Hit dla Pszczółki Startu, King lepszy od Polskiego Cukru

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst, zdjęcia Andrzej Romański /EBL

Emocje w Szczecinie! King pokonał Polski Cukier

King, grając bez Pawła Kikowskiego, świetnie rozpoczyna sezon 2020/2021 Energa Basket Ligi. Tym razem szczecinianie pokonali Polski Cukier Toruń 74:71.

Początek spotkania układał się po myśli gospodarzy, którzy mogli liczyć na przechwyty i skuteczne kontry Mateusza Zębskiego. Aaron Cel i Bartosz Diduszko starali się na to odpowiadać, ale nie było to dla nich łatwe. King starał się kontrolować sytuację, a po rzutach wolnych Dominika Wilczka było 19:13. W drugiej kwarcie Polski Cukier po trójce Aleksandra Perki zbliżył się na zaledwie punkt, ale szczecinianie błyskawicznie odpowiadali, a spokój dawał m.in. Jakub Schenk. Po późniejszej akcji Clevelanda Melvina przewaga wzrosła do 11 punktów. Pierwsza połowa m.in. po trafieniach Wilczka i Łapety zakończyła się wynikiem 43:33.

Trzecia kwarta była raczej wyrównana, ale kolejne akcje kończone przez Łapetę i Schenka sprawiały, że to zespół Łukasza Bieli utrzymywał bezpieczną przewagę. W pewnym momencie torunianie zanotowali jednak serię 8:0 i po trójce Obiego Trottera zbliżyli się na sześć punktów. Ważą trójką odpowiedział jednak Schenk, a po 30 minutach było 61:53. Nawet gdy po rzutach Wieluńskiego i Kuliga goście ponownie zmniejszali straty, to bardzo szybko reagowali na to Wilczek oraz Schenk. Już do samego końca spotkanie wyglądało podobnie – to właśnie King kontrolował wydarzenia na parkiecie. W końcówce Aaron Cel i Obie Trotter mogli jeszcze doprowadzić do dogrywki, ale to szczecinianie zwyciężyli 74:71.

Najlepszym graczem gospodarzy był Jakub Schenk z 17 punktami i 4 asystami. Aaron Cel zdobył dla gości 24 punkty, 8 zbiórek i 3 asysty.

Świetna końcówka w Lublinie! Pszczółka Start lepsza od Anwilu

Hit Energa Basket Ligi dla Pszczółki Startu! Lublinianie pokonali przed własną publicznością Anwil Włocławek 78:74.

To był świetny początek lublinian – po trafieniach Kacpra Borowskiego było już 8:0, następnie rewelacyjnie prezentował się Sherron Dorsey-Walker, a gospodarze mieli 10 punktów przewagi. Anwil odrabiał część strat dzięki Ivicy Radiciowi oraz Adrianowi Boguckiemu, ale rzut Damiana Jeszkego sprawił, że po 10 minutach było 21:14. W drugiej kwarcie włocławianie jeszcze bardziej się zbliżali. Najpierw przegrywali tylko punktem po trójce Walerija Lichodieja, a później do remisu doprowadził Przemysław Zamojski. W Pszczółce Starcie ponownie niezwykle aktywni byli Dorsey-Walker oraz Laksa, a ich drużyna uciekała. Po pierwszej połowie wygrywała 35:31.

W trzeciej kwarcie Anwil w kilka minut znowu doprowadził do wyrównania – było to możliwe dzięki trafieniom Krzysztofa Sulimy. Później dobry fragment debiutującego w Lublinie Kamila Łączyńskiego pozwalał na uspokojenie sytuacji, ale tylko na chwilę. Ivica Radić sprawił, że to Anwil wyszedł na prowadzenie. Trójka Deishuana Bookera oznaczała, że po 30 minutach było 58:51. W kolejnej części meczu Anwil starał się grać ciągle pod kosz i wykorzystywał swoje przewagi. O bardziej korzystny wynik ciągle walczyli jednak Borowski oraz Laksa. Pszczółka Start zanotowała świetną serię 10:0 i po rzutach wolnych tego pierwszego mieliśmy remis! W samej końcówce niezwykle ważne rzuty trafiali Lester Medford oraz Armani Moore, a to sprawiało, że Pszczółka Start miała lepszą sytuację. Końcówka była bardzo nerwowa, ale to zespół trenera Davida Dedka zachował więcej zimnej krwi. Ostatecznie lublinianie zwyciężyli 78:74.

Najlepszym strzelcem gospodarzy był Sherron Dorsey-Walker z 18 punktami, 7 zbiórkami i 3 asystami. Po 14 punktów dla gości rzucili Deishuan Booker oraz Krzysztof Sulima.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*