Pszczółka Start lepsza w Gdyni

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst , zdjęcie archiwalne

Pszczółka Start Lublin pokonała na wyjeździe Asseco Arkę Gdynia 79:68 w jedynym poniedziałkowym spotkaniu Energa Basket Ligi.

Początek meczu należał do gości. Niezwykle aktywni byli Sherron Dorsey-Walker oraz Martins Laksa, a po akcji wykończonej przez Romana Szymańskiego było już 16:7. Sytuację lubelskiego klubu poprawiał jeszcze Armani Moore, ale straty rzutami z dystansu zaczął odrabiać Filip Dylewicz. Po 10 minutach było 22:18 dla przyjezdnych. Drugą kwartę Asseco Arka rozpoczęła od serii 14:2 i już po akcji Wojciecha Czerlonki zdobywała przewagę. Dzięki Krzysztofowi Szubardze różnica na korzyść ekipy trenera Przemysława Frasunkiewicza wynosiła już dziewięć punktów. Pszczółka Start dopiero później wzięła się za zmniejszanie tej różnicy. Po zagraniach Borowskiego i Medforda przegrywała tylko 39:43 po pierwszej połowie.

Zaraz na początku trzeciej kwarty Roman Szymański doprowadził do wyrównania. Spotkanie było zacięte, a zespół będący aktualnie na prowadzeniu zmieniał się właściwie co akcję. Dopiero po późniejszej trójce Kamila Łączyńskiego zespół trenera Davida Dedka potrafił uciec na pięć punktów. Asseco Arka ciągle była blisko, a do kolejnego remisu 57:57 doprowadził Mikołaj Witliński. W kolejnej części meczu znowu aktywny był Kacper Borowski, a to – oraz trójka Dorsey-Walkera – pozwoliło gościom zdobyć nawet dziewięć punktów przewagi. Gdynianie mieli spore problemy z konstruowaniem ofensywy, a to wykorzystali wicemistrzowie Polski. Ostatecznie ekipa z Lublina zwyciężyła 79:68

Najlepszym graczem gości był Kacper Borowski z 20 punktami i 7 zbiórkami. W ekipie gospodarzy wyróżniał się Filip Dylewicz z 16 punktami i 6 zbiórkami.

– Zagraliśmy dzisiaj bardzo ambitnie. Starczyło nam dzisiaj sił tylko na 30 minut. Myślę, że młodsi gracze muszą wziąć na siebie trochę więcej odpowiedzialności i zacząć myśleć na poważnie o swojej roli w zespole. Ja już powiedziałem, że nieważne, czy ktoś ma 40 czy 18 lat – jeśli będzie grał dobrze, to dostanie minuty. Grając z jednym z faworytów rozgrywek, młodszych graczy przybiła presja – powiedział po meczu trener Przemysław Frasunkiewicz.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*