Mistrz Polski za mocny – pierwsza w sezonie porażka koszykarzy Legii Warszawa

Biuro Prasowe Legia Warszawa sekcja Koszykówki tekst Radosław Kaczmarski , zdjęcia Marcin Bodziachowski

Po dwóch efektownych zwycięstwach legioniści plasowali się w ścisłej czołówce tabeli Energa Basket Ligi, ale prawdziwy egzamin podopiecznych trenera Wojciecha Kamińskiego czekał w Zielonej Górze, gdzie czekała na nich ekipa aktualnego mistrza Polski, Stelmet Enea BC.

Zielonogórzanie zaczęli od prowadzenia 5:0, ale szybko udaną akcją straty zmniejszył Jakub Karolak. Gospodarze umiejętnie wymuszali przewinienia podopiecznych trenera Wojciecha Kamińskiego wskutek czego ponownie miejscowi objęli kilkupunktowe prowadzenie. Skuteczność nie była mocną stroną obu zespołów, ale dużo lepiej z problemami poradzili sobie zielonogórzanie, którzy wygrali premierową kwartę 29:18, w głównej mierze dzięki fantastycznej postawie Gabriela Lundberga – zawodnika, który aż czterokrotnie cieszył się z trafień z dystansu.

Na pierwsze punkty w drugiej kwarcie kibice musieli poczekać trzy minuty – efektownym wsadem popisał się Geoffrey Groselle. Problemy z przewinieniami miał Grzegorz Kulka – na początku tej części spotkania podkoszowy miał już na swoim koncie trzy faule, a to tam rotacja Legii jest najwęższa. Brakowało stołecznej drużynie dokładności, co też wynikało z agresywnej defensywy Stelmetu. Taktyka trenera Żana Tabaka przynosiła skutek – udało się gospodarzom wyłączać z gry Justina Bibbinsa i Jamela Morrisa. Po 16 minutach meczu tablica świetlna wskazywała rezultat 39:25 dla zielonogórzan. Do końca pierwszej połowy starcia obraz gry nie uległ zmianie i do szatni zespoły udały się przy korzystnym dla Stelmetu wyniku 51:34.

Zdeterminowani do odrabiania strat legioniści ruszyli odważnie do boju. Czterokrotnie z rzędu zza łuku trafił Jakub Karolak i przewaga zielonogórzan zmalała do zaledwie 9 punktów.  Przerwa na żądanie trenera Żana Tabaka poskutkowała, bowiem jego zespół w ciągu kilku minut znów prowadził aż 16 punktami. Nawet to nie ugasiło zapału warszawian – fantastycznie spisywał się Grzegorz Kulka dzięki któremu Zieloni Kanonierzy ponownie wrócili do gry i przed ostatnią kwartą przegrywali już tylko 67:68.

Wkrótce był już remis, gra toczyła się cios za cios, ale ciągle to Stelmet był o krok przed rywalem. Po czterech minutach ostatniej kwarty celne rzuty wolne Łukasza Koszarka po faulu niesportowym Dariusza Wyki miejscowi osiągnęli pięć oczek przewagi wciąż skutecznie opierając się atakom Legii. Katem warszawian okazał się być Gabriel Lundberg, który raz jeszcze popisał się kolejnymi „trójkami” wyprowadzającymi jego zespół na prowadzenie 83:72. Doświadczenie i wyrachowanie ekipy mistrza Polski dało zwycięstwo gospodarzom  98:83.

Stelmet Enea BC Zielona Góra – Legia Warszawa 98:83 (29:18, 22:16, 17:33, 30:16)

Stelmet: Gabriel Lundberg 24, Janis Berzins 18, Łukasz Koszarek 15, Marcel Ponitka 12, Geoffrey Groselle 10, Blake Reynolds 9, Cecil Williams 7, Filip Put 2, Kacper Porada 1, Daniel Szymkiewicz -, Kacper Traczyk -.

Trener: Żan Tabak

Legia: Jakub Karolak 31, Michał Sokołowski 13, Justin Bibbins 11, Grzegorz Kulka 11, Grzegorz Kamiński 8, Adam Linowski 5, Jamel Morris 2, Jakub Sadowski 2, Dariusz Wyka 0, Przemysław Kuźkow 0.

Trener: Wojciech Kamiński, as. Marek Zapałowski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*