Remis Lecha Poznań z Śląskiem Wrocław

Biuro Prasowe Lech Poznań tekst Maciej Sypuła,   zdjęcia Przemysław Szyszka/lechpoznan.pl

Piłkarze po meczu Śląsk – Lech

Zawód i rozgoryczenie końcowym wynikiem to główne uczucia, które dominują w wypowiedziach piłkarzy Lecha Poznań po zremisowanym 3:3 meczu ze Śląskiem we Wrocławiu.

Jakub Moder (pomocnik Lecha Poznań):

– Niedosyt jest duży, nie ma co ukrywać, bo znowu mieliśmy widoczną przewagę i stworzyliśmy sobie więcej sytuacji, żeby zdobyć bramki, a potem powtarza się to samo, co działo się już ostatnio, czyli tracimy gole po stałych fragmentach gry. Naprawdę musimy wziąć się w tym temacie do roboty, bo nie może tak być, żebyśmy tracili po nich tyle bramek i to w podobny sposób – rywale gdzieś nam w polu karnym uciekają i mają czystą sytuację. A nawet mimo straty tych goli mogliśmy wygrać, bo mieliśmy jeszcze kolejne niezłe okazje, ale czasem można je było inaczej rozwiązać, z kolei czasem brakowało szczęścia, jak przy poprzeczce Mikaela Ishaka.

Mikael Ishak (napastnik Lecha Poznań):

– Naprawdę nie wiem, co mogę mądrego powiedzieć. Jestem bardzo zawiedziony końcowym wynikiem, bo mieliśmy ten mecz przez większość czasu pod kontrolą. Strzeliliśmy pierwsi gola, co jest bardzo ważne, ale potem znów przydarzyły się nam błędy po rzutach rożnych i zrobiło się 1:2, a mimo tego potrafiliśmy się odbić i ponownie wyjść na prowadzenie, co pokazuje, że jesteśmy zespołem mocnym mentalnie.

Na drugą połowę wyszliśmy pozytywnie nastawieni, a zaraz po jej rozpoczęciu straciliśmy gola z problematycznego karnego. Po obejrzeniu powtórek nie sądzę, że rywalom się on należał. Mieliśmy jeszcze okazje, by strzelić czwartego gola i wygrać. Ja sam taką miałem, gdy trafiłem w poprzeczkę, ale niestety nie udało się tego zrobić i jesteśmy tym zawiedzeni.

Djordje Crnomarković (obrońca Lecha Poznań):

– Od początku to był ciężki mecz. Mikael Ishak co prawda szybko strzelił gola, ale potem zaraz straciliśmy dwa ze stałych fragmentów gry, z którymi mamy cały czas problem. W tym sezonie to już kilka bramek po rzutach rożnych czy karnych i musimy nad tym pracować na treningach, bo to nie może się powtarzać. Nie wiem do końca, z czego to wynika. Nie chodzi o brak koncentracjia. Najbardziej boli jednak to, że moim zdaniem naprawdę dobrze gramy w piłkę, a punkty nam niestety uciekają.

Trenerzy po meczu Śląsk – Lech

VÍTĚZSLAV LAVIČKA (TRENER ŚLĄSKA WROCŁAW):

– Myślę, że kibic, który dzisiaj widział to spotkanie, musiał być zadowolony z tego, jak obie drużyny grały i wyglądały na boisku. Była jakość wśród obu zespołów, zaangażowanie i walka o zwycięstwo. Pierwsza połowa była szalona, bo szybko przegrywaliśmy 0:1, potem wygrywaliśmy 2:1 i znowu przegrywaliśmy 3:2. Największy sukces mojej drużyny dzisiaj to to, że jesteśmy o ten jeden punkt dalej. I to w sytuacji, gdy przeciwnik prowadził i pokazywał dużo jakości w swoich atakach. Moi chłopacy walczyli do końca i szanujemy ten punkt.

Jeszcze w tygodniu, przed tym spotkaniem mówiłem, że Lech czeka w tym sezonie ligowym na zwycięstwo, ale to, co pokazuje w tych dotychczasowych meczach i ta jakość, to muszę powiedzieć, że wszyscy szanujemy ten punkt.

DARIUSZ ŻURAW (TRENER LECHA POZNAŃ):

– Trudno, tak na gorąco, zebrać myśli po takim meczu, w którym było wszystko. Bramki, zwroty akcji, a na koniec spotkanie kończy się remisem. Dobrze weszliśmy w to starcie, strzeliliśmy ładnego gola po bardzo fajnej akcji, później dwa rzuty rożne i zrobiło się 2:1 dla Śląska. To nie podłamało zespołu, a wręcz przeciwnie, bo wyszliśmy na prowadzenie 3:2.

Po zmianie stron wydarzyło się coś, czego nie mogę przemilczeć, bo dla mnie jest to przykre, że po raz kolejny taka sytuacja decyduje o losach meczu. Byłem przekonany, że kiedy mamy trzech sędziów na boisku i trzech kolejnych na VARze, to takie sytuacje da się dobrze rozstrzygnąć. Najbardziej przykre jest to, że zawodnicy w szatni mówili mi, że Musonda sam podszedł do sędziego i powiedział do arbitra: “Panie sędzio, fair play, nie było karnego”. Nie jest to jednak ważne dla sędziów, ważne, że gdzieś był drobny kontakt i trzeba gwizdnąć karnego.

To nie jest pierwsza taka sytuacja, dlatego o tym mówię. Mój zawodnik wybił piłkę, trafił nią w nogi rywala i później nastąpił kontakt. Sam grałem w piłkę, wiem jak to wygląda i wiem, że trudno jest się zatrzymać w miejscu robiąc wślizg.

Śląsk Wrocław  – Lech Poznań 3:3 (2:3)
0:1 – Mikael Ishak 7′
1:1 – Piotr Celeban 12′
2:1 – Mathieu Scalet 14′
2:2 – Dani Ramirez 28′
2:3 – Mikael Ishak 32′
3:3 – Robert Pich (k.) 51′

Składy:

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky – Piotr Celeban, Israel Puerto, Wojciech Golla, Mariusz Pawelec (68′ Dino Stiglec) – Jakub Łabojko, Waldemar Sobota – Mateusz Praszelik (71′ Piotr Samiec-Talar), Robert Pich, Lubambo Musonda (83′ Rafał Makowski) – Mathieu Scalet (83′ Przemysław Bargiel).

Lech Poznań: Filip Bednarek – Alan Czerwiński, Thomas Rogne, Djordje Crnomarković (81′ Tomasz Dejewski), Tymoteusz Puchacz – Pedro Tiba, Jakub Moder – Michał Skóraś (71′ Jan Sykora), Dani Ramirez (81′ Filip Marchwiński), Jakub Kamiński – Mikael Ishak.

Żółte kartki: Sobota, Stiglec (Śląsk).

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*