Tak blisko zwycięstwa we Flensburgu!

Biuro Prasowe Łomża VIVE Kielce tekst Magda Pluszewska  , zdjęcie archiwalne

W meczu 1. kolejki Ligi Mistrzów drużyna Łomża Vive Kielce minimalnie przegrała z SG Flensburg-Handewitt 30:31. Spotkanie dostarczyło wielu emocji i przez cały przebieg było bardzo wyrównane. Świetnie w bramce spisywał się Andreas Wolff, a w ataku najwięcej trafień dla kielczan zanotował białoruski tandem, Uladzislau Kulesh (8) i Artsem Karalek (7). Poza składem znaleźli się Cezary Surgiel, Sebastian Kaczor oraz Miłosz Wałach. Krzysztof Lijewski wystąpił w roli drugiego trenera.

SG Flensburg-Handewitt – Łomża Vive Kielce 31:30 (14:14)

SG Flensburg-Handewitt: Bergerud, Burić – Hald Jensen, Svan, Wanne, Joendal, Steinhauser, Mensah Larsen, Sogard Johanessen, Gottfridsson, Holpert, Semper, Moller, Rod

Łomża Vive Kielce: Kornecki, Wolff – Vujović, Olejniczak, Sićko, A. Dujshebaev, Tournat, Karačić, Kulesh, Moryto, Thrastrason, Fernandez, D. Dujshebaev, Gębala, Karalek, Gudjonsson

Pierwsza siódemka: Wolff – Moryto, A. Dujshebaev, Karačić, Kulesh, Fernandez, Karalek

 

Od początku spotkania mocno odczuwało się jego wyjątkowość. Bardzo dziwnie oglądało się mecz Ligi Mistrzów bez kibiców żywiołowo reagujących na trybunach, choć z drugiej strony dzięki temu można było „podsłuchiwać” komunikację zawodników na boisku, słysząc wszystkie wymieniane między nimi uwagi i motywacyjne okrzyki. Szczególnie tych drugich było wiele, zresztą nic dziwnego, bo była bardzo wyrównana. Wykorzystując osłabienie na kole gospodarzy i fakt, że w ataku na tej pozycji grał Mads Mensah Larsen, kielczanie zostawili mu więcej swobody, wysuwając przeciwko Flensburgowi obronę 5-1. Grający na „jedynce” Alex Dujshebaev mocno utrudniał rywalom konstruowanie ofensywy. Bardzo dobrze naszą obronę wspierał Andreas Wolff, który widowiskowo powstrzymywał zawodników Flensburga z różnych pozycji.

Gra toczyła się mniej więcej bramka za bramkę i to głównie kielczanie wychodzili na jedną do przodu. Dopiero po około dwudziestu minutach tendencję tę odmienił Hampus Wanne, dając swojej ekipie wynik 10:9. Tego samego zawodnika chwilę później widowiskowo powstrzymał Andreas Wolff, a gdy cztery minuty przed przerwą remisowaliśmy 12:12, trener Talant Dujshebaev poprosił o czas. Po powrocie na boisko bramkę na 13:12 zdobył Daniel Dujshebaev. Dani na początku spotkania grał tylko w defensywie, ale potem zagościł także w ataku, spychając na „lewą połówkę” Igora Karačicia. Wynik pierwszej partii ustalił rzutem karnym Hampus Wanne. Ekipy Łomża Vive Kielce i SG Flensburg-Handewitt remisowały 14:14.

Początek drugiej połowy to koncert Artsema Karaleka. Obrotowy Mistrzów Polski wykorzystywał każdą swoją sytuację rzutową, a także asekurował kolegów. Po dwunastu minutach miał zdobytych pięć bramek na pięć prób. Na tablicy wyników wciąż widniał remis, tym razem 22:22. Prowadzenie 25:23 chwilę później dał nam rzutem karnym nie kto inny, jak Artsem Karalek. Gospodarze nie wykorzystali kolejnej akcji w ataku, za to dla kielczan trafienie na 26:23 zdobył Igor Karačić. Mogliśmy jeszcze zwiększyć różnicę bramek, bo Andreas Wolff powstrzymał Madsa Mensah Larssena, ale niestety tym razem na piłce posłanej w kontrze z biodra przez Alexa Dujshebaeva siadł Torbjorn Bergerud. Nasza przewaga wróciła do jednego trafienia, a mecz pomimo braku kibiców nie tracił na widowiskowości.

Norweski bramkarz Flensburga notował świetny okres gry. W dwudziestej czwartej minucie powstrzymał w rzucie karnym Sigvaldiego Sigmundssona. Hampus Wanne wykorzystał swoją „siódemkę” i ponownie w meczu był remis (27:27). Do końca spotkania pozostało tylko pięć minut. Gospodarze ponownie zdołali objąć dowodzenie w tym spotkaniu. Na prowadzenie 29:28 niemiecką wypchnął Goran Sogard Johannessen. Kielczanie nie poddawali się i ambitnie atakowali bramkę rywali. Niestety, w kluczowym momencie ponad bramką rzucił bardzo dobrze sprawujący się w tym Uladzislau Kulesh (8 bramek na 10 prób).

Maik Machulla siedem sekund przed gwizdkiem poprosił o czas. Jego podopiecznym nie udało się zdobyć bramki, bo w ostatniej sekundzie rzut Sogarda Johannessena powstrzymał Andreas Wolff. Kapitan Mistrzów Polski nie zdążył jednak nawet wyrzucić piłki do kontrataku, bo syrena końcowa zakończyła spotkanie pierwszej kolejki Ligi Mistrzów na wyniku 31:30 na korzyść Flensburga.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*