Inauguracja sezonu dla PGE Spójni!

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst i zdjęcia

To była ciekawa inauguracja nowego sezonu Energa Basket Ligi! PGE Spójnia Stargard pokonała wicemistrzów Polski, Pszczółkę Start Lublin 70:65.

Mimo że lublinianie rozpoczęli od prowadzenia 5:1, to od tego momentu gospodarze zanotowali serię 16:0 (!), a nie do zatrzymania był przede wszystkim Ricky Tarrant. Armani Moore i Kacper Borowski “rozruszali” nieco ofensywę Pszczółki Startu, a odrabianie strat w końcu stało się możliwe. Po 10 minutach jednak to PGE Spójnia była lepsza – 21:18. W drugiej kwarcie zespół trenera Jacka Winnickiego znowu uciekał na siedem punktów, ale dość szybko niwelował to Sherron Dorsey-Walker. Stargardzianie byli jednak zespołem z inicjatywą w ataku, co było możliwe dzięki Kacprowi Młynarskiemu i niezłemu wejściu Tomasz Śniega. Po trafieniu Filipa Matczaka pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 42:32.

Seria 8:0 i kolejna akcja wykończona przez Kacpra Borowskiego sprawiły, że Pszczółka Start zbliżyła się na zaledwie dwa punkty do przeciwników, a po kilku chwilach do remisu doprowadził Mateusz Dziemba. Kacper Młynarski i Tomasz Śnieg ciągle jednak robili swoje, nie pozwalając gościom na zbyt wiele. Dlatego dzięki ich rzutom to PGE Spójnia po 30 minutach była lepsza – 55:49. Wicemistrzowie Polski nie zamierzali się poddawać. Armani Moore po raz kolejny pokazywał swoją wszechstronność – dzięki niemu lublinianie ponownie doprowadzili do remisu. Stargardzianie mogli liczyć na swoich bohaterów – Wayne’a Blacksheara oraz Ricky’ego Tarranta, którzy sprawiali, że to ich zespół miał lekką przewagę w końcówce. Zimną krew na linii rzutów wolnych zachował również Tomasz Śnieg i to gospodarze zwyciężyli 70:65.

Najlepszym strzelcem PGE Spójni był Ricky Tarrant z 19 punktami, 2 asystami i 2 przechwytami. W ekipie gości wyróżniał się Armani Moore z 19 punktami i 6 zbiórkami.

Powiedzieli po meczu:

David Dedek, trener Pszczółki Startu Lublin:

– Zaczęliśmy mecz o wiele za miękko. Popełnialiśmy za dużo strat w ataku, co owocowało szybkim atakiem przeciwnika. Rywale do przerwy rzucili nam 42 punkty, co jest niedopuszczalne, jeśli chcemy wygrywać. W drugiej połowie poprawiliśmy obronę, ale dalej robiliśmy za dużo błędów w ataku. Największy problem był w końcówce. Zamiast korzystać z problemów przeciwnika z faulami, dalej próbowaliśmy rzucać z dystansu. Wiele rzeczy musimy poprawić, wracamy do treningu.

Mateusz Dziemba, zawodnik Pszczółki Startu Lublin:

– Zaczęliśmy mecz od rzucania, zamiast od dobrej defensywy, z której zawsze słynęliśmy. Zaczęliśmy się negatywnie nakręcać, co było widać w ataku. Staraliśmy się przełamać, ale wszystkim udzieliła się nerwowość. Skuteczność nie przyszła przez cały mecz. Zamiast grać mądrzej, oddawaliśmy rzuty przez ręce. Jedyny pozytywny aspekt z meczu to wygrana zbiórka.

Jacek Winnicki, trener PGE Spójni Stargard:

– Zagraliśmy mało sparingów, ale była ogromna determinacja, przygotowaliśmy się solidnie do tego meczu. Staraliśmy się realizować nasz “game plan”. Mieliśmy fragmenty dobrej gry w ataku, ale głównie defensywą udało nam się zatrzymać zespół z Lublina. Wiadomo, że to są mecze początkowe, nie ma jeszcze płynności w grze, czy skuteczności.

Filip Matczak, zawodnik PGE Spójni Stargard:

– Cały tydzień byliśmy przygotowywani do tego spotkania, wykonywaliśmy ciężką pracę, nastawialiśmy się na grę Lublina. Agresja, którą od początku meczu było widać po stronie obronnej, później dała nam trochę wolności w ataku. Czas będzie grał na naszą korzyść.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*