Z potknięciem, ale pewnie! A. Dujshebaev: Mati zagrał fantastyczny mecz

Biuro Prasowe Łomża VIVE Kielce tekst Magda Pluszewska , zdjęcie archiwalne

W 3. serii PGNiG Superligi drużyna Łomża Vive Kielce wygrała na wyjeździe z Górnikiem Zabrze 31:24. W pierwszej połowie świetnie bronił Mateusz Kornecki, dzięki czemu kielczanie byli w stanie wypracować dziewięciobramkową przewagę. W drugiej, w szeregi Mistrzów Polski wkradł się mały przestój, podczas którego gospodarze zbliżyli się na cztery bramki, ale m. in. dzięki postawie Krzysztofa Lijewskiego udało się nam wrócić na właściwe tory! Poza składem znaleźli się Andreas Wolff, Igor Karacić, Uladzislau Kulesh i Branko Vujović.

Górnik Zabrze – Łomża Vive Kielce 24:31 (10:19)

Górnik Zabrze: Skrzyniarz, Kazimier – Kondratiuk 4, Sluijters 4, Daćko 3, Bis 2, Łyżwa 2, Dudkowski 2, Krawczyk 2, Bushkou 1, Tomczak 1, Czuwara 1, Gliński 1, Gogola 1, Bondzior, Adamuszek

Łomża Vive Kielce: Kornecki, Wałach – A. Dujshebaev 5, Gudjonsson 5, Moryto 3, Lijewski 3, Kaczor 3, Surgiel 2, Thrastarson 2, Sićko 2, Gębala 2, Fernandez 1, D. Dujshebaev 1, Olejniczak 1, Tournat 1, Karalek

Jak na mecz brązowego medalisty z Mistrzem Polski przystało, rozpoczęło się od dobrego widowiska. Wynik spotkania otworzył ten, który jeszcze rok temu reprezentował barwy gospodarzy, Szymon Sićko. Kolejny były zawodnik Górnika Zabrze, Mateusz Kornecki, bardzo dobrze sprawował się w bramce. Między słupki zupełnie nie mógł wstrzelić się Iso Sluijters. Holendrowi udało się to dopiero po kwadransie. Ekipa Łomża Vive Kielce prowadziła 8:6. Chwilę później dwie kolejne bramki dla Mistrzów Polski zdobyli Krzysztof Lijewski i Haukur Thrastarson, a Mateusz Kornecki obronił rzut karny wykonywany przez Mateusza Korneckiego.

Początkowo kielczanie grali obroną 5-1, z wysuniętym na jedynce Alexem Dujshebaevem. Po wymianie składu przez trenera Talanta Dujshebaeva w defensywie cofnęliśmy się na 6-0. Na środku dostępu do bramki strzegli Tomasz Gębala i Sebastian Kaczor. Mateusz Kornecki i przy tej konfiguracji obrony był utrapieniem dla Iso Sluijtersa, powstrzymując kolejną jego akcję i próbę dobicia piłki przez Krystiana Bondziora. Prowadziliśmy 13:8, a do końca pierwszej połowy pozostało osiem minut.

Na środku rozegrania w tej części gry występował Haukur Thrastarson, który do obrony zbiegał na pozycję skrajnego obrońcy. Z kolei wracający na pozycję numer 2 w defensywie Michał Olejniczak w ataku grał na lewym skrzydle. Pierwsza połowa zakończyła się bramką zdobytą równo z syreną przez Marka Daćkę, który wykorzystał rzut wolny i obracając się w kierunku Mateusza Korneckiego zaskoczył go zdobył swoje trzecie, a dla swojej drużyny dziesiąte trafienie. Wynik wynosił 19:10 dla nas.

W drugiej połowie powróciliśmy do obrony 5-1. W bramce początkowo pozostał Mateusz Kornecki, ale z czasem zastąpił go Miłosz Wałach, a „Mati” zakończył mecz na wysokim poziomie 42% skuteczności. Kielczanie utrzymywali wysoką przewagę, która po kwadransie wynosiła siedem bramek –  prowadziliśmy 26:19.

Przy kolejnej zmianie obrony na 6-0 na środku defensywy zameldował się nieobecny do tej pory Artsem Karalek, który obok miał Szymona Sićko. Na „dwójkach” po obu stronach grali Krzysztof Lijewski i Angel Fernandez. Miłosz Wałach kilkakrotnie dobrze interweniował, ale uczciwie trzeba przyznać, że nie miał tak dobrej passy jak jego poprzedni. W bramce Zabrza natomiast świetnie radził sobie Paweł Kazimier, który zastąpił Jakuba Skrzyniarza. W konsekwencji gospodarze zbliżyli się do kielczan na cztery trafienia (28:24). W trudnych chwilach odpowiedzialność wziął na siebie zawodnik-trener, Krzysztof Lijewski. Rozgrywający po profesorsku zdobył dwa trafienia z rzędu. „Poprawił” Alex Dujshebaev i choć z małym potknięciem, ale wciąż pewnie, drużyna Łomża Vive Kielce pokonała Górnik Zabrze 31:24.

Komentarze po meczu:

Talant Dujshebaev, trener Łomża Vive Kielce: Jestem zadowolony z pierwszej połowy, choć ostatnia akcja, w której Marek Daćko zdobył bramkę na dwie sekundy przed końcem już powinna być dla mnie sygnałem, żeby w szatni podbudować zespół na walkę w drugiej połowie. Zaczęliśmy chyba za mało skoncentrowani. Bardzo fajny mecz zagrał Mateusz Kornecki, widać było, że zna wszystkich zawodników rywali, wie, jak rzucają. To na pewno zwiększyło jego szanse. Super, że tak zagrał i mam nadzieję, że będzie tak grał dalej! Najważniejsze, że wygraliśmy, cieszę się z tego i teraz już skupiamy się na kolejnym meczu – z Szeged. Będziemy chcieli zdobyć dwa punkty, które uciekły nam we Flensburgu.

Alex Dujshebaev, rozgrywający Łomża Vive Kielce: W pierwszej połowie graliśmy w porządku, dobrze graliśmy w obronie. W drugiej połowie popełniliśmy zbyt wiele błędów, prezentując się poniżej naszego poziomu. Według mnie Mati dziś zagrał fantastyczny mecz, dał nam wiele interwencji, z których mogliśmy dużo biegać do kontrataków. To było bardzo ważne w przebiegu tego meczu. Dla niego samego myślę, że to też było ważne, bo da mu pewność siebie na przyszłość, a to zaprocentuje też dla drużyny.

Szymon Sićko, rozgrywający Łomża Vive Kielce: Fajnie było wrócić do hali w Zabrzu i oczywiście czułem trochę inne emocje grając przeciwko swojemu niedawnemu klubowi. Na pewno wiedziałem o zawodnikach trochę więcej, niż inni, ale nie sądzę, by mogło mi się to przydać podczas gry. Jeśli chodzi o zespół, to na pewno fajna była pierwsza połowa, natomiast szkoda drugiej, bo powinniśmy zagrać znacznie lepiej. Zabrzanie postawili nam ciężkie warunki, ale tego się przecież spodziewaliśmy.

Marcin Lijewski, trener Górnika Zabrze: Dwa zęby wyrwane, oby to nie były zęby mądrości (śmiech). Patrząc na wynik, mogło być i lepiej, i gorzej. Optymistyczne jest to, że po fatalnej pierwszej połowie, gdzie jeden z naszych zawodników grał chyba w żółtej koszulce, udało nam się pozbierać i realizować nasze założenia. Mieliśmy dużo sytuacji stuprocentowych, w których zawodnicy przegrali z bramkarzami, ukłon w ich stronę. Scenariuszy mogło być wiele, ten mecz mógł zakończyć się na -20, ale i na -5. My przede wszystkim chcieliśmy stworzyć dobre widowisko dla ludzi, którzy przyszli do hali nas wspierać i dla tych, którzy poświęcili swój czas przed telewizorami. Najważniejsze jest teraz propagowanie piłki ręcznej w kraju, ważne, by piłka ręczna rosła!

Bartłomiej Tomczak, skrzydłowy Górnika Zabrze: Pierwsza połowa była słabsza, przegrywaliśmy dziewięcioma bramkami. W drugiej nie mieliśmy nic do stracenia, więc wyszliśmy zmotywowani. Świetnie pobroniła nam bramka, wykorzystaliśmy więcej sytuacji, niż w pierwszej części gry. Kielczanie mieli trochę problemów w ataku pozycyjnym, grali w nim dłużej. My mozolnie odrabialiśmy straty, pojawiła się nadzieja, bo w pewnym momencie przegrywaliśmy już tylko czterema bramkami. Założenia były takie, by walczyć. Nie wiem, czy zabrakło nam koncentracji w pierwszej połowie, nie zaskoczyła nas obrona 5-1 kielczan, choć fakt, zgubiliśmy przy niej wiele piłek. Mateusz Kornecki też wtedy bronił lepiej od naszej bramki i to zrobiło różnicę.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*