Abramczyk CUP Trefl Sopot

Sopot, 20.03.2019 EKSTRAKLASA ENERGA BASKET LIGA PLK LIGA KOSZYKOWKA MEZCZYZN TREFL SOPOT MECZ Trefl Sopot - Stelmet Enea BC Zielona Gora --- MEN POLISH BASKETBALL LEAGUE TREFL SOPOT GAME MATCH Trefl Sopot - Stelmet Enea BC Zielona Gora --- NZ FOT. GRZEGORZ RADTKE / 058sport.pl

Biuro Prasowe Trefl Sopot  tekst , zdjęcie archiwalne

Wilki górą w Bydgoszczy. Trefl Sopot – King Szczecin 58:89

W drugim dniu Abramczyk CUP Trefl Sopot przegrał z Kingiem Szczecin 58:89 (18:26, 10:18, 18:17, 12:28). Była to pierwsza porażka drużyny Marcina Stefańskiego w okresie przedsezonowym. Najwięcej punktów dla sopocian w dzisiejszej rywalizacji zdobył TJ Haws (17). 

Obie drużyny rozpoczęły mecz w typowo “niedzielnym” tempie. Przez pierwsze 2. minuty gry żadna z ekip nie potrafiła skierować piłki do kosza. Impas przełamali szczecinianie. Co więcej, po niespełna trzech minutach gracze Trefla mieli już na swoim koncie pięć fauli i przy każdym kolejnym przewinieniu popularne “Wilki” wykonywały rzuty wolne. Jako pierwszy miał taką okazję Jakub Schenk i… dwukrotnie spudłował. W końcu dorobek punktowy żółto-czarnych, trafiając za trzy, otworzył najskuteczniejszy koszykarz wczorajszego meczu z Arged BM Slam Stalą, Darious Moten. Tym samym niedługo później popisał się Łukasz Kolenda, lecz to rywale prowadzili 8:6. Kolejne minuty należały do Kinga. Gracze z województwa zachodniopomorskiego wykorzystywali kłopoty z przewinieniami Trefla i powiększali swoją przewagę (15:7). O czas poprosił Marcin Stefański, ale nie zmieniło to obrazu gry. W końcówce gra sopocian opierała się głównie na barkach TJ Hawsa, lecz po 10. minutach to King prowadził 26:18.

Podobnie jak w przypadku pierwszej kwarty, tak i w drugiej, oba zespoły na start nie raziły skutecznością. Niestety, znowu to rywale szybciej rozkręcili swoją grę i powiększali przewagę. Ponownie nasz zespół miał także kłopoty z faulami. W połowie drugiej kwarty szczecinianie prowadzili już 36:20. Interweniować próbował trener Stefański, jednak ani przerwy na żądanie, ani kolejne zmiany nie dawały pożądanego rezultatu. Żółto-czarni przede wszystkim nie mogli odnaleźć się w ofensywie, a punkty w zasadzie zdobywał tylko TJ Haws. To było za mało na dobrze grających szczecinian, którzy prowadzili po 20 minutach 44:28.

Dorobek Trefla w trzeciej kwarcie otworzył Karol Gruszecki. Trójka była jego pierwszymi punktami w meczu z Kingiem. Sopocianie próbowali odrabiać straty, jednak na parkiecie obserwowaliśmy “zaledwie” wyrównany pojedynek, co oznaczało, iż około 15-punktowa przewaga szczecinian wciąż się utrzymywała. Żółto-czarni wygrali tę część meczu 18:17, ale na prowadzeniu nadal byli szczecinianie (61:46).

W ostatniej kwarcie rywale kontrolowali przebieg gry. Nie tylko potrafili utrzymać przewagę, ale również ją znacznie powiększyć. Ostatecznie King wygrał różnicą 31 punktów. Była to pierwsza porażka #sercasopotu w okresie przedsezonowym. Po spotkaniu zawodnicy Trefla wyruszyli do Sopotu, a w przyszłym tygodniu będą trenować jeszcze ciężej, aby być gotowym na rozgrywki Energa Basket Ligi 2020/2021!

Trefl: Darious Moten 11, Łukasz Kolenda 7, Dominik Olejniczak 6, Karol Gruszecki 5, Martynas Paliukenas 3 oraz TJ Haws 17, Paweł Leończyk 7, Sebastian Rompa 2, Patryk Pułkotycki 0, Łukasz Klawa 0

Michał Kolenda nie wystąpił w spotkaniu z powodu drobnego urazu.

Czwarty mecz, czwarte zwycięstwo! Trefl Sopot – Arged BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 82:74

W czwartym sparingu przed rozpoczęciem sezonu 2020/2021 Trefl Sopot pokonał Arged BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 82:74 (17:23, 19:22, 22:11, 24:18). Był to pierwszy mecz bydgoskiego turnieju Abramczyk CUP. Najwięcej punktów dla żółto-czarnych zdobył Darious Moten (16). W niedzielę o godzinie 12:00 Trefl Sopot zagra kolejny mecz, a jego rywalem będzie King Szczecin.

Początek spotkania nie był udany dla sopocian. Co prawda po nieco 3 minutach gry Trefl prowadził 5:2, ale od tego momentu kosz Stali był jak zaczarowany, a gracze reprezentujący Ostrów Wielkopolski popisał się runem 13:0. Reagował trener Marcin Stefański, który poprosił o przerwę na żądanie. Niemoc przełamał w końcu Darious Moten, który trafił zza linii 6.75 metra. Za sprawą Jarosława Mokrosa, który trafił spod kosza, odpowiedziała Stalówka, a w kolejnej akcji TJ Haws zdobył swoje premierowe punkty dla Trefla Sopot. W ostatniej minucie pierwszej kwarty akcją “2+1” popisał się Dominik Olejniczak, jednak ostrowianie szybko odpowiedzieli i po 10 minutach gry prowadzili 23:17.

Sześciopunktowa przewaga Arged BM Slam Stali utrzymywała się na starcie drugiej kwarty. W drużynie rywali wyróżniał się Jakub Garbacz, który zdobywał kolejne punkty, zaś w ekipie żółto-czarnych ciężar zdobywania punktów rozkładał się na kilku zawodników. Warto wspomnieć, że w dwunastej minucie gry swoją pierwszą trojkę dla Trefla trafił TJ Haws i takim samym zagraniem popisał się jeszcze raz w połowie tej części meczu. Niestety, rzut zza linii 6.75 metra również “siedział” rywalom sopocian. Kolejne takie trafienie pozwoliło im odskoczyć na osiem punktów (37:29). O czas poprosił Marcin Stefański, a po powrocie na parkiet najbardziej efektownym zagraniem pierwszej połowy popisał się duet Łukasz Kolenda – Darious Moten, którzy rozegrali widowiskowego alley oopa. Wciąż to jednak “Stalówka” lepiej czuła się na parkiecie i do zawodnicy z Ostrowa Wielkopolskiego schodzili na przerwę przy prowadzeniu 45:36.

W trzeciej kwarcie koszykarze obu drużyn kontynuowali wyrównaną walkę na parkiecie z poprzedniej części meczu. Po dwóch udanych akcjach spod kosza Pawła Leończyka oraz trójce Łukasza Kolendy strata Trefla zmniejszyła się do czterech oczek (54:50). Kiedy po chwili Łuki jeszcze raz trafił zza linii 6.75 metra sopocianie tracili już tylko jeden punkt! Wówczas o czas poprosił trener rywali, Łukasz Majewski. Żółto-czarni mieli szansę, aby objąć prowadzenie, jednak w kontrataku poślizgnął się Darious Moten, co po chwili wykorzystali zawodnicy Arged BM Slam Stali. Sopocianie nie odpuszczali. Punkty zdobył Martynas Paliukenas, a w ostatniej akcji kwarty za trzy trafił TJ Haws. Trefl na 10 minut przed końcem prowadził 58:56!

Dobra końcówka napędziła zespół Marcina Stefańskiego. Po wznowieniu gry trafiali Michał Kolenda i dwukrotnie Moten, a #sercesopotu miało osiem punktów przewagi (64:56). Złą passę Stali przełamał James Florence trafiając za trzy, lecz po chwili tym samym popisał się Michał Kolenda. Kiedy w 35 minucie gry pierwszą trójkę w spotkaniu zapisał na swoim koncie Karol Gruszecki, Trefl prowadził 72:64, a trener Łukasz Majewski poprosił o przerwę na żądanie. Po czasie goście “nastawili celowniki” i konsekwentnie odrabiali straty. Na 1:38 sopocianie prowadzili, ale już tylko 76:72. Żółto-czarni zachowali jednak zimną krew. Najpierw dwa razy z linii rzutów wolnych trafił Paweł Leończyk, a następnie dynamiczną akcją popisał się Michał Kolenda. Mecz zakończył się udaną akcją kapitana, a zawodnicy Trefla mogli cieszyć się z czwartego przedsezonowego zwycięstwa!

Trefl: Darious Moten 16, Łukasz Kolenda 12, Dominik Olejniczak 8 (10 zb.), Martynas Paliukenas 6, Karol Gruszecki 5 oraz Michał Kolenda 13, Paweł Leończyk 11, TJ Haws 11.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*