Pszczółka Start pokonała waleczną Polpharmę , emocje w Ostrowie, Arged BMSlam Stal wygrała po dogrywce

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst i zdjęcie

Pszczółka Start pokonała waleczną Polpharmę

Polpharma zagrała bardzo ambitnie i walczyła przez cały mecz, ale to gospodarze – Pszczółka Start Lublin – pokonali starogardzian 82:78 w piątkowym spotkaniu Energa Basket Ligi.

Zespół trenera Davida Dedka od samego początku narzucił swój styl gry i zaczął od prowadzenia… 10:0. Przerwał to później rzutami wolnymi Grzegorz Surmacz. Polpharma nie była jednak w stanie odrabiać strat, ponieważ miała spore problemy w defensywie. Po chwili jednak dwie trójki Stevena Haneya pozwoliły gościom zmniejszyć różnicę do sześciu punktów. Po 10 minutach było 23:16 dla Pszczółki Startu. W drugiej kwarcie starogardzianie nie zamierzali się poddawać. Po serii 7:0 i rzutach wolnych Jamesa Washingtona zbliżyli się na zaledwie trzy punkty! Lublinianie bardzo szybko opanowali sytuację, głównie dzięki Lesterowi Medfordowi oraz Martinsowi Laksie. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 49:34.

Trzecia kwarta ponownie toczyła się pod dyktando wicemistrzów Polski. Polpharma potrafiła wykorzystać jednak momentu przestoju – po akcjach trzypunktowych Trevona Allena i Grzegorza Surmacza zbliżali się najpierw na sześć punktów, a później nawet na trzy po kolejnych rzutach wolnych tego pierwszego. Pszczółka Start tę część meczu zakończyła jednak serią 7:0 i po akcji Sherrona Dorsey-Walkera prowadziła 67:57. Czwartą kwartę Polpharma rozpoczęła od… dziewięciu punktów z rzędu bez odpowiedzi. To sprawiło, że spotkanie ponownie było niesamowicie wyrównane. Ekipa z Lublina szybko się “przebudziła”, a Dorsey-Walker oraz Medford dawali sporo spokoju. Starogardzianie walczyli do końca, ale ostatecznie to ekipa trenera Dedka wygrała 82:78

Najlepszym graczem gospodarzy był Sherron Dorsey-Walker z 21 punktami i 3 asystami. W ekipie gości wyróżniał się Trevon Allen z 24 punktami, 4 zbiórkami i 2 asystami.

Emocje w Ostrowie, Arged BMSlam Stal wygrała po dogrywce

Sporo działo się podczas sobotniego meczu Energa Basket Ligi w Ostrowie Wlkp.! Ostatecznie Arged BMSlam Stal pokonała po dogrywce HydroTruck Radom 94:89.

Od samego początku ostrowianie starali się grać dość szybko, a dzięki trójce Jakuba Garbacza prowadzili już 9:3. Później dzięki Chrisowi Smithowi przewaga gospodarzy urosła nawet do ośmiu punktów. Nickolas Neal oraz Danilo Ostojić starali się nawiązać rywalizację, ale to było za mało na ten moment. Po 10 minutach było 21:14. W drugiej kwarcie HydroTruck zbliżył się nawet na trzy punkty po akcji Marcina Piechowicza, ale po chwili Arged BMSlam Stal miała serię 7:0 i kontrolowała wydarzenia na parkiecie. Ciągle niezwykle ważnym zawodnikiem był Smith, a Jakub Garbacz kolejną trójką ustawił wynik spotkania po pierwszej połowie na 41:29.

Radomianie nie zamierzali się poddawać i trzecią kwartę rozpoczęli od niesamowitej serii 13:0! To oznaczało, że po trafieniu Bretta Prahla wyszli na prowadzenie. Za ponowne budowanie przewagi wziął się Smith, a tym razem pomagał mu James Florence. Ekipa trenera Roberta Witki była niezwykle blisko – dzięki trójce Filipa Zegzuły po 30 minutach przegrywała zaledwie 56:61. W kolejnej części meczu po rzucie z dystansu Mikołaja Kurpisza znowu był remis, a to zapowiadało sporo emocji. Dayon Griffin sprawił po kilku minutach, że HydroTruck ponownie miał minimalną przewagę. Kluczowe rzuty trafiał Jakub Garbacz, a w ważnym momencie nie zawiódł Jarosław Mokros. Końcówka przyniosła jednak ogromne emocje, a dzięki trójce w ostatniej sekundzie Dayona Griffina mieliśmy remis i dogrywkę!

W dodatkowym czasie gry HydroTruck zdobywał nawet pięć punktów przewagi. Ekipa trenera Łukasza Majewskiego odpowiedziała na to serią 9:0, a w głównych rolach ponownie byli Mokros i Garbacz. Ostatecznie zwycięstwo Arged BMSlam Stali 94:89 przypieczętował Chris Smith.

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Chris Smith z 29 punktami, 9 zbiórkami i 3 asystami. W ekipie gości wyróżniał się Nickolas Neal z 19 punktami, 5 zbiórkami i 3 asystami.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*