WARTA POZNAŃ PRZEGRAŁA Z LECHIĄ GDAŃSK. GRA LEPSZA NIŻ WYNIK

Źródło http://wartapoznan.pl/ tekst , zdjęcia Piotr Rychter /lepszypoznan.pl

Nie udało się piłkarzom Warty Poznań zdobyć nawet punktu w pierwszym meczu sezonu PKO Ekstraklasy. “Zieloni” ulegli 0:1 Lechii Gdańsk, ale nie muszą się wstydzić swojej gry, bo do końca, nawet w dziesiątkę, walczyli o remis.

Warta Poznań zagrała w najwyższej lidze po raz pierwszy od ponad 25 lat. Na dzień dobry czekało ich starcie z finalistą Pucharu Polski z ubiegłego sezonu oraz zespół, którego aspiracje sięgają miejsca w czołowej trójce ligi i awansu do europejskich pucharów.

Ekipa z Poznania od pierwszych minut spotkania grała twardo i już w 14. minucie mogła cieszyć się z prowadzenia. Zza pola karnego groźnie uderzał Mariusz Rybicki, jednak w bramce Lechii doskonałym refleksem popisał się Duszan Kuciak. Dziesięć minut później skrzydłowy Warty Poznań po podaniu Jakuba Kuzdry miał kolejną szansę na to, by wpakować piłkę do siatki, jednak po raz kolejny na posterunku stanął Kuciak. Pierwsze minuty tego spotkania zdecydowanie należały do Warty.

Mimo upływu czasu nieustępliwość w grze ofensywnej „Zielonych” nie słabła. W 37. minucie Kuzdra z prawej flanki znakomicie dograł w pole karne do Roberta Janickiego, jednak piłka po uderzeniu tego drugiego trafiła w słupek! Mimo dużego naporu ze strony Warty pierwsza połowa zakończyła się ostatecznie bezbramkowym remisem.

Po przerwie obraz gry specjalnie się nie zmienił – „Zieloni” w dalszym ciągu byli aktywniejsi w ofensywie i dążyli do zdobycia bramki. W 56. minucie z ostrego kąta groźnie uderzał Jakub Kiełb, jednak po raz kolejny dobrą interwencję zanotował bramkarz gości.

Mimo, że Warta przez większość meczu przeważała, to jednak gola strzeliła Lechia i to po swoim pierwszym celnym strzale. Po dograniu Rafała Pietrzaka z rzutu wolnego piłka trafiła do Michała Nalepy, który wycofał ją do Łukasza Zwolińskiego, a ten pewnym strzałem pokonał Adriana Lisa.

Po tym, jak „Zieloni” stracili bramkę szybko zareagował trener Tworek, wpuszczając na boisko Mateusza Kuzimskiego i Adriana Laskowskiego. Od 80. minuty zespół z Poznania musiał już jednak grać w dziesiątkę, bowiem po próbie wymuszenia rzutu karnego drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Michał Jakóbowski.

Mimo gry w osłabieniu, Warta próbowała jeszcze w końcówce poszukać gola wyrównującego. Mateusz Kuzimski groźnie strzelił po ziemi, ale bramkarz Lechii odbił piłkę. Z kolei w doliczonym czasie, po zamieszaniu w polu karnym przyjezdnych, z prawej strony pola karnego groźnie uderzał Rybicki, jednak po raz kolejny na posterunku w bramce gdańszczan stanął Kuciak.

Warta Poznań w swoim pierwszym od ponad 25 lat spotkaniu w Ekstraklasie przegrała ostatecznie z Lechią Gdańsk 0:1. Kolejną okazję na zdobycie swoich pierwszych punktów piłkarze trenera Tworka będą mieli już w najbliższy piątek, kiedy to zmierzą się na wyjeździe z Zagłębiem Lubin.

WARTA POZNAŃ – LECHIA GDAŃSK 0:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Zwoliński (66. minuta)

Warta: Adrian Lis – Jakub Kuzdra ż, Bartosz Kieliba, Aleks Ławniczak, Jakub Kiełb Ż – Łukasz Trałka Ż (79. Mateusz Czyżycki), Mateusz Kupczak – Mariusz Rybicki, Robert Janicki (70. Robert Janicki), Michał Jakóbowski Ż,Ż-Cz – Gracjan Jaroch (66. Mateusz Kuzimski).

Sędziował Szymon Marciniak z Płocka

Widzów 2381

WYPOWIEDZI TRENERÓW PO MECZU WARTA POZNAŃ – LECHIA GDAŃSK

Trochę zmieniliśmy ustawienie, chcieliśmy pograć inaczej, ale nie od razu Kraków zbudowano. Nie odczuwam,że Warta wyszła na nas przesadnie wysoko. Nie uważam, żebyśmy nie mieli kontroli nad meczem. W końcówce poznaniacy faktycznie stworzyli sytuację i zrobiło się groźnie. Myślałem, że będzie trochę łatwiej, ale też zdawałem sobie sprawę z niebezpieczeństw. Beniaminkowie często grają na entuzjazmie.

Piotr Tworek, trener Warty Poznań: Inauguracja nie ułożyła się po naszej myśli, mimo że mieliśmy kilka sytuacji. W pierwszej połowie był słupek Roberta Janickiego, a po przerwie kilka innych szans. Niestety, trzy punkty pojechały do Gdańska. W każdym następnym spotkaniu musimy eliminować to co jest złe i nie daje dobrych wyników. Trzeba poprawić jakość ostatniego podania i wykończenie. Kilka akcji było ciekawych, ale brakował właśnie dobrego strzału. Czasem nie podejmowaliśmy na boisku dobrych decyzji.

Emocje przed tym meczem nie były nadzwyczajne, bo znamy swoją wartość. Czeka nas jednak dużo pracy, żeby takie spotkania kończyły się lepszymi wynikami. Co do czerwonej kartki Michała Jakóbowskiego, nieodpowiedzialność nigdy nie będzie tolerowana ani akceptowana. Dzisiaj za wcześnie jednak na duże słowa czy emocje. Michała na pewno czeka ciężka rozmowa ze mną.Musimy popracować nad głowami, mentalnością, bo o wynikach nie mogą decydować czerwone kartki. Nie wiadomo jakby się to ułożyło, gdybyśmy kończyli spotkanie w pełnym składzie.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*