź. W rundzie zasadniczej miałyśmy swoje wzloty i upadki. 5 miejsce, które zajęłyśmy trzeba po prostu zaakceptować. Zarówno my jak i nasi kibice liczyłyśmy na więcej. Teraz po zakończeniu rozgrywek staram się przyzwyczaić do nowej rzeczywistości. Nigdy nie miałam tyle czasu wolnego. Codziennie trenuję w domu i odkąd „odblokowano” lasy, staram się polubić bieganie (uśmiech).

Pięć lat to spory okres czasu. Dużo się wydarzyło. Jakie jest Twoje najmilsze wspomnienie, które kojarzy Ci się z Budowlanymi? Który mecz lub mecze zapadły Ci najbardziej w pamięci i dlaczego?

– Dokładnie, pięć lat to sporo czasu w jednym klubie. Rozegranych meczów było mnóstwo, niektóre pamiętam jak przez mgłę. Na pewno zapadł mi w pamięci finał Pucharu Polski w 2018 roku i radość po wygranej z naszymi kibicami. Miłych wspomnień jest naprawdę tak wiele, że ciężko wskazać jedno. Np. Wspólne świętowanie z kibicami po zdobyciu brązowego medalu w Rzeszowie. Pamiętam, że gardło od przyśpiewek miałam zdarte. Zawsze lubiłam pomeczowe “pogaduszki” z kibicami, których serdecznie pozdrawiam. W klubie organizowane było wspólne spędzanie świąt takich jak wigilia czy jajeczko. Mimo natłoku meczów dało się dzięki temu odczuć świąteczną i rodzinną atmosferę.

Podczas tak długoletniej gry miałaś okazję występować z wieloma siatkarkami na parkiecie. Z kim najlepiej Ci się grało w barwach Budowlanych?

– Przez ten spory okres czasu przez klub przewinęło się sporo świetnych dziewczyn, z którymi do dziś utrzymuję kontakt. Zawsze Grot Budowlani Łódź słynęli z dobrej atmosfery wewnątrz szatni, co przekładało się na wyniki.

Od której siatkarki nauczyłaś się najwięcej?

– Bardzo dużo cennych wskazówek dostawałam od Jovany Brakočević-Canzian. Odnośnie tempa bloku czy kierunku ataku. Była ona także dla nas wszystkich mentalnym wsparciem.

Mieszkałaś w Łodzi przez wiele lat. Czy masz jakieś ulubione miejsca w tym mieście?

– W wolne od trenowania i grania dni lubiłam wyjść z dziewczynami na ulicę Piotrkowską, na której znajdują się świetne restauracje lub po prostu na spacer do Parku Poniatowskiego. Niestety tego czasu wolnego było bardzo mało.

Debiut w barwach Budowlanych możesz uznać za udany, bowiem w ramach rozgrywek Młodej Ligi Kobiet stanęłaś na drugim miejscu podium. Wychodzi na to, ze ostatni sezon, jest jedynym bez medalu.

– Dokładnie tak. Mimo, że nie udało nam się zdobyć medalu w seniorskiej siatkówce, wywalczyłyśmy srebro w Młodej Lidze Kobiet. Jako młoda zawodniczka bardzo doceniałam to, że mogę grać w tym rozgrywkach. Każda chwila spędzona na boisko była dla mnie bardzo cenna. Niestety tak jak mówisz, ostatni sezon kończę bez medalu. Jest mi trochę przykro, że w taki sposób żegnam się z kibicami.

Co sezon dostawałaś dużo ofert. Z pewnością po tym jak trzykrotnie stanęliśmy na podium, a Ty zostałaś wybrana MVP Pucharu Polski było tych ofert najwięcej. Co Cię w tym klubie zatrzymywało? I co sprawiło, że teraz podjęłaś decyzje by odejść?

– Zawsze doceniałam w Budowlanych świetną atmosferę wśród dziewczyn. W takich warunkach bardzo dobrze się gra. Klub ten stawiał na mnie i umożliwił mi rozwój. Za co jestem ogromnie mu wdzięczna. Jednak przyszedł taki moment, w którym chciałabym spróbować czegoś nowego. Sprawdzić się w innym klubie i zacząć nową przygodę.

Czy zagrasz jeszcze kiedyś z betką na piersi?

– Zawsze będę miała sentyment do tego klubu, w końcu spędziłam tu 5 lat. Na ten moment nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Jednak jedno jest pewne, jeżeli w przyszłości dostałabym propozycję z Budowlanych Łódź z pewnością ją rozważę.

Jaka była Twoja ulubiona przyśpiewka?

– Myślę, że „Jesteśmy z Łodzi” i oczywiście nigdy nie zapomnę pomeczowej rakiety.

Czy chcesz coś powiedzieć na zakończenie naszej rozmowy, w ramach podsumowania?

– Oczywiście, że tak. Z całego serca chciałam podziękować wszystkim kibicom za wspólne 5 lat. Za ogromne wsparcie, za to że byliście bez względu na wynik. Za mecze wyjazdowe, na których zawsze mogliśmy na Was liczyć. Dziękuję klubowi kibica za zaangażowanie i pracę jaką wkładaliście w przygotowanie opraw meczów, aby każdy był wyjątkowy. To Wy sprawiliście, że czułam się w Łodzi jak w domu. Dziękuję wszystkim zaangażowanym w działalność klubu.

Julia, dziękuję w imieniu kibiców oraz własnym za te pięć cudownych lat, za serce, charakter, walkę, za wszystkie wspaniałe chwile, których byłaś sprawczynią. Jesteś naszą legendą, a Twoje imię i nazwisko już na zawsze zapisze się złotymi zgłoskami na kartach historii naszego klubu. Budowlani to MY, Budowlani to TY! Życzymy Ci powodzenia!

Ciekawostki:

– Julia Twardowska siedmiokrotnie stawała na podium w barwach Budowlanych i właśnie z tym numerem występowała na koszulce.

– Julia Twardowska dołączyła do Budowlanych w 2015 roku. W pierwszym sezonie swojej gry zajęła wraz z naszym seniorskim zespołem 5 miejsce. Co ciekawe, ostatni sezon Julii również zakończył się na piątym miejscu tabeli LSK. To tworzy swoistą klamrę.

– Julia Twardowska w każdym sezonie stanęła przynajmniej raz na podium reprezentując barwy Budowlanych. Jedyny sezon, który nie miał takiego finału, to 2019/2020. Zmagania te przerwała pandemia.

– Z Grot Budowlanymi Łódź Julia Twardowska zdobyła wszystkie możliwe nagrody w polskiej lidze (srebrny medal LSK, brązowy medal LSK, Puchar Polski, Superpuchar Polski). Jedynym medalem brakującym w kolekcji Julki oraz naszego klubu jest złoto.

– Julia Twardowska reprezentowała Budowlanych w rozgrywkach: Ligi Siatkówki Kobiet (113 meczów, 341 setów, 856 punktów, 659 punktów atakiem, 76 asów, 121 bloków, 8 statuetek MVP), Młodej Ligi Kobiet (7 meczów, 23 sety, 2 statuetki MVP), Pucharze Polski (10 meczów, 37 setów, 103 punkty, MVP turnieju w 2018), Superpucharze Polski (2 mecze, 8 setów, 14 punktów, 8 atakiem, 2 asy, 4 bloki), Lidze Mistrzyń (15 meczów, 47 setów, 114 punktów, 90 punktów atakiem, 5 asów, 19 bloków) i Pucharze Cev (6 meczów, 20 setów, 62 punkty, 44 punkty atakiem, 10 asów, 8 bloków).

Łącznie (Liga Siatkówki Kobiet, Puchar Polski, Superpuchar Polski, Puchar Cev, Liga Mistrzyń, *Młoda Liga Kobiet):

146 mecze

453 setów

1149 punktów

*Bez meczów rozegranych w MLK

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*