Anwil lepszy od Arged BMSlam Stal w hicie kolejki

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst , zdjęcia Andrzej Romański/EBL

Anwil lepszy od Arged BMSlam Stal w hicie kolejki

Hit pierwszej kolejki Energa Basket Ligi dla Anwilu! Włocławianie pokonali w Hali Mistrzów Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp. 90:71.

Tempo spotkania na początku było niezwykle wysokie. Obie drużyny grały szybko i skutecznie, a szczególnie aktywny był Deishuan Booker – dzięki jego wsadzie w kontrze było już 20:12. Anwil ciągle był niesamowicie ofensywny, a sporą szansę otrzymał młody Wojciech Tomaszewski. Dobitka tego zawodnika ustaliła wynik spotkania po 10 minutach na 34:25. Victor Rudd i Chris Smith w drugiej kwarcie starali się zmieniać sytuację, ale ciągle atak gospodarzy był nie do zatrzymania. Do gry włączył się Przemysław Zamojski, a po kolejnej trójce Bookera włocławianie mieli aż 15 punktów przewagi. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 52:39.

W trzeciej kwarcie za zdobywanie punktów wziął się James Florence, ale Arged BMSlam Stal dość szybko straciła Josipa Sobina, który musiał opuścić parkiet za faule. Zespół trenera Dejana Mihevca długo kontrolował wydarzenia na parkiecie, ale w końcówce tej części meczu goście powoli się zbliżali – pomagali w tym głównie Jakub Garbacz i Shawn King. Po 30 minutach było jednak 67:59. W czwartej kwarcie ostrowianie nie zamierzali się poddawać i ciągle walczyli o lepszy wynik. Ważne trójki trafiał jednak Artur Mielczarek, a to uspokajało grę Anwilu. Sprawy w swoje ręce brał również Booker, a kolejny rzut z dystansu trafiał też Zamojski. Zespół trenera Łukasza Majewskiego w końcówce nie był już w stanie odrobić strat. Ostatecznie zespół z Włocławka zwyciężył 90:71.

Najlepszym graczem gospodarzy był Deishuan Booker z 26 punktami i 5 asystami. James Florence zdobył dla gości 17 punktów, 4 zbiórki i 6 asyst.

Stelmet Enea lepszy w Sopocie

Drugi oficjalny mecz w tym sezonie dla Stelmetu Enei i drugie zwycięstwo. Tym razem zielonogórzanie pokonali w sobotnim spotkaniu Energa Basket Ligi Trefla Sopot 76:71.

Trefl na początku meczu trafiał z dystansu – dzięki rzutom Karola Gruszeckiego, Łukasza Kolendy i Martynasa Paliukenasa było już 11:6. Mistrzowie nie do końca mogli znaleźć swój rytm w ataku i raczej wykorzystywali tylko błędy rywala. Ciągle aktywny był za to Gruszecki, a po rzucie wolnym Michała Kolendy po 10 minutach było 21:16. W drugiej kwarcie przewaga zespołu trenera Marcina Stefańskiego wzrosła nawet do 12 punktów po zagraniu Pawła Leończyka. Bardzo dobrze prezentował się również po obu stronach parkietu Dominik Olejniczak. Dopiero w końcówce tej części gry straty zmniejszyli lekko Łukasz Koszarek i Marcel Ponitka. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 42:36.

Trzecią kwartę Stelmet Enea rozpoczął od małej serii 5:0 i był już niezwykle blisko rywali. Późniejsza dobitka Geoffreya Groselle’a dała remis, a trójka Cecila Williamsa prowadzenie. Zielonogórzanie przejęli inicjatywę i narzucili swój styl gry. W dodatku T.J. Haws nie do końca radził sobie z rozgrywaniem akcji. Po 30 minutach było 60:58 dla przyjezdnych. Michał Kolenda doprowadził do remisu w kolejnej kwarcie, ale duet Groselle-Reynolds kontrolował wydarzenia na parkiecie. Dzięki indywidualnemu zagraniu tyłem do kosza Daniela Szymkiewicza przewaga zespołu trenera Żana Tabaka urosła do 10 punktów. Sopocianie starali się na to odpowiadać, ale nie mogli już doprowadzić chociażby do remisu. Ostatecznie Stelmet Enea wygrał 76:71.

Najlepszym graczem gości był Blake Reynolds z 16 punktami, 6 zbiórkami i 5 asystami. Karol Gruszecki zanotował dla gospodarzy 19 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty.

Powiedzieli po meczu:

Żan Tabak, trener Stelmetu Enei BC Zielona Góra

– Ciągle nie wyglądamy jak drużyna. Mam dobrą grupę zawodników, którzy starają się robić to co powinni. Jesteśmy wciąż daleko od miejsca, w którym chcemy się znaleźć. Zawodnicy spoza kraju nie rozumieją jeszcze, z jaką fizycznością muszą się zmierzyć, aby w Polsce wygrać na wyjeździe. Nie zaczęliśmy dobrze tego spotkania, nie wiem, czy to dlatego, że wcześniej wygraliśmy Superpuchar, czy dlatego, że nie rozumiemy poziomu, który trzeba prezentować, aby wygrywać na wyjeździe. Mam nadzieję, że się do tego dostosujemy i w przyszłości będziemy grać lepiej.

Marcel Ponitka, zawodnik Stelmetu Enei BC Zielona Góra

– Zaczęliśmy niemrawo. Niektórzy chłopacy dopiero zderzają się ze ścianą o nazwie PLK, gdzie koszykówka może nie jest finezyjna, ale na pewno jest fizyczna. Do tego trzeba się przygotować. Jesteśmy fajną ekipą, będziemy się starali złapać wszystko jak najszybciej.

Marcin Stefański, trener Trefla Sopot

– Wydawało mi się, że jak wygrać ze Stelmetem, to dzisiaj. Walczyliśmy na zbiórce, niestety nie wyszły nam statystyki asyst do strat. Druga połowa nie zaczęła się dla nas zbyt dobrze. Nie potrafiliśmy zorganizować naszych zagrywek. Niestety, dzisiejszy mecz przegraliśmy, musimy z tego wyciągnąć wnioski.

Łukasz Kolenda, zawodnik Trefla Sopot

– Stelmet Enea postawił nam obronę strefową w drugiej połowie, a my nie potrafiliśmy się w tym odnaleźć. Była też presja czasu, przegrywaliśmy. Staraliśmy się wykonywać jak najszybsze akcje, po to, aby zdobywać punkty.

W Szczecinie King wygrał z MKS

King Szczecin pokonał po zaciętym spotkaniu MKS Dąbrowa Górnicza 73:67 w pierwszej kolejce Energa Basket Ligi.

Od pierwszych minut wyróżniał się Cleveland Melvin i to głównie dzięki niemu King miał inicjatywę ofensywną. Po późniejszym trafieniu Kaseya Hilla było już 14:7. Starali się na to reagować Elijah Wilson i Ivan Karacić, ale na tym etapie to nie wystarczało. Po akcji wykończonej przez Mateusza Bartosza po 10 minutach było 24:14. W drugiej kwarcie MKS wziął się za odrabianie strat, a po rzucie wolnym Michała Nowakowskiego zbliżył się już na zaledwie dwa punkty. Melvin dwoił się i troił, ale ekipa trenera Alessandro Magro nie pozwalała już na zbyt wiele. Kontra wykończona przez Mikołaja Ratajczaka sprawiła, że to dąbrowianie po pierwszej połowie wygrywali 32:31.

W trzeciej kwarcie MKS uciekał już na siedem punktów po akcji Andrzeja Mazurczaka, ale gospodarze nie zamierzali się poddawać. Ciągle świetny był Melvin, a trójkę trafił też Dominik Wilczek. Świetne wejście Jakuba Motylewskiego sprawiło jednak, że po 30 minutach to dąbrowianie ciągle byli lepsi – 49:45. Ostatnią część meczu szczecinianie rozpoczęli od efektywnego ataku, a dzięki trafieniu Jakuba Schenka szybko wrócili na prowadzenie. Na cztery minuty przed końcem kolejna akcja tego rozgrywającego dała im już sześć punktów przewagi. W końcówce ważne trafienia zanotowali też Melvin oraz Zębski, a King ostatecznie zwyciężył 73:67.

Cleveland Melvin był najlepszym graczem Kinga – zdobył 22 punkty, 3 zbiórki i 3 asysty. Sacha Killeya-Jones zanotował 16 punktów, 10 zbiórek i 2 asysty dla MKS.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*